Z ANGORY nr 27
Dziennikarze RP | 29 cze 2026 08:57 | Brak komentarzy

Okno na media
Posłowie mieli blisko
W północnym pasie wybrzeża Armia Czerwona jeszcze „wyzwalała” kolejne miasta, twierdza Breslau broniła się zaciekle do maja, a w Krakowie już 24 marca 1945 roku ukazał się pierwszy numer „Tygodnika Powszechnego”! Obecny redaktor naczelny Jacek Stawiski, otwierając 15 czerwca br. w Sejmie konferencję „Ziemie Zachodnie i Północne. Między pamięcią, historią i współczesnością”, zauważył, że tygodnik jest rówieśnikiem „Ziem Odzyskanych”.
Sądziłem, że konferencja, organizowana wspólnie z Kancelarią Sejmu, to akcja promocyjna gazety, która poszukuje skutecznych form ratowania nakładu (w ciągu 26 lat nakład „TP” spadł o połowę, ukazuje się teraz w 21 – 22 tys. egz.). Jednak nie spadek nakładu zdecydował o podjęciu tematyki tak odległej geograficznie od Krakowa. Redakcja świadomie przedłuża linię publicystyki, która rozpoczęła się na łamach tygodnika osiemdziesiąt lat temu. Już w pierwszych latach powojennych redaktorzy „TP”, Józefa Hennelowa i Stanisław Stomma, notabene repatrianci z Wileńszczyzny, opisywali, „jak szli na zachód osadnicy”.
Bilans zasiedlenia Ziem Zachodnich, kształtowanie się lokalnych tożsamości, powojennej pamięci i przemian, jakie zaszły na tych ziemiach po roku 1989, stanowiły kanwę panelowych rozważań. Rozmowy współczesnych historyków, dziennikarzy i badaczy o przemianach politycznych i społecznych na Ziemiach Zachodnich były zajmujące. Zabrakło jednak na konferencji posłów i senatorów. A mieli blisko… Co zawiodło, chęci czy brak zainteresowania ważnym także dzisiaj tematem?
Miliony osadników z różnych stron Polski, nowe początki na ziemi nieznanej. Stare pokolenie osiedleńców do dziś mówi: ta ziemia jest już moja, ale dom nie mój, obcy. Młodsze pokolenie, urodzonych już na tych ziemiach, najczęściej stwierdza: to poniemieckie. Prof. Karolina Ćwiek-Rogalska, uczestniczka konferencji, w książce „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty”, opisała barwnie zderzenie osiedleńców z poniemieckim światem. Przypomniała też, jak komunistyczna władza starała się udowadniać polskość tych terenów.
Prezentacja fotografii Agaty Pankiewicz i Marcina Przybyłki z książki „Nieswojość. Poniemieckie” stanowiła ilustracyjną część konferencji. Nie wszystkim podobały się zdjęcia pokazujące „brzydszą” stronę Ziem Zachodnich. Nie zrozumieli chyba intencji artystów. Obok odrestaurowanych pałaców nadal są zaniedbane przybudówki. Pokazanie tego nie jest złośliwością. Może pałac jest już „nasz”, a tamto brzydkie to „nieswojość”.
Dobrze, że „Tygodnik Powszechny” nie ograniczył się do jednego wymiaru zachodnio-północnej Polski.
ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ
SAME DOBRE WIADOMOŚCI
W Przenajświętszej Rzeczpospolitej, zawierzonej po stokroć przez bogobojnych polityków OBRAZOWI Matki Boskiej Częstochowskiej, mamy wielki bardak! Życie generalnie toczy się od afery do afery, od skandalu do skandalu i nic nie wskazuje na to, żeby miało się coś w tej materii zmienić.
Taki model uprawiania polityki stworzył w świętojebliwej nadwiślańskiej krainie PO-PiS i skutecznie go zabetonował. Ideą wiodącą owego duopolu – patologicznego układu – jest skłócanie i dzielenie społeczeństwa, zaś ich hasłem przewodnim TERAZ, KU..A, MY! Partia Tuska i partia Kaczyńskiego wywodzą się z tego samego miotu! Różnią się one tylko drogą wiodącą do zawłaszczania państwa – przytulania, ile się da i jak długo się da, pieniędzy podatników! Donald i Jarosław – stare partyjne wygi – wiedzą doskonale, że dobrze obiecać ludowi pracującemu miast i wsi, to lepiej jak dać – obiecanki, cacanki, a ciemniakom radość! Owo robienie z ludzi idiotów sprzyja powstawaniu afer i skandali! Te najbardziej bulwersujące zawsze gaszone są w ten sam sposób! Na początku partia zaprzecza, że coś takiego miało miejsce – bagatelizuje problem. Gdy to nie wycisza afery, daje rodakom na pożarcie kozła ofiarnego! Prominentne aparatczyki ględzą o czarnej owcy, którą można znaleźć w każdej partii, po czym przechodzą do odwracania uwagi opinii publicznej, przypuszczając atak na swoich oponentów!
Wytykają im podobne afery, mające miejsce w ich partiach, gdy dzierżyli władzę w swoich rękach! Stałą zagrywką jest tzw. mowa-trawa: w naszej partii niczego nie zamiatamy pod dywan, działamy przy otwartej kurtynie, zło wypalamy rozgrzanym do białości żelazem! Nikt nie może w naszym ugrupowaniu czuć się bezkarny! Nie ma (hi, hi) na to naszej zgody, naszego przyzwolenia! Widząc i słysząc, jak partyjne buractwo zaklina rzeczywistość, można od pukania się w czoło zrobić sobie kuku! Ale z tego wszystkiego najbardziej podłe i bezczelne jest, gdy ta tłuszcza, z uporem maniaka, wmawia nam, że jest ŚWIADOMA tego, iż politykom WOLNO MNIEJ!
ANTONI SZPAK
Komentarze
Pozostaw komentarz:





Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.