Opowieści z krainy czarnej propagandy
Henryk Zagańczyk | 17 paź 2013 13:44 | Brak komentarzy
Ty, ja, my wszyscy żyjemy w Krainie Propagandy. Partyjnej. Rodzimej. Propaganda, to dziecko wojen, narodziła się i wyrastała w brzęku oręża. Na nic się zatem zdało wyklęcie tego terminu ze słowników języka polskiego po roku 1989 i wprowadzenie kupieckiego PR – światowego i salonowego – public relations. – Propaganda to pomiot diabelski, faszystowski i ten komunistyczny – wykrzykiwali zawsze gotowi do bratobójczej walki polityczni glosatorzy prawej strony.
Krzycząc, masakrowali niemiłosiernie materię słowa i wyznawców. I jak zwykle, niedouczeni nabożni prostaczkowie nie wiedzieli, że termin ten powołał do życia papież Grzegorz XV bullą Incustabili Divinae tworząc Sacre Congregatio de Propaganda Fide – Świętą Kongregację Propagandy Wiary, organ do szerzenia wiary i organizowania misji. Dostało się dzisiejszym ludom Ameryki Południowej od konkwisty, dostało!.
Dziś nasza prawica całkiem sprawnie posługuje się wszelkimi metodami propagandowymi. Przemożna chęć zdobycia władzy, wygrania kolejnej potyczki, zniszczenia przeciwnika politycznego pcha ich do czynu. Kto śledził podjazdy tych komiwojażerów spod znaku PiS na Warszawę, mógł mieć wyobrażenie. Polityczni komiwojażerowie pędzili po stolicy. Wodził ich prezes: po mostach, po ulicach. Propagandyści. A z nimi profesor wyzbyty wstydu i togi…
Słowa. Padały słowa niemądre, ogłupiające. Usłużni żurnaliści, wysyłani przez jeszcze bardziej usłużnych ich szefów nie żałowali kamer i ludzi. Ponoć w imię zasady: audiatur et altera pars. Figa, to propaganda była we wszystkich odcieniach: biała, szara, czarna. Prawdzie wydano wojnę. A ciemny lud warszawski tego nie kupił! Ja też nie.
Tymczasem w najnowszym numerze tygodnika Polityka, pisze naczelny m. in: „W Warszawie było jakieś referendum. Może mieliśmy nawet okazję porozmawiać o przyszłości stolicy, ale się nie udało; poszło w politykę. Nie darujemy: nie tylko stolica, ale wszystkie większe miasta pilnie potrzebują audytu – wolnego od politycznych emocji, zewnętrznego opisu i oceny…”
HENRYK KAZIMIERZ ZAGAŃCZYK
Zdjęcie: http://www.sxc.hu
Komentarze
Pozostaw komentarz:












Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.