Kto psuje nam państwo?!

| 4 gru 2014  17:57 | Jeden komentarz

demonstracja_i_policjant

Foto: Wikipedia

Na zwykły polski chłopski rozum wydaje się, że każdy chce żyć w spokojnym, uporządkowanym i bezpiecznym kraju. A co mamy dziś? Polacy nie mogą dziś spokojnie żyć. Irytuje ich codzienność, niepokoi. Skutkiem tego jest samoeliminacja coraz większej liczby obywateli ze społecznej aktywności. Bo jakże inaczej ocenić brak zainteresowania wyborami do wszelkich organów państwowych i samorządowych?

Wybory! Oto hasło, które wywołało w ostatnich dniach, a nawet tygodniach, dyskusję wśród polityków oraz ludzi z różnych środowisk. Większość wypowiadających się w mediach wyjątkowo podejrzanie, zgodnym chórem krytykuje słabość organów Państwa, a niektórzy wręcz otwarcie stwierdzili, że nasze Państwo nie funkcjonuje. Nie chcę wymieniać tu osób, które posunęły się do skrajnych i drastycznych ocen. Takie podejrzenia i wątpliwości padały ze strony polityków, zarówno koalicji rządzącej, jak i opozycji.

Jestem częścią polskiej Wspólnoty, niezaangażowanej partyjnie. Czy mnie podoba się codzienna rzeczywistość mojego Państwa? Nie, nie podoba mi się i to z bardzo wielu powodów, ale od tego, co ja mówię, choćby w tym tekście, niewiele, a właściwie nic nie zależy. Od tego jednak, co mówią politycy, w tym szef partii opozycyjnej i jego współpracownicy, a także ministrowie i inni ważni funkcjonariusze publiczni zależy bardzo wiele. I myślę, że niemal wszystkie te ważne persony chyba nie zdają sobie sprawy, jak wielki mają wpływ na postawy ludzi, którzy ich słuchają w radiu, telewizji lub czytają. I nie jest to, niestety, wpływ pozytywny z punktu widzenia Państwa i Wspólnoty!

Ze zdziwieniem, z zażenowaniem, z uczuciem palącego wstydu często słucham wypowiedzi osób, które powinny ważyć słowa, a także zachowywać się godnie (jeżeli jeszcze wiadomo, co to oznacza) z racji tego, że nie działają na forum publicznym w swoim własnym imieniu. I niestety, dotyczy to całej klasy politycznej. Politycy reprezentują funkcje, urzędy, organizacje i za to otrzymują pieniądze z naszej wspólnej kasy, z budżetu, do którego wpłacamy, jako członkowie Wspólnoty, ogromne pieniądze mając nadzieję, że ich nikt nie roztrwoni.

Gdy słyszę ostre, a nawet brutalne wypowiedzi, ciśnie mi się natychmiast na usta napomnienie, które należy skierować do tych wszystkich, którzy powinni „z urzędu” ważyć słowa: Więcej umiaru proszę Państwa w wypowiedziach, więcej kultury i taktu! Więcej zastanowienia się nad Państwem, a przede wszystkim nad…sobą! I znowu podkreślę; wszystkim, od lewa do prawa, puszczają nerwy i niemal wszyscy potrafią wygadywać różne głupstwa, popisując się często nieeleganckim słownictwem i niedorozwiniętą erudycją. Popisując się przed elektoratem poniżaniem przeciwnika politycznego, prześcigają się w przerywaniu sobie nawzajem w jakiejś rozkrzyczanej paplaninie, która z założenia miała być dyskusją.

W ostatnim ćwierćwieczu, od wielu lat, w Polsce toczy się bezwzględna międzypartyjna wojna propagandowa. Przede wszystkim dzieje się w gronie polityków wywodzących się z tzw. obozu niepodległościowego. Wciągnięto w nią całe społeczeństwo, dzieląc je pęknięciem niemal na połowę. O co toczy się ta walka?

No, na pewno nie o zmiany ustrojowe, bo te już mamy za sobą od 1989 roku. Przy tym nie jest to wojna na argumenty, zmierzające do poprawy sytuacji kogokolwiek lub czegokolwiek. W istocie rzeczy nie wiadomo, o co chodzi, ale w takim przypadku chodzić może wyłącznie o samą władzę i wpływy, będące jej pochodną. Gdzieś w tle mogą pojawiać się jeszcze pieniądze. Ta walka zmierza do wyparcia ze sceny publicznej, a nawet unicestwienia, przeciwnika politycznego.

Na taką bezproduktywną, nieprzynoszącą społeczeństwu i Państwu żadnych korzyści walkę jest wiele dowodów, ale przypomnę ten najbardziej widoczny od prawie 5 lat: zarzucanie przez polityków PiS i osobiście Jarosława Kaczyńskiego organom władzy państwowej i jej niektórym reprezentantom złą wolę, a nawet zamiar pozbawienia życia 96 osób lecących na uroczystości do Katynia w kwietniu 2010 roku. Skutkiem jest używanie w odniesieniu do śmierci tych osób czasownika polegli zamiast zwykłego zginęli.

