Z KRONIKI PAN…I G. Czerwiec – wiec!

| 12 cze 2023  21:36 | Brak komentarzy

I wiedz – suwerenie kochany, że masz siłę. Sprawczą. Pewien maszerujący gość uważa, że 4 czerwca 2023 r. „publika” pokazała rządzącym figę z makiem: – Przeszli samych siebie. Kiedy przeszli przez otwarty a potem znów zamknięty most, w Tylmanowej, na Dunajcu. Zamknięty tuż przed uroczystością przecięcia wstęgi. Most stabilny, lecz „oni” kiwają w najlepsze.

Emeryci dworują sobie, że poza huśtaniem, trzeba tańczyć. Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa będzie finansował od sierpnia potańcówki wiejskie. To się naród rozhula.

Na razie brykają ci na górze. Szef partii z numerem w nazwie, kpi o festiwalu obietnic. – Wkrótce wesołe miasteczka, kosmodromy i dostępy do morza – w każdym mieście. Obie partie, które mają literę L w nazwie, przypominają, że zamiast 100 tysięcy mieszkań obiecanych, powstało 19 tysięcy! Na prawie 2500 gmin w Polsce, w połowie nie ma żłobka. Rakiety i drony latają nad nami. Obce. A ty, obywatelu – idź się bawić. Powodujesz marudzeniem zbyteczny kwas.

– Swoich oni nie wykolegują – słychać sarkazm. – W całym rządzie z wszystkimi wiceministrami i pełnomocnikami jest ponad setka funkcyjnych kolesiów. Trend opisało, między innymi, oko.press: O dotacje z Narodowego Instytutu Wolności starało się ponad 1700 podmiotów. Dostało 248. Wiele z nich wyraźnie powiązanych z przewodnią partią.

– No i git – szydzi przedstawiciel młodszego pokolenia: – „PIS-owska rodzina na swoim”. Jeden jej przedstawiciel, na publicznie zadane pytanie, skąd i jak będzie finansowana waloryzacja 800 plus, wypalił: – Skąd? Z pożyczek. Czasem język jest szybszy od rozumu.

Kolejna opinia wkurzonych rodaków. Okraszona ironią. Uciszanie, przy pomocy zakupionych himarsów, bo zapewnią bezpieczeństwo, nie wypaliło. No, raczej. Granatnik, pamiętacie, owszem, wypalił. – Po co ten nowoczesny sprzęt, jak rakiety zlokalizować nie potrafią. Krindż – (cringe po angielsku), czyli wstyd, żenada. Słowo z czołówki rankingu na młodzieżowe słowo roku. Złośliwcy, zapewne życzliwi spod Bydgoszczy, zastanawiają się, czy pani i koń, którzy zobaczyli rakietę w lesie, dostali 10 procent znaleźnego?

Pada też pytanie: – Jak państwo myślą? – Powoli. To z kabaretowego skeczu. A rzeczywistość skrzeczy. Krąży mem, że teraz to mamy – demokreaturę. Profesor Adam Strzembosz był zdziwiony, że ustawę o rosyjskich wpływach prezydent podpisał. A chwilę później złożył nowelizację swego podpisu. Wolta, jakich mało. Czyżby zaskoczył samego siebie?! Czy teraz pogoda mu dopisze? A co jeszcze dopiszą władze? Ustawa, jak supergra: eliminatka. Znawcy prawa oceniają, że osądzeni długo poczekają, jeśli się odwołają. Według obowiązującej wersji przyjętej ustawy będą mogli odwołać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Skarga dotyczyć może tylko postępowania administracyjnego, nie meritum sprawy. I przecież decyzje komisji mają być ostateczne. Zwłaszcza zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi do 10 lat. Rządzący zdecydują, kto może zostać w polityce. Przepuszczanie przez niby zjednoczoną partyjną wyżymaczkę…

– Ustawa łamie konstytucję w kilkunastu punktach – twierdzą eksperci. – To prokuratura, sąd, służby specjalne w jednym. Haniebne. Z narodowych gremiów odchodzą ich członkowie, na znak protestu. Nie osłodzi wydźwięku, lapsus jednego z polityków: że wezwani „przed łono komisji”, zamiast – „przed oblicze”, muszą się stawić. Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Marcin Wiącek uważa, że będzie to napiętnowanie człowieka przez organ państwa. Ostatnio, pochyla się nad ustawą i jej sensem Komisja Europejska, wszczynając tzw. procedurę naruszeniową.
Polowanie na czarownice. Wkurzeni krajanie ośmieszają istotę pomysłu. A ci na ministerialnych funkcjach ośmieszają się sami. Minister Rolnictwa ogłosił niedawno program… locha plus. Krytyczna część narodu zgrabnie ujmuje, że każdy u władzy „jest niezależny, bo nic od niego nie zależy”. Na przykład, taki filmik, ze starą rymowanką: „Lewa, lewa. Lewa, prawa i koślawa. Naprzód czubek, potem pięty. Nos do góry, brzuch wypięty. Aż im pójdzie – w pięty!”.

W ten sposób dotarliśmy do marszu, 4 czerwca 2023 r. Nadzieja w tłumach „spacerowiczów”, w niesionych hasłach. Symbol na symbolu. Oto wybór: Nic nas dzisiaj nie zagłuszy. Tu jest Polska. Bądź odważny, aby być wolnym. Obudź się, Polsko. Tej fali nie da się zatrzymać. My naród, chcemy Polski wolnej, demokratycznej i europejskiej. Mamy dość. Lecz ludzi dobrej woli jest więcej. Szczęśliwej Polski już czas. Robię to dla moich wnucząt. Idę – dla dzieci. Bo jak nie my, to kto. Jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie. Nie jest nam wszystko jedno. Chcemy Polski bez kłamstwa. To jest marsz po zwycięstwo. Dostaliśmy nadzieję. Entuzjazm do walki. Jestem tu, bo kocham Polskę. Wysiłek pojednania. Ślubuję rozliczenie krzywd. Bo to władza odpowiada przed obywatelem. A nie – obywatel przed władzą.

Komórki pękały w szwach. „Nie pozwolimy, aby żaden dziad demokrację nam zjadł”. I rysunkowy dowcip: „Następna pozytywna zbiórka w lokalach wyborczych”. Już nie psioczyć tylko mądrze głosować. I na koniec, kapitalni, inteligentni krajanie: „Prosimy o reasumpcję marszu”.

Przed wakacjami będzie trudno. Naród myśli o wyjazdach. W pewnej szkole dziatwę wita i żegna napis: „Kiss and go”. Po angielsku. A nie można by po polsku: „Buzi i idź”. Prawda, że ładniej? Żaden wirus nam nie przeszkodzi. W kawale, rozmawiają dwa wirusy. Jeden się chwali: – Nie masz pojęcia, jaką piękną blondynkę udało mi się dziś położyć do łóżka! To tyle o służbie zdrowia, bo temat jest w każdym odcinku tej kroniki. – Wykaraskamy się – pokrzepiają obywatele. Nie tylko ci, którzy maszerowali. Natalia Przybysz, w piosence „Elektryk” (ten nasz, zapisany w historii, też maszerował): „Czasy takie niespokojne. Róbmy miłość, a nie wojnę!”.

Małgorzata Garbacz

Komentarze

Pozostaw komentarz:





  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 4/2023  
    BEZPIEKA WIECZNIE ŻYWA Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.

    Więcej...


    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM