Z ANGORY nr 32
Dziennikarze RP | 2 sie 2026 18:15 | Brak komentarzy

Okno na media
Bez Ukrainy Unia da radę, a my?
Internet pełen jest antyukraińskich wpisów. Atakują nie tylko obywateli Ukrainy, mierzą w samego prezydenta Zełenskiego. W TVP Info usłyszałem: „To nie polskie społeczeństwo, a politycy są antyukraińscy”. Brzmi raczej życzeniowo. Fakty wskazują na rosnącą w naszym społeczeństwie falę nienawiści i ksenofobii wobec Ukraińców.
Politycy, głównie prawicowi, rzeczywiście na platformie X brylują w antyukraińskich wpisach. Nie tak dawno poseł Czarnek gotów był skoczyć w ogień za walczącą Ukrainę, ale wystarczyło, że prezydent Zełenski nadał frontowej jednostce tytuł bohaterów UPA (prawda, uczynił to bez refleksu i głębszego namysłu), a kandydat na premiera stał się bardziej antyukraiński niż Mentzen i Bosak razem wzięci. Tego samego „wyznania” europosłanka Ewa Zajączkowska nieustannie sprzeciwia się w internecie wejściu Ukrainy do UE. Na forum PE podarła też kartkę z barwami UPA. Demonstrowanie jest banalnie łatwe, trudniej zademonstrować racjonalne myślenie o tym, co będzie za kilka dekad, a może stuleci.
Ćwierć wieku temu Mieczysław Rakowski napisał w artykule, że „myślenie nie boli”. Niektórym myślenie bardzo doskwiera. Nieprzemyślane było odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego – prezydent Nawrocki niewiele zyskał, a wpłynął skutecznie na podsycanie nastrojów antyukraińskich i, automatycznie, antypolskich.
W różnych częściach Polski powtarzają się agresywne zachowania i napady na Ukraińców. W pierwszym półroczu tego roku zanotowano już prawie dwieście takich zdarzeń. Czy ludzie zupełnie zgłupieli i tylko tak potrafią reagować na pamięć o mordzie wołyńskim?
Jestem dzieckiem wojny. Uciekłem przed banderowcami z okolic Łucka do Lwowa. Namówił nas uczeń mamy – Ukrainiec. Sąsiadów, którzy zostali, zamordowano, mimo że byli ukraińsko-polską rodziną. Trauma dzieciństwa pozostaje. Wiem jednak, że prawda o barbarzyństwie, o zamordowanych nie może być jedyną. Wołyń nie wziął się znikąd. Były wojny polsko-ukraińskie o państwowość, był odrzucony Petlura, który walczył u boku Piłsudskiego, była polonizacja ziem na Wołyniu, była Bereza Kartuska. Ukraińcy nigdy nie uważali, że II RP jest ich państwem. Ono ich poniżało, podejrzewało, śledziło i karało; burzono cerkwie. Była więc po stronie Ukraińców zemsta, która nie usprawiedliwia jednak mordowania. W naszych relacjach nie wszystko powinno zaczynać się i kończyć na Wołyniu. Może to ostatni moment na opamiętanie. Europa bez Ukrainy sobie poradzi, ale czy Polska, bez sąsiada na dobre i złe ma szanse być silnym państwem?
ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ
Same dobre wiadomości
Do wyborów parlamentarnych zostało niewiele czasu – raptem kilkanaście miesięcy! Wszystkie liczące się partie już nimi żyją, już dzielą skórę na niedźwiedziu! Sztabowcy mózgowcy sondują, badają, analizują wyborczy rynek tudzież usilnie szukają pomysłu na dobrą, zwycięską kampanię. Zastanawiają się nad wyborczymi hasłami i nowymi, atrakcyjnymi obietnicami, które trafią do rodaków, oczarują ich i zachęcą do głosowania na nich!
Obecni parlamentarzyści – mandatów głodni jak wilcy – pierwszy bój stoczą wewnątrz swoich partii o miejsce na liście! Marzeniem każdego z nich jest to biorące! Chętnych wielu, a owych miejsc mało! Nie ma rady, trzeba będzie wznieść się na wyżyny podłości i zacząć ryć pod kolegami! Podkopywać ich pozycję w partii tak umiejętnie, żeby stała się mało istotna – żeby łatwiej było odstawić konkurentów na boczny tor, wyeliminować z gry! Największe szanse na zdobycie biorącego miejsca mają lizusy, wazeliniarze przywódców partii, czyli ci ludzie, którzy przez całą kadencję nie odstępowali na krok swoich panów i władców – robili za ich tło podczas każdej konferencji prasowej! Innymi słowy mieli dojście do ucha swojego wodzusia! Ci upiorni, ohydni partyjni bezkręgowcy z reguły załapują się na dobre miejsca na listach wyborczych! Mniemam, że i tym razem będzie podobnie! Wszak KAŻDY przywódca partii lubi i chce być otoczony pochlebcami, potakiwaczami – ludźmi biernymi, miernymi, ale wiernymi! Nie trzeba tych dworskich gnid wskazywać palcem, ponieważ je widać, słychać i czuć z daleka! To owe aparatczyki karmią nieustannie EGO partyjnych dyktatorków – upewniają ich w nieomylności podejmowanych przez nich decyzji i działań! Inną grupę koszmarnych, paskudnych posłów i senatorów, którzy psim swędem załapują się na mandaty, stanowią politycy zasiadający od dwudziestu, trzydziestu lat w parlamencie! Te staruchy, wapniaki potrafią jedynie łykać lekarstwa, drzemać w czasie obrad i brać pieniądze ZA NIC! Zdałoby się przewietrzyć parlament, ale na to się nie zanosi – ZADUCH pozostanie!
ANTONI SZPAK
Komentarze
Pozostaw komentarz:





Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.