Mimo upływu lat nadal nie rozumiem, dlaczego opozycja daje wyłącznie sobie prawo do żalu i bólu po tej katastrofie? Ileż trzeba mieć pychy i nienawiści do swoich współobywateli, aby nie dawać wszystkim jednakowego prawa do żalu po takiej ogromnej społecznej traumie.

Dlaczego tak się dzieje? Komu służy podjudzanie jednych Polaków przeciwko innym? Czy histeria, jaką rozkręcono wokół tej tragicznej dla wielu ludzi katastrofy, służy społeczeństwu, służy Państwu, służy budowaniu Wspólnoty Polaków? Kto i jaki cel widzi w takim działaniu? Czyż nie wygląda na to, że tu najważniejsze jest zdobycie władzy dla samej władzy? Ale przecież 25 lat temu postanowiliśmy suwerennie ustanawiać władzę, a to w ustroju demokratycznym należy dokonywać w wyborach! O co, więc, chodzi?

Odcinamy się od 25 lat od Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Słusznie, ale czy skutecznie? Czy wraz ze zmianą ideologii i ekonomii zmieniliśmy, jako naród, postawy i zaczęliśmy inaczej, lepiej dbać o naszą wolną! Ojczyznę? Czy pozbyliśmy się naszych typowo polskich przywar?

Ja żyję świadomie już w drugim Państwie Polskim. PRL była siermiężna, była dla wielu macochą, a nie matką, była częściowo(!) niesuwerenna, miała sto tysięcy innych wad, ale była… nasza! Wielu, bardzo wielu ludzi z mojego pokolenia rozumiało, że warunki geopolityczne sprawiły, że na wiele spraw nic nie mogliśmy poradzić. Jednak to nie powodowało, że odwracaliśmy się od naszego-nie naszego Państwa. Chcieliśmy dla niego jak najlepiej, szczególnie wtedy, gdy robotnicy w 1956, 1970 i 1981 roku chcieli je zmienić na lepsze, bardziej przyjazne. Byliśmy dumni z sukcesów sportowych, gospodarczych, naukowych, kulturalnych i wszystkich innych, przy których mogliśmy zagrać hymn i potrząsnąć biało-czerwoną flagą.

Tworzyliśmy zgubioną obecnie Wspólnotę, mimo wszystkich przeciwieństw i przeciwności. Wiedzieliśmy, kto to MY, a kto ONI!

No to, co właściwie się stało, że tak bardzo narzekamy i to niemal na wszystko: na edukację – jej program oraz nauczycieli, na organizację szkolnictwa od podstawowego począwszy, na wyższym skończywszy, na służbę zdrowia wskazując na coraz mniejszą dostępność możliwości leczenia w ramach ubezpieczenia. Nie podobają nam się urzędnicy i politycy. Krytykujemy wdzierający się do wszystkich sfer życia brak kultury w życiu codziennym, w tym kultury języka i wypowiedzi. Nie podoba nam się brak wspólnoty. Nie podoba nam się PO, PiS, SLD i inne ugrupowania, słowem nie podoba nam się władza i opozycja razem wzięte. Właściwie jak się tak zastanowić, to nikt i nic nam wszystkim się nie podoba! No, może sami sobie się podobamy, ale tutaj nie mam pewności czy dobrze diagnozuję.

Odwołam się do hasła „Dom wszystkich – Polska”. Nie ma nikogo, kto nie chciałby żyć w dobrym, dostatnim i dobrze zorganizowanym domu. Banał? Ale jakże prawdziwy!

A Państwo, nasze Państwo? To też jest dom, nasz wspólny dom i należy o niego po prostu dbać.

*

A czy jest taką dbałością głoszenie przez lidera opozycji, że w Polsce ostatnie wybory zostały sfałszowane, bez podawania dowodów? Sejm jest miejscem dla Polaków wyjątkowo ważnym. Odzyskaliśmy jego istnienie po 123 lata niewoli i nie wolno z jego trybuny rzucać lekkim tonem do innych równych sobie posłów „Wiem, że was to boli, ale sfałszowaliście wybory!” Wszak fakt zgłoszenia, choćby największej w dziejach liczby protestów wyborczych nie oznacza sfałszowania wyborów! Ludzie tego słuchają i słyszą, że są nawoływani do nieposłuszeństwa własnemu Państwu.

Jak to możliwe, że w taki sposób wypowiada się szef największej partii opozycyjnej, skądinąd prawnik zobowiązany ważyć słowa? Jako wytrawny polityk i wieloletni poseł powinien wiedzieć, że jeśli opozycja życzy sobie zmian, to ma drogę wolną. Sejm może całe nasze prawo zmienić, nawet Konstytucję, ale są na to procedury, których należy dochować szczególnie wtedy, gdy brało się udział w ich uchwalaniu.

