Z ANGORY nr 34
Dziennikarze RP | 15 sie 2026 19:40 | Brak komentarzy

Okno na media
Rocznica zaprzysiężenia z rozmachem, politycznymi połajankami
Prywatka prezydenta
Przy tak rozbuchanym ego można było mieć pewność, że prezydent Nawrocki w rocznicę zaprzysiężenia zleci zorganizowanie uroczystości, która rozmachem i blaskiem przyćmi wszelkie konwencje, zjazdy i zloty.
Rocznica zaprzysiężenia prezydenta Nawrockiego nie jest jeszcze świętem narodowym, ale wiele znaków w Pałacu Prezydenckim wskazuje, że jego otoczenie zmierza w tym kierunku. To, co wydarzyło się na dziedzińcu, gdzie tradycyjnie odbywały się parady wojskowe i powitania zagranicznych gości, było pogwałceniem przypisanej temu miejscu tradycji. Wybudowano tam amfiteatr, diametralnie zmieniając wygląd fasady pałacu. Może konserwator zabytków odradzał, ale ludzie z Kancelarii zadziałali w myśl Barei: „Nie oddam ci płaszcza i co mi zrobisz”.
Spotkanie z okazji pierwszej rocznicy zaprzysiężenia Karola Nawrockiego miało wodzowską oprawę. Szlify generalskie na trybunach podkreślały pozycję zwierzchnika Sił Zbrojnych, a dzieci w podhalańskich strojach sugerowały przywiązanie do tradycji i patriotycznego mitu piłsudczyków. Jak na początek kadencji – trochę za dużo megalomanii. Tym bardziej że uroczystość przypominała raczej napuszony wiec wyborczy.
W przemówieniu prezydenta zabrakło oczekiwanej perspektywy, za to nie zabrakło połajanek pod adresem rządu Tuska, przedstawianego niemal jako wróg całego narodu.
„Debata dziennikarska” sprowadziła się do monologów Krzysztofa Stanowskiego i Rafała Ziemkiewicza. Premiera Tuska nazywali „kierownikiem”, marszałka Czarzastego „towarzyszem”, a starannie dobrana widownia skandowała: „Precz z komuną!”. Czas pseudodebaty wykorzystano głównie na upiększanie dorobku prezydenta. Ziemkiewicz, znany z arogancji, twierdził przy tym, że „rząd przedstawia szajsowe ustawy”.
Emilia Wierzbicki, zbierając opinie do publikacji w TV, dziwnym zbiegiem okoliczności nie trafiła na nikogo, komu impreza by się nie podobała. Ksiądz kapelan także rozpływał się w pochwałach zgromadzenia i prezydenta, który – jak podkreślał – modli się za Polskę.
Dziennikarki TVN, celebrujące 25-lecie stacji przed Pałacem Kultury i Nauki, zastanawiały się, jak nazwać ten event.
Prywatka prezydenta. Sedno w dwóch słowach.
ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ
Telewizor pod gruszą
Wredni, wyzbyci empatii dziennikarze pastwią się nad Anną Konieczyńską, obecnie byłą już wiceprezeską Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego – zawieszoną lokalną działaczką Koalicji Obywatelskiej – ponieważ była ona łaskawa wesprzeć z pieniędzy przeznaczonych na pomoc powodzianom trzy firmy ze wsi Dziwiszów niestojące na zalanym terenie! Jedna z nich należy do męża pani Ani, a pozostałe do ich sąsiadów!
W czym tkwi problem?! Ano w tym, że pismaki mają pretensję do Konieczyńskiej, iż zasiliła czterema i pół miliona złotych firmy, które nie były ZALANE! Podczas oględzin nie znaleziono żadnych szkód popowodziowych! I co z tego?! To nie powód, żeby z Anny robić kombinatorkę – oskarżać ją o złe zamiary, napiętnować i karać, choć wina nie jest przesądzona! Z tego, co ludzie w Dziwiszowie gadają, wynika jednoznacznie, że to nie firmy były ZALANE, tylko zalani byli ich WŁAŚCICIELE! I oni ponieśli takie straty finansowe, że do tej pory nie mogą ich oszacować!
Toteż Konieczyńska stosownie do uzyskanej wiedzy wyliczyła należne owym szefom firm odszkodowanie! Po raz kolejny okazało się, iż pośpiech dobry jest przy łapaniu pcheł, a nie przy wydawaniu wyroków! Po bliższym zapoznaniu się z dolnośląską „aferą” wychodzi na to, iż pani wiceprezes KARR, przyznając cztery i pół miliona rekompensaty, kierowała się li tylko obowiązującym prawem i niczym więcej! Gdyby było inaczej, premier Tusk nie zawiesiłby Ani w prawach i obowiązkach członka partii, tylko pozbył się jej z minuty na minutę! To jest prawdziwy mąż stanu, twardziel! Z nikim się nie cacka, reaguje natychmiast – patrz Pełczyńska-Nałęcz, Żurek, Grenda, Bartoszewski, Siemoniak! To nie kto inny, tylko premier Tusk miał odwagę publicznie oznajmić, że „gorącym żelazem WYPALI każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian!”! Oczywiście! Problem w tym, że nie ma u nas huty, która rozpaliłaby do takiej temperatury owo ŻELASTWO, że dałoby ono radę wypalić do spodu to wszystko, co premier Tusk od lat OBIECUJE!
ANTONI SZPAK
Komentarze
Pozostaw komentarz:




Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.









Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.