Z ANGORY nr 35
Dziennikarze RP | 24 sie 2026 09:51 | Brak komentarzy

Okno na media
Mistrzostwa w Birmingham
Lekkoatleci bez złota, sprawozdawcy na medal
Lekkoatletyka nie bez powodu nazywana jest królową sportu. Majestat startu, piękno i kultura konkurencji oraz wysiłek mierzony co do centymetra, setnej części sekundy, jak zdarzyło się w przypadku Pii Skrzyszowskiej.
Mistrzostwa w Birmingham, nie ma co zaklinać rzeczywistości, nie należały do udanych. Osiemnaste miejsce pod względem zdobytych medali, siódme w klasyfikacji punktowej. Po raz pierwszy od dwudziestu lat lekkoatleci wracają z mistrzostw Europy bez złota. Te nienajlepsze wyniki przełożyły się też na oglądalność zawodów w TVP (średnio 650 tysięcy widzów). Trochę więcej, około miliona, zasiadało przed telewizorami, gdy na starcie stawała Ewa Swoboda. Więcej – 2 do 3 mln – widzów przyciągają siatkarze w Polsacie.
Telewizja Polska uzyskała wyłączność na transmisje z 27. Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce i starannie przygotowała się do przekazu. Zawody relacjonowały dwie pary sprawozdawców z najwyższej półki: Marek Rudnicki i Szymon Borczuch oraz Przemysław Babiarz i Sebastian Chmara. Mają oni na koncie największe imprezy sportowe świata i Europy, łączy ich kultura i rzetelność przekazu. Sebastian Chmara okazał się dodatkowo mistrzem precyzji w przekazie, zauważając, że zawodniczka zapomniała podciągnąć lewą nogę i skok okazał się za krótki.
Złotego medalu zabrakło lekkoatletom, za to sprawozdawcy TVP zasłużyli na złoto. Równie dobrze wypadli w studiu eksperckim Aleksander Dzięciołowski, który z Małgorzatą Hołub-Kowalik i Piotrem Małachowskim na bieżąco komentowali to, co działo się na stadionie. Reporter Michał Chmielewski nieszablonowo przeprowadzał wywiady z naszymi mistrzami i przegranymi.
Sobotni wieczór zamącił jednak ten sielankowy obraz. Z powodu późnej pory i zimna studio niespodziewanie zakończyło działalność. Nie przeprowadzono wywiadu ze srebrną medalistką Marią Żodzik, która po konkursie skoku wzwyż błąkała się po stadionie, notabene bez polskiej flagi. Coś nie zagrało, a było tak dobrze…
ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ
Telewizor pod gruszą
NIE PRZESZKADZA
Jarosław Kaczyński z domu Kaczyński, żywa karykatura przywódcy partii, jest największą atrakcją wiecowych spędów pislamistów. Prominentne aparatczyki mające dostęp do ucha prezesa jeżdżą z nim po kraju niczym z bezcenną relikwią, którą otacza mit świętości i mocy wszelakiej! Owe bez mała mistyczne widowiska pychy i pogardy dla nieprzyjaznych, wrażych PiS-owi polityków cieszą się dużym powodzeniem!
Upewniają zgromadzonych kaczystowskich towarzyszy w przekonaniu, iż PZPPiS jest przewodnią siłą narodu, niezależnie od tego, czy rządzi w kraju, czy grzeje ławy opozycji! Dla prowincjonalnych pisiorów prawdziwą gratką i wielką radością jest widzieć Kaczyńskiego na żywo – choć przez chwilę obcować z guru Zjednoczonej Kłamstwem i Złodziejstwem Prawicy! Jarosław jest dla nich postacią tak charyzmatyczną, że nie musi przemawiać! Już sama jego obecność działa na wiecujących elektryzująco i hipnotyzująco! Ale przecież skrzeczący matuzalem z Nowogrodzkiej nie po to przyjeżdża do danej miejscowości na spotkanie, żeby go partyjna gawiedź tylko oglądała i podziwiała. Nie po to znosi trudy podróży czesko-niemiecką limuzyną, przeżywa udrękę rozstania z kotem, żeby na wiecu miał trzymać język za zębami, żeby nie mógł odlecieć, puścić wodze fantazji i pouczyć na miejscu!
Kaczyński, przypominający wzrostem i intelektem Gomułkę, uwielbia przemawiać nawet wtedy, gdy nie ma niczego do powiedzenia! To mu nie przeszkadza, ponieważ wtedy od razu, bez jazdy obowiązkowej (partyjnej chwalaczki) przechodzi do ataku, obrzucania błotem faktycznych i wydumanych na poczekaniu wrogów! Z mistrzowską wprawą insynuuje, iż jego oponenci są agentami, zdrajcami i w ogóle mają coś z deklem – nierówno pod sufitem! Obecnie Kaczyński ryje pod Morawieckim, swoim, do niedawna jeszcze, pupilem! Zohydza byłego premiera dojnej zmiany, chociaż dobrze wie, że jest on wśród wielu rodaków wystarczająco zohydzony i nikt przy zdrowych zmysłach w żadną przemianę Mateuszka-kłamczuszka nie wierzy! Ale cóż, taka już jest natura nałogowego intryganta! Bez pomówień, oskarżeń nie potrafi normalnie funkcjonować.
Nie tak dawno, podczas kolejnego wiernopoddańczego, czołobitnego zgromadzenia Czarnków, Sasinów, Kuźmiuków, Gosków i im podobnych bezkręgowców, sławiących, wynoszących pod niebiosa PANA prezesa, pojawiła się i zaistniała w przestrzeni publicznej nowa insynuacja. Jej głosicielem i propagatorem jest oczywiście ten bogobojny, dobrze wychowany, starannie wykształcony żoliborski intelektualista, jak zwykł mawiać o sobie Kaczyński! Przejęty do żywego obecną sytuacją partii, przetasowaniami na politycznej scenie oznajmił swoim wyznawcom, iż cyt.: „Mam wrażenie, że premier Morawiecki jest obecnie w jakimś dziwnym stanie!”. W jakim konkretnie, tego Kaczyński nie powiedział. Nie postawił kropki nad i. On tylko zasugerował, że coś z Mateuszem jest nie tak, i stworzył warunki do spekulowania – szerzenia plotek na temat jego kondycji umysłowej! Te prymitywne zagrywki stosowane od lat przez Jarosława utwierdzają w przekonaniu, że mamy do czynienia z podłym, wrednym intrygantem, nienawidzącym wszystkich, którzy nie są tylko jemu posłuszni i wierni!
ANTONI SZPAK
PS Ale rodakom nie przeszkadza to głosować na Kaczyńskiego!
Komentarze
Pozostaw komentarz:




Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.









Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.