Jakich skutków politycznych i prawnych spodziewa się Jarosław Kaczyński, nawołując społeczeństwo do wyjścia na ulicę w dniu 13 grudnia? Przecież wielu Polakom dzień 13 grudnia już zawsze będzie kojarzyć się z ogłoszeniem stanu wojennego w 1981 roku, a więc wystąpieniem władzy przeciwko własnemu społeczeństwu. To jednoznaczne skojarzenie z traumą! A obecnie, co ma być traumatycznym przeżyciem: wystąpienie manifestantów przeciwko legalnej władzy czy może reakcja władzy w przypadku zaistnienia wydarzeń podobnych tym z 11 listopada bieżącego roku, kiedy trzeba było użyć siły, aby poskromić pseudo-demonstrantów?

*

Pozwolę sobie na refleksję: jeżeli Jarosław Kaczyński odwołuje się do historycznych skojarzeń, to proponuję jeszcze jedno: w niewątpliwie wolnej i demokratycznej Polsce międzywojennej w czerwcu 1930 r. doszło do manifestacji ulicznych wyjątkowo zjednoczonego zgodnie społeczeństwa od lewicy do prawicy. Centrolew uznał, że przy pomocy manifestacji ulicznych „zmiecie” rządy sanacji. I co? Tak szanowany przez J. Kaczyńskiego, J. Piłsudski nawet się nie zawahał. Pod koniec wakacji doszło do rozwiązania parlamentu, a na początku września, już wtedy byli posłowie, począwszy od byłego premiera Wincentego Witosa, wylądowali w twierdzy brzeskiej w odwecie za nawoływanie do obalenia legalnych władz. Może warto zajrzeć i na takie karty historii ku przestrodze, chociaż dzisiaj nie wyobrażamy sobie takiej reakcji legalnych władz, jak wówczas J. Piłsudskiego.

Należy opozycji zalecić więcej rozwagi i odpowiedzialności. Należy także przypomnieć opozycji, że ma nie mniejsze obowiązki wobec Państwa niż ugrupowanie rządzące. Takie są reguły demokracji: każdy ma swoje powinności i powinien je realizować, działając w najlepiej pojętym interesie Państwa, a nie swoim.

Wspólnie należy zastanowić się, czy jest dbałością o losy Polski niewyciąganie nauczki z historii, która pokazała już Polakom, że wszelkie kłótnie, sobiepaństwo i spory bez umiaru, prowadzą do zagłady państwowości?!

Mogę mnożyć pytania, ale postawię jeszcze tylko jedno, nawiązujące do wyborów: czy jest dbałością o losy własnego kraju zupełne wyizolowanie się od udziału w działaniu na rzecz Wspólnoty – społeczeństwa polskiego mówiąc:„Ja nie mam na nic wpływu. Mnie to nic nie obchodzi, niech robią, co chcą! No to robią! I wcale nam się to nie podoba!

*

Uważam, że nasze Państwo działa coraz gorzej w wielu sferach społecznych, a jedną z podstawowych przyczyn jest wszechobecna amatorszczyzna osób podejmujących decyzje w ważnych dla społeczeństwa sprawach. Uważam także, iż nie jest wystarczającą kwalifikacją do rządzenia posiadanie rodowodu opozycyjnego. To zdecydowanie za mało tam, gdzie wymagana jest rzetelna wiedza oraz doświadczenie życiowe i zawodowe. Na fali niepotrzebnego odrzucenia ludzi kompetentnych z powodów politycznych, dopuszczono do podejmowania decyzji osoby, które powinny były jeszcze trochę same nad sobą popracować, nabyć wiedzy i niezbędnego doświadczenia. Młodość jest bardzo dobra, ale nie we wszystkim. Jeśli decyduje się o losie innych ludzi i zarządza społecznymi pieniędzmi, potrzebuje się powagi, namysłu, ostrożności i doświadczenia, które przychodzą dopiero z wiekiem! Niefrasobliwie, bo często nie mając tego świadomości, rozregulowano wiele sfer życia społecznego z wiadomym skutkiem.

Nie wiem, gdzie na równi pochyłej obecnie się znajduje nasze Państwo, a my razem z nim. Dobrze nie jest, ale niech się nie cieszą ci, którzy się cieszą lub izolują. Któregoś dnia mogą usłyszeć dziwnie znajome słowa z przeszłości; „Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie”. I będzie to już śmiech wyłącznie przez łzy!

Dr Jolanta Czartoryska

Piszę słowo Państwo specjalnie dużą literą. Chcę wyrazić swój szacunek do kraju, w którym żyję, do Ojczyzny, której jestem i czuję się cząstką!

Komentarze

Jeden komentarz do “Kto psuje nam państwo?!”

  1. Barbara
    czwartek, 4 - gru - 2014, godz. 22:09

    Chcę podziękować Pani Czartoryskiej za bardzo trafną analizę stanu naszego Państwa i naszych elit politycznych.

Pozostaw komentarz:





  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 1/2022  
    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM