PO MEDIACH Z ANGORĄ (25)

| 5 lut 2024  16:41 | Brak komentarzy

Hejtem po oczach

Prezes PiS-u Jarosław Kaczyński zapowiada nową telewizję. Telewizję większą od TV Republika, choć nie tak dużą jak publiczna. Kaczyński chyba nie zdaje sobie sprawy, ile kosztuje choćby jeden 24-godzinny program informacyjny, a co dopiero telewizja o pełnej skali programowej. To są mrzonki i rojenia, ale być może ciemny lud to kupi.

Tu są dwa podstawowe wątki. Pierwszy jest taki, że prezes PiS-u jest całkowicie oderwany od rzeczywistości, skoro nie rozumie, że na założenie i funkcjonowanie telewizji potrzebne są nie miliony, ale miliardy złotych. I nie ma żadnej gwarancji, że taka telewizja będzie miała jakikolwiek sens i przyniesie PiS-owi korzyści polityczne, nie mówiąc już o finansowych. Czy będzie to Telewizja Kaczyńskiego na miarę jego potrzeb, bo – jak to ujął Wojciech Młynarski – „po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy”? Telewizja skierowana do coraz węższego elektoratu i tworząca kolejny (obok TV Trwam, Radia Maryja, TV Republika) „bunkier informacyjny” dla zwolenników PiS-u? Kaczyński, który niszczył pluralizm medialny w Polsce, teraz chce go budować! Wolne żarty!

Drugi wątek, zaskakujący, to niewiara prezesa w siłę oddziaływania TV Republika. Ona – jak stwierdził – „pięknie walczy”, ale jak widać nie dość „pięknie”, by zadowolić ambicje prezesa. Musi to martwić Tomasza Sakiewicza, szefa TV Republika, który liczył zapewne, że po upadku TVPiS Republika zajmie jej miejsce, a tu taki klops, niemiła niespodzianka. Co prawda, ja się nie dziwię, że Kaczyński nie docenia Republiki, bo wystarczy raz obejrzeć jakiś jej program informacyjny, żeby na tym poprzestać. No, ale mimo wszystko to już działa, a budowa nowej telewizji to przedsięwzięcie ani łatwe, ani na naszym ograniczonym i zagospodarowanym rynku medialnym – sensowne. To się udać nie może. Szkoda pieniędzy, ale przecież prezes nie będzie wydawał swoich, a na pewno znajdą się klakierzy biznesmeni, którzy poprą jego projekt. „Teatr mój widzę ogromny” – pisał Stanisław Wyspiański w liście do przyjaciela, a Kaczyński widzi telewizję „dużo, dużo większą”. Pytanie: większą od czego? To są wciąż te same urojenia o potędze, gdy czas pogodzić się z porażką. I znowu przytoczę Wyspiańskiego: „Miałeś, chamie, złoty róg” itd. W sporcie niewykorzystane okazje podobno mszczą się na drużynie, ale czy Jarosław Kaczyński uprawiał kiedykolwiek jakieś dyscypliny (sportowe), by rozumieć sens tego powiedzenia?

W czasie spotkania ze swoim elektoratem w Kielcach przyznał się do imposybilizmu w stosunku do mediów. Chciał, ale się nie udało. Nie udało się zlikwidować w Polsce mediów z obcym kapitałem, co było zapisane w programie wyborczym PiS-u z 2015 roku. Nie udało się, bo na przeszkodzie stanęły Unia Europejska i Stany Zjednoczone, a obóz Zjednoczonej Prawicy nie był w tej sprawie taki znowuż zjednoczony. Ale walka z obcym kapitałem jest wciąż – według Kaczyńskiego – „wielkim zadaniem”, bo: „Media to coś w rodzaju głowy, przynajmniej systemu nerwowego, jeżeli naród porównać do człowieka. I musi być w ręku polskim. Ja wolę nawet wrażą gazetę, bardzo wrażą, ale w ręku polskim, niż mniej wrażą, ale w rękach obcych”.

Jeśli tak, to czy Kaczyński woli bardziej „Gazetę Wyborczą” niż „Fakt”, bardziej TVP niż TVN? Nie przywiązujmy się jednak do tych słów, bo prezes nieraz przekonał nas, że nie rozumie logiki mediów, nie rozumie roli czwartej władzy, i że tak naprawdę akceptuje tylko tych dziennikarzy, którzy są mu przychylni, i takie dziennikarstwo, które mu sprzyja – dziennikarstwo pełne hołdów i czołobitności. Czy dlatego więc potrzebna mu jest nowa telewizja? Żeby mieć po prostu swoją telewizję? To jednak bardzo droga zabawka. Ciekawe, kto za nią zapłaci?

MAREK PALCZEWSKI


TELEWIZOR POD GRUSZĄ

Zastój czy w ogóle stagnacja nie sprzyja rozwojowi żadnej partii! W dłuższej perspektywie brak aktywności spycha ją na drugi, trzeci plan sceny politycznej – marginalizuje jej rangę i znaczenie. Toteż każde liczące się w parlamentarnych rozgrywkach ugrupowanie stara się mieć ciągły ruch w interesie! Być w stałej ofensywie, a to wymaga dostawy świeżego, ożywczego paliwa! Bez niego trudno wykrzesać w szeregach partii prawdziwy zapał i entuzjazm do działania, do walki o władzę! Innymi słowy, jest nieustanna potrzeba wynajdowania konfliktów, kreowania wydumanych wewnętrznych i zewnętrznych zagrożeń, czegoś spektakularnego wywołującego powszechne zainteresowanie mediów i społeczeństwa! Im jest ono większe i dłużej trwające, tym lepiej dla partii – dla jej sondażowych notowań.

Zjednoczona Fobiami Kaczyńskiego Prawica postawiła obecnie na robienie dymu wokół kryminalistów Kamińskiego i Wąsika – ofiar reżimowego rządu Tuska! Ich aresztowanie i uwięzienie miało wywołać wśród rodaków złość, gniew i bunt! Na to liczyli towarzysze z KC PZPPiS! Miało, ale nie wywołało! Ludzie, owszem, przyglądali się owej kaczystowskiej szopce, ale nie szlochali, tylko śmiali się, i to bardzo – rekordowy wysyp zabawnych, złośliwych memów! Szydzili też i kpili z głodówki na pokaz!

I mieli rację. Dwanaście dni postu nie pogorszyło, lecz polepszyło ich stan zdrowia. W Przenajświętszej Rzeczypospolitej martyrologia sprzedaje się dobrze! My kochamy rozdrapywać rany, cierpieć za miliony! To nas dowartościowuje, uszlachetnia, czyni z Polaków naród bohaterów! Niezłomnych bojowników, co to za naszą i waszą wolność krew przelewali, chociaż nikt ich specjalnie o to nie prosił! Nie szkodzi wychodzenie przed szereg, to nasza – Chrystusa Narodów – specjalność, powinność! Kaczyści uczynili z martyrologii swój oręż do walki z przeciwnikami politycznymi! Bez wstydu i zażenowania – z dnia na dzień – zrobili z Kamińskiego i Wąsika więźniów politycznych, męczenników, których przytomni rodacy natychmiast wynieśli na ołtarze obłudy i zakłamania!

ANTONI SZPAK

Komentarze

Pozostaw komentarz:





  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 4/2023  
    BEZPIEKA WIECZNIE ŻYWA Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.

    Więcej...


    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM