Z ANGORY nr 25

| 14 cze 2026  08:50 | Jeden komentarz

Okno na media

Dziennikarz aresztowany
Na polecenie Prokuratury Rejonowej w Piasecznie zatrzymany został dziennikarz Leszek Kraskowski. Trzy dni później miejscowy Sąd Rejonowy wydał wyrok o nakazie aresztowania go na trzy miesiące. Jak poinformowała prokuratura, a donoszą media, dziennikarz miał wysłać do komendanta policji w podwarszawskim Piasecznie mail z groźbami karalnymi. Ponadto w czasie przeszukania w mieszkaniu i samochodzie dziennikarza znaleziono pistolet gazowy i 54 sztuki amunicji. To jak dotychczas jedyne ujawnione zarzuty.

Według mecenasa Krzysztofa Wąsowskiego komentującego w radiu Wnet sprawę zatrzymania dziennikarza zarzuty te pozbawione są dowodów, a więc również podstawy do zastosowania tak dotkliwej kary. Jeśli się nie mylę, to pistolet gazowy wraz z amunicją można nabyć w sklepie bez zezwolenia. Czy posiadanie takiej broni może być powodem do aresztowania na trzy miesiące? Sprawa wywołuje ogromne emocje, ponieważ Leszek Kraskowski to dziennikarz śledczy, autor tekstów uderzających m.in. w Romana Giertycha oraz badających kulisy afery Polnordu i nieprawidłowości w Naczelnej Izbie Kontroli.

W ostatnim czasie Leszek Kraskowski był osobą znaną szerzej jedynie w kręgach internetowych oraz przez tych, których tam atakował. Obecnie stał się osobą publiczną, a w necie roi się od wpisów i wypowiedzi na jego temat. Ci, co go dobrze znają, twierdzą, że „czasem trudno zrozumieć aktywność Leszka, ale to, co zrobiła z nim władza, też jest nie do pojęcia”. Liczne osoby przyłączają się z kolei do apelu red. Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej”, który według nie tylko mojej opinii jest znanym dziennikarzem i człowiekiem instytucją. Wystosował list otwarty do ministra sprawiedliwości, oferując osobiste poręczenie za Leszka Kraskowskiego. W obronie aresztowanego dziennikarza występują koledzy po fachu różnych opcji, z prawa i z lewa. Cezary Gmyz zapowiedział, że będzie bronił prawa do obrony, mimo że Kraskowski pod jego adresem wypisywał rzeczy obrzydliwe.

Stanowiska w obronie aresztowanego dziennikarza wyraziły również stowarzyszenia dziennikarskie. Komentatorzy wprost pytają, czy prokuratura nie stała się narzędziem politycznej zemsty. Z relacji obrońców i doniesień medialnych dowiadujemy się, że zatrzymanie i przeszukanie domu oraz samochodu dziennikarza przeprowadzono bez obecności adwokata. Metoda czy przypadek? Ponad wszelką wątpliwość nie powinno się to zdarzyć. Pozbawienie możliwości dostępu obrońców do zatrzymanego, co podobno miało miejsce, jest praktyką niedopuszczalną.

W tym kontekście nie budzi zdziwienia to, że sprawą zainteresował się rzecznik praw obywatelskich prof. Marcin Wiącek: „Mając na uwadze fakt, że aresztowany został dziennikarz śledczy, RPO apeluje do właściwych organów prokuratury o przedstawienie opinii publicznej podstaw prawnych i faktycznych, które zostały uznane za uzasadniające wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania”. Zwrócił się również o podanie „przyczyn, dla których nie uznano za wystarczające zastosowanie innego typu środków zapobiegawczych”.

Na inny, a bardzo ważny aspekt zatrzymania zwrócił uwagę prezes Press Club Polska Marcin Lewicki: „Czy podczas zatrzymania i związanych z nim czynności procesowych uszanowano tajemnicę dziennikarską?”. My, dziennikarze, wiemy doskonale, że tajemnica dziennikarska podlega ochronie prawnej, a jej bezpodstawne ujawnienie jest karalne. Wątpliwości w sprawie zatrzymania Kraskowskiego jest znacznie więcej. Daleki jestem od ferowania ocen, ale zastanawia rzekome zagrożenie, jakie dziennikarz miał stwarzać dla lokalnego szefa policji. „Czy naprawdę policja nie ma innych środków, żeby zabezpieczyć tego biednego komendanta policji?” – pytał ironicznie mecenas Krzysztof Wąsowski.

I trudno z mecenasem się nie zgodzić.

ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ

SAME DOBRE WIADOMOŚCI

Lato w pełni, pogoda przyjemna, zdrówko dopisuje, to i ochota we mnie wielka do pisania beztroskich, optymistycznych, płynących z głębi serca, a nie z żółci, felietonów. Będąc w takim niemalże błogim stanie, skupiam się na wyszukiwaniu w mediach samych dobrych wiadomości! Nie jest to łatwe zajęcie, ale się nie zniechęcam. Przeciwnie – szukam wytrwale!

I tak, w gazecie FAKT (9.06), znalazłem informację, