Z ANGORY nr 9
Dziennikarze RP | 23 lut 2026 16:22 | Brak komentarzy

TELEWIZOR POD GRUSZĄ
7 lutego odbyła się w Gietrzwałdzie konferencja NAUKOWA pod nazwą „Świętość a codzienność”, która odbiła się głośnym echem w kraju i za granicą! Oddźwięk był wielki, gdyż mieliśmy tam do czynienia z prawdziwą burzą mózgów! Ozdobą swego rodzaju, gwiazdą owego zjazdu myślicieli, wybitnych znawców tematu, była doświadczona, owiana legendą nauczycielka szkoły podstawowej, niezapomniana do dziś na Podkarpaciu i z radością żegnana dyrektorka placówki oświatowej w Lipnicy Dolnej Maria Stanisława Kurowska – obecnie posłanka PiS! O swoim sławnym wystąpieniu na konferencji naukowej Maria Stanisława poinformowała parlamentarzystów w trakcie ostatniej sejmowej debaty!
Z wystąpienia Kurowskiej dowiedziałem się, że Gietrzwałd znany jest przede wszystkim z tego, iż w roku 1877 Matka Boska objawiła się dwóm dziewczynkom – Justynie i Basi – by przekazać im istotne informacje! Owych transcendentnych, cudownych kontaktów z Matką Jezusa było ponad 160! Tak wynika z dogłębnych badań i szerokiej wiedzy Kurowskiej. Z szacunku dla uczonej cytuję fragment wypowiedzi w oryginale: „Orędzia Maryi wzywały do nawrócenia Polaków, do odmawiania różańca, do zmiany życia, ponieważ w tamtym terenie było bardzo duże pijaństwo i różne inne wady narodowe. Matka Boża, co było najważniejsze, MÓWIŁA PO POLSKU!!! Szanowni państwo, w tym terenie, gdzie był zabór pruski, gdzie była taka mocna germanizacja, właśnie Matka Boska mówiła po polsku. To dodało wielkiego ducha Polakom. Stwierdzili, że trzeba swoje życie zmienić. Nastąpiła wielka przemiana moralna. A dzisiaj, kiedy przygotowujemy się do 150. rocznicy tych objawień, konferencja ta uwypukliła nam, pokazała, że dobrze by było, aby sanktuarium miało też taką specjalną nazwę Sanktuarium Narodowe w Gietrzwałdzie!”. Tak, słowo NARODOWE dodaje WAGI i POWAGI nawet największej GŁUPOCIE! Nie wiedziałem, że Matka Boska biegle władała językiem polskim. Toteż nie zdziwi mnie wcale, gdy Kurowska odkryje i oznajmi światu, że Jezus urodził się w Bełchatowie, a nie w Betlejem!
ANTONI SZPAK
Okno na media
Aż trudno uwierzyć, że w jednym tygodniu słowo „bezpieczeństwo” odmieniane było w nieskończoność przez wszystkie przypadki. Rada Bezpieczeństwa Narodowego stała się katalizatorem wszechobecnej debaty na temat różnych aspektów bezpieczeństwa. Radio, telewizja, internet są pełne komentarzy na ten temat. Bezpieczeństwo wyzwoliło tak wiele emocji, że niekiedy politycy, a także prezenterzy robili wrażenie zagubionych w temacie.
Co jest ważniejsze dla bezpieczeństwa kraju: unijny projekt SAFE czy kontakty towarzysko-biznesowe marszałka Czarzastego z Rosjanką, która w rzeczywistości jest polską obywatelką. A może jednak ani Czarzasty, ani SAFE tylko Rada Pokoju, w której członkom – za miliard dolarów – prezydent Trump gwarantuje światowe bezpieczeństwo do ostatnich swoich dni. Gdyby można zważyć te trzy projekty, to jednak SAFE, z racji niezaprzeczalnych korzyści dla obronności i bezpieczeństwa, powinien w największym stopniu interesować polityków, prezydenta i posłów.
Prezydent Karol Nawrocki nie ukrywa, że to propozycja dla armii interesująca, ale wzbudza wiele wątpliwości. Z kolei politycy prawicowej opcji nie bawią się w niuanse, walą prosto z mostu, że SAFE to unijna pułapka – premier Tusk wymyślił, Komisja Europejska poparła, więc ufać nie należy. Do posłów PiS nie trafia, że za projektem SAFE mają spłynąć do Polski wielkie pieniądze – około 190 mld złotych – z przeznaczeniem na rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego, na dozbrojenie armii, ogólnie na zwiększenie naszego bezpieczeństwa. Jak dają, to trzeba brać; jak biją, to uciekać. A dają na warunkach korzystnych. Niskie oprocentowanie, dziesięcioletnia karencja i spłata długoterminowa, do roku 2070.
Jeszcze nie ma pieniędzy, a opozycja już ma ból głowy. Posłowie PiS już teraz martwią się, że w roku 2027, gdy wygrają wybory i wrócą do rządzenia, Komisja Europejska w ramach zapisanej w projekcie SAFE warunkowości może środki zablokować. Prezes Kaczyński już straszy Niemcami. Jest pewien, że na projekcie najbardziej skorzysta RFN. Niemcy do programu SAFE nie przystępują, a więc „strachy na Lachy”. Niemcy ewentualnie kupią od nas uzbrojenie pochodzące z zakładów rozbudowanych za pieniądze z SAFE. Minister Sikorski zauważył, że prezes Kaczyński już zupełnie „odleciał” – nie pamięta, że Niemcy są naszym sojusznikiem i kooperantem.
Na sejmowej mównicy, wspierając kampanię PiS przeciwko SAFE, „orbitował” Mariusz Błaszczak. Były wicepremier i minister obrony, poseł PiS, a obecnie wiceprezes partii, we wrześniu 2025 roku napisał w serwisie X, że „fundusz SAFE to szansa na rozwój Sił Zbrojnych RP”. Dziś ten sam Błaszczak jest głównym krytykiem tego programu. No cóż, za prezesem Kaczyńskim posłowie sznurem. Prezes nie lubi wszystkiego, co unijne, pieniędzy z UE także. Głosuje więc przeciw, a za prezesem, jak za panią matką. Cóż, można nie akceptować unijnych projektów, ale dlaczego z tego powodu robić w Sejmie awanturę i zamieniać salę plenarną w arenę walk plemiennych? Obraźliwe okrzyki z ław poselskich, połajanki pod adresem przeciwników, niewybredne słownictwo, inwektywy. Dostało się koalicjantom, dostało się Unii Europejskiej. Kamery wszystko przekazały w świat. Posłowie zaprezentowali się w akcji. Nie po raz pierwszy. Przykład idzie z Wiejskiej. Naśladowców nie brakuje – w tramwaju, autobusie, na ulicy. Skoro posłowie mogą, to dlaczego obywatele mają być inni. Na szczęście nie cały naród zwariował…
ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ
Komentarze
Pozostaw komentarz:












Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.