Wacław Kapusto w obiektywie życia

| 18 Gru 2018  20:18 | Jeden komentarz

Nieco starsze pokolenie pewnie pamięta „Panoramę Północy”, kolorowy tygodnik ukazujący się w całej Polsce, ale redagowany w Olsztynie przez zespół pod wodzą Henryka Święcickiego. Pismo wydawało Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne „Pojezierze”, co w ówczesnej rzeczywistości było ewenementem, choć na krótką metę. Niezwykła popularność (nakład 130 tys. sprzedawał się prawie bez zwrotów!) i duże zyski spowodowały, że wkrótce magazyn został przejęty przez partyjny koncert RSW Prasa. Nadal jednak cieszył się dużym wzięciem i przetrwał do stanu wojennego.

Cały czas, czyli od 1957 roku szefem fotoreporterów był tam Wacław Kapusto, znany także jako ten, który miał dostęp do krajowych i zagranicznych prominentów, goszczących w ośrodku partyjno-rządowym w Łańsku. A bywali tam – zwykle na polowaniu – nie tylko Władysław Gomułka, Józef Cyrankiewicz czy Mieczysław Moczar, ale również Nikita Chruszczow, Leonid Breżniew, Andriej Gromyko, prezydent Jugosławii Josip Broz Tito, premier NRD Wilii Stoph i przywódca Węgier János Kádár, ale także król Belgów Baudouin, prezydent Francji Valery Giscard d’Estaing i kanclerz Niemiec Helmut Schmidt. Większość tych osobistości uchwycił obiektywem Wacław Kapusto, a jego z kolei biografię spisał olsztyński dziennikarz Marek Książek, nota bene przewodniczący warmińsko-mazurskiego oddziału SDRP.

Biografia zaczyna się od wspomnień fotoreportera z czasów dzieciństwa i młodości, którą spędził w Bujwidzach na Wileńszczyźnie, miasteczku uwiecznionym w twórczości Tadeusza Konwickiego (bywał tam jako dziecko). Podczas okupacji nastoletni Wacek został tam fotografem batalionu Armii Krajowej, co tuż po wojnie stało się powodem jego aresztowania przez NKWD i osadzenia w obozie pracy pod Saratowem.

Po dziewięciu miesiącach wrócił do domu, by wraz z rodzinami swoją i narzeczonej wyjechać na Ziemie Odzyskane, do Mrągowa. Był tam urzędnikiem, podobnie jak po przeprowadzce do Olsztyna, a między jednym a drugim miejscem został na krótko – z nominacji wojewody olsztyńskiego gen. bryg. Mieczysława Moczara – wicestarostą w Iławie. Mimo swej AK-owskiej przeszłości, na którą Moczar spuścił zasłonę milczenia, jako że Wacław „nie strzelał do Ruskich”. Jednak ówczesny minister ziem odzyskanych Władysław Gomułka uznał, że jest na to stanowisko za młody – Kapusto miał wtedy 23 lata! Chyba na szczęście dla niego nie zrobił kariery urzędniczej, bo niebawem został etatowym fotoreporterem: najpierw w „Głosie Olsztyńskim”, potem w „Panoramie Północy”, a po jej upadku – w dwutygodniku „Warmia i Mazury”.

Z aparatem nie rozstawał się aż do śmierci w marcu 2018 r. Nie doczekał więc gotowej biografii, choć jej autor zdążył z nim przeprowadzić wiele rozmów, których ślady znajdziemy na łamach książki „Wacław Kapusto w obiektywie życia”. Wydanej przez istniejące do dzisiaj SSK „Pojezierze” w Olsztynie.

Maciej Piast

Komentarze

Jeden komentarz do “Wacław Kapusto w obiektywie życia”

  1. Andrzej
    piątek, 18 - Sty - 2019, godz. 08:24

    Byłem na tym spotkaniu- promocji znakomitej książki Książka Marka. Miałem zaszczyt przedstawić swój krótki epizod, związany z Wacławem Kapusto, a właściwie z Jego Małżonką- Niusią, jak Ją pieszczotliwie nazywał Wacław. W połowie lat siedemdziesiątych do 1980 roku, obok pracy w olsztyńskich mediach, prowadziłem dodatkowo na zlecenia różnych firm tzw. pokazy odzieży. Niusia pracowała wówczas jako managerka reklamy w Domu Towarowym DUKAT, (podległym centrali w Warszawie)w Olsztynie przy ówczesnej ulicy Zwycięstwa, prowadziła dodatkowo radiowęzeł. Wielokrotnie zlecała mi prowadzenie pokazów przed obiektem, a także zlecała wygłaszanie nagranych reklam na swoim starym magnetofonie „Melodia”, które emitowała na wszystkie piętra i na zewnątrz obiektu. Była hojna, za jedną imprezę płaciła potrójnie. Jak to robiła- nie wiem. Wiem, że rozumiała, że ówczesne stawki dla wykonawców były głodowe, znajdowała więc legalne sposoby wspomagania biednej, artystycznej braci. Tylko raz spotkałem u Niusi Wacława, zamieniając z nim kilka zdań. Później okazjonalnie spotykałem go na kilku innych imprezach. Był zawsze skromny, niemal niewidoczny, ale cieszył się ogromną popularnością. Ci, którzy wiedzieli kim jest ten niski pan z aparatem, prężyli się w nadziei, że uwieczni ich w „PANORAMIE PÓŁNOCY”, umieszczając w którymś ze swoich fotoreportaży.
    Na promocji siedziałem w pierwszym rzędzie, obok Basi córki Niusi i Wacława.

    Andrzej Cieślak

Pozostaw komentarz:





  • POLECAMY

  • Dziennikarz Olsztyński 3/2019

  • SZLIF

    „SZLIF”: Młodzieżowy punkt widzenia
    W najnowszym numerze „Szlifu” młodzi dziennikarze kolejny raz udowodnili, że inspiracje do swoich artykułów czerpią z otaczającej ich codzienności. Nie dziwi więc to, że w czerwcowej odsłonie gazety możemy przeczytać o atrakcjach Wrocławia, powracającej modzie na różne rzeczy czy o sztuce tatuażu i nowych technologiach, wypierających stare formy komunikacji. Każdy znajdzie coś dla siebie!
    Czytaj więcej...
  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • FACEBOOK

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • Menu

  • Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy


    Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest organizacją członkowską Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy.
  • ARCHIWUM