Z ANGORY nr 46
Dziennikarze RP | 10 lis 2025 18:19 | Brak komentarzy

TELEWIZOR POD GRUSZĄ
Wybrańcy narodu, nosiciele przewałów i przekrętów tudzież immunitetu chroniącego ich przed aresztowaniem, mówią wprost, co myślą o swoich przeciwnikach politycznych. Nie pozostawiają żadnych niedomówień – walą na odlew zgodnie z biblijnym nakazem miłuj bliźniego swego jak siebie samego!
Premier Tusk, autor stu konkretów do zrealizowania na święty NIGDY, nie ma zahamowań, gdy wypowiada się na temat bogobojnych, uczciwych, prawdomównych członków partii Prawo i Sprawiedliwość: „Nie dziwię się, że tylu złodziei i gangsterów podziwia polityków PiS! Zrozumieli, że przy artystach Kaczyńskiego są w tym fachu zwykłymi rzemieślnikami! (…) CPK – Cały PiS KRADNIE!”.
Wypowiedź premiera natychmiast skomentował pierwszy lizus wśród kaczystów – ulubione, podręczne popychle prezesa, czyli Mariusz Błaszczak: „Donald Tusk postępuje jak złodziej, który krzyczy łapać złodzieja!”. Brawo! Dobra, ostra, zaskakująca riposta, chociaż szczerze mówiąc, mam pewien niedosyt. Mógł Mariusz nieco bardziej się wysilić. Pójść za ciosem – uderzyć paroma zdaniami wziętymi z aktualnego przekazu dnia, żeby Tuskowi poszło w pięty! I dopiero wtedy powinien przywalić Donaldowi nokautującym ludowym przysłowiem typu na złodzieju czapka gore – ta z Peru też! Ale i bez moich uwag riposta Mariusza była znakomita! Błaszczakowi – błyskotliwemu i dowcipnemu jak poseł Gosek i Kuźmiuk razem wzięci – wtórował Ziobro. Śmiertelnie chory, gdy ma się stawić przed wymiarem sprawiedliwości, i zdrowy jak byk, gdy znajduje się daleko od Temidy – w bezpiecznym dla niego kraju. „W Polsce rządzi zorganizowana grupa przestępcza, którą dowodzi mafijny boss Donald Tusk (…). Najpóźniej za dwa lata pakuj manatki – wyjedź do Berlina, bo trafisz za kratki!”. Złodziejskie połajanki PO-PiSu skomentował krótko, zgrabnie i celnie Sławomir Mentzen: „PiS ukradł działkę, PO to tuszowało! Tusk kłamał, że od dawna zajmują się sprawą, a pisowcy są oburzeni tym, że Tusk nic nie zrobił przez dwa lata z PRZEWAŁEM, który sami ZROBILI! Kolejny udany PO-PiSowy numer!
ANTONI SZPAK
Okno na media
Ustawa medialna to nie zupa gulaszowa, by pichcić ją na wolnym ogniu. Od dwóch lat kolejni ministrowie i wiceministrowie zapowiadali gotowość do uchwalenia tej ważnej dla ozdrowienia mediów publicznych ustawy. Już były założenia, pierwszy projekt, zachęta do zgłaszania uwag i propozycji. 170 organizacji pozarządowych wypowiedziało się na temat kształtu ustawy o mediach publicznych.
Potem zapadła cisza, jakby ognia pod kotłem zabrakło. Gdzie jest ustawa medialna, co się z nią dzieje? W tak zwanym międzyczasie na stołku ministra kultury nastąpiła zmiana i ci dotychczas odpowiedzialni za przygotowanie ustawy medialnej otrzymali nowe zadania, a nowi odpowiedzialni nie mieli czasu, by ustawą się zająć.
Marta Cienkowska, nowa minister, może dla uspokojenia opinii publicznej rzuciła w eter, że niebawem ustawa trafi do Sejmu. Nie trafi, bo wcześniej ustawa musi „stanąć na rządzie”. Może to przejęzyczenie, bo już na początku października minister, w zmienionej narracji, zapowiedziała publiczną prezentację ustawy do końca tego miesiąca, jeszcze w tym roku. Pani minister nie rzuca słów na wiatr, więc w przedostatnim dniu października „rzutem na taśmę” zaprezentowała coś, co jeszcze ustawą nie jest, lecz założeniami tego dokumentu.
W tych założeniach nie ma niczego nadzwyczajnego – raczej powtórka z wcześniejszych wersji ustawy już prezentowanych. Bo czy nowością jest zapewnienie, że media publiczne muszą być odpolitycznione, a władze, czyli zarządy spółek radia, telewizji i agencji, także KRRiT, muszą być wybierane w drodze transparentnych konkursów? No może zapis o apolityczności kandydatów do władz jest świeżym powiewem. Kandydaci powinni być też ekspertami w zakresie środków masowego przekazu. Ich przydatność i kompetencje oceniane będą na podstawie wiedzy i co najmniej pięcioletniego doświadczenia w zakresie tworzenia lub stosowania prawa dotyczącego mediów. Kryteria są w porządku, ale karencje partyjności już zastanawiają. Dlaczego członek partii politycznej po pięciu latach może startować do fotela prezesa telewizji, a poseł dopiero po latach dziesięciu? Jakie jest tego uzasadnienie? Na odpowiedź przyjdzie nam poczekać, bo do ostatecznego kształtu ustawy droga jeszcze długa.
Minister Marta Cienkowska w czasie prezentacji zapowiedziała, że teraz projekt trafi pod społeczne konsultacje, a na początku 2026 r. – do Sejmu. Kolejne więc miesiące oczekiwań i żadna pewność, czy niektóre propozycje, np. finansowanie mediów publicznych z budżetu państwa (2,5 mld), likwidacja Rady Mediów Narodowych i wygaśnięcie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz powołanie nowej KRRiT w zwiększonym 9-osobowym składzie, przetrwają próbę czasu. Zauważyć też warto, że niektóre z proponowanych zapisów ustawowych mają charakter zapalny, nawet wybuchowy. To może być powodem, że ustawa nie doczeka podpisu prezydenta. Prezydent może nie poprzeć skrócenia kadencji obecnej KRRiT i nie wiadomo, jak się ustosunkuje do likwidacji Rady Mediów Narodowych wymyślonej i hołubionej przez PiS.
Minister Maciej Wróbel – żeby było trochę zabawniej odpowiedzialny w resorcie za prace nad ustawą medialną – ma wątpliwości, czy w takim kształcie ustawę prezydent podpisze. Pojawiają się sugestie, aby minister Marta Cienkowska udała się do prezydenta w celu przekonsultowania projektu ustawy medialnej przed jej procedowaniem w Sejmie. Skoro prezydent lubi o wszystkim wiedzieć i decydować przed parlamentem, tak jak to w latach słusznie minionych partyjnie praktykowano, to dlaczego nie spróbować. Nowe podejście, stare rozwiązanie.
ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ
Komentarze
Pozostaw komentarz:










Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.