Z ANGORY nr 29
Dziennikarze RP | 13 lip 2025 09:02 | Brak komentarzy

Brzytwą po mediach
Język przemocy, wykluczenia, rasizmu, nietolerancji, agresji, hejtu i pogardy. Takim językiem posługują się Duda, Kaczyński, Braun i Bąkiewicz. Taki był język włoskich faszystów i niemieckich nazistów. Do takiego stanu podłości i upodlenia dziś doszliśmy, że nie zwracamy uwagi na niewyobrażalny cynizm ludzi, którzy używają go w walce politycznej. Przekroczone zostały kolejne rubikony.
A to dopiero początek, bo za 2 lata brunatna i rosnąca w siłę fala może sprawić, że taki język stanie się dominujący w naszej rzeczywistości. Nazistowsko-faszystowska totalitarna machina ksenofobii i rasizmu już ruszyła. „Polska dla Polaków”, „Polska dla białych!” – rozlega się na marszach. Reagujmy, póki nie jest za późno! Jeśli ta dynamika procesów społecznych i podsycania nienawiści nie zostanie zatrzymana, to obudzimy się w kraju totalitarnej agresji i przemocy, w kraju o brunatnej twarzy Bąkiewicza i Brauna.
Prezydent Andrzej Duda przytacza w wywiadzie cudze słowa: „Wie pan, dlaczego w Polsce jest tyle zdrady i warcholstwa bezczelnego? Ponieważ dawno nikogo nie powieszono za zdradę”. A od siebie dodaje: „To straszne, ale w tych słowach jest prawda”. Rozmowa dotyczyła sędziów, których prezydent chciałby wyrzucić z zawodu, bo kontestują zmiany. Czy to do nich odnosiły się słowa prezydenta? Tego samego, który chwalił warcholstwo Bąkiewicza, organizującego nielegalne bojówki kontrolujące kierowców na granicy, a wcześniej skazanego prawomocnym wyrokiem na rok ograniczenia wolności. Już niedługo skończy się prezydencja Dudy, coraz bardziej groteskowa i niechlubna. Jego szef, Jarosław Kaczyński, zachowuje się jak rasista i wzywa do całkowitego zakazu wjazdu do Polski dla osób z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Artykuł 13. Konstytucji RP zakazuje istnienia partii politycznych odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową.
Dlaczego akceptujemy autorytarne zachowania PiS-u i nie dostrzegamy, że jest to partia rasistowska? Dlaczego państwo polskie pozwala Grzegorzowi Braunowi na kolejne wybryki i negowanie Holocaustu, w trakcie którego niemieccy naziści zamordowali 6 milionów Żydów? Tylko skończony głupiec może powiedzieć, że komory gazowe w Auschwitz to fejk! Za to, co robią Bąkiewicz i Braun, już dawno powinni być wykluczeni z życia publicznego. Słabość państwa podważa zaufanie obywateli do jego instytucji; rząd i prokuratura powinny działać w tych sprawach zdecydowanie i konsekwentnie.
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” pyta: „Kto zatrzyma tę nagonkę na obcych?”. Bo nie widać państwa, nie widać władzy, jeśli można lżyć na ulicach Gorzowa Wielkopolskiego czy Zamościa czarnoskórych artystów tylko z powodu ich koloru skóry. Zamość to miasto kiedyś wieloetniczne, budowane wspólnie przez Polaków, Ormian, Żydów, Greków, Rusinów, Niemców, Węgrów, Holendrów, Szkotów, Anglików i inne nacje… Dziś po jego rynku chodzą bojówkarze i wyzywają obcokrajowców. Wstyd i hańba dla każdego przyzwoitego obywatela. Prezydent Zamościa ostrzega: „Zło zaczyna się od słowa, a od słowa do noża blisko!”. Skrajna prawica i PiS dają przyzwolenie na ataki na imigrantów. A rząd się temu przygląda. Zero reakcji. Bierny obserwator zła jest mu współwinny.
Do polityków prawicy, szczególnie tych, którzy szczują na imigrantów, mam apel, by sobie to uświadomili: „Rasistą jest człowiek prymitywny, bezmyślny. Agresywny sekciarz. Cham” (R. Kapuściński, Zegar piaskowy). Zacznijcie uczyć się tolerancji, przestańcie jątrzyć i histeryzować. Otwórzcie swoje serca i umysły, jeśli je macie. A do polityków koalicji „liberalnej” (że jest liberalna, coraz bardziej wątpię) mam prośbę: przestańcie zajmować się sobą, przestańcie uprawiać populizm, a weźcie się do realizacji obietnic wyborczych i postawcie już dziś tamę brunatnej fali, bo z każdym dniem będzie za późno.
MAREK PALCZEWSKI
TELEWIZOR POD GRUSZĄ
615. rocznica bitwy pod Grunwaldem. Po raz kolejny będzie można – na tej ziemi przesiąkniętej krwią przodków – obejrzeć widowisko, w którym, jak co roku, wygrają połączone siły Polski, Litwy i Rusi! Krzyżacy dostaną oczywiście łupnia, a my będziemy cieszyli się z sukcesu polskiego oręża. Bitwa pod Grunwaldem ma dla nas wymiar symboliczny, wręcz modlitewny. Chwalimy się nią i szczycimy. Jakżeby inaczej? Wszak owa bitwa – legendarna praustawka – to nasza duma i chwała! Zwycięstwo pod Grunwaldem wyśmienicie prezentuje się na tle licznych porażek i klęsk, jakich w historii doznaliśmy!
Radość tę można jednak łatwo stonować, gdyż tak naprawdę nie bardzo wiemy, z czego się cieszymy. Czy z tego, że jedni chrześcijanie wyrzynali drugich? Toż to zakrawa na istne szaleństwo! Czyż radość ze zwycięstwa jednej Matki Boskiej nad drugą nie jest jakąś paranoją? Krzyżacy wywodzący się z Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie ruszyli do boju święcie przekonani, iż trzeba nas wyciąć w pień w imię Najświętszej Panienki. Z kolei nasi niezłomni rycerze szli szlachtować Krzyżaków z miłości do Maryi Królowej Polski. Jedni i drudzy siepacze prosili Matkę Boską o wsparcie przed bitwą pod Grunwaldem. Nasi śpiewali Bogurodzicę po polsku, Krzyżacy po niemiecku. Ani jednym, ani drugim zakutym łbom (czytaj: rycerzom) nie przyszło do głowy, żeby zaśpiewać ową pieśń w rodzimym języku Maryi. Toteż cała para poszła w gwizdek!
Dla polskich katolików krzyż – rzecz święta! Od zarania dziejów czczą go i bronią! Stawiają je wszędzie, myśląc, że jego widok sprawia Jezusowi przyjemność. Niemiaszki zaś uczynili z niego symbol wypraw krzyżowych – walki z niewiernymi! Adorowanie krzyża przez dwa zwaśnione plemiona nie zapobiegło jednak bratobójczej jatce! Ba, do tej pory pałamy do siebie niechęcią. Przy każdej nadarzającej się okazji przypominamy stare przysłowie: Jak świat światem nie będzie Niemiec Polakowi bratem! Chwalimy też Wandę za to, że nie chciała Niemca!
ANTONI SZPAK
Komentarze
Pozostaw komentarz:











Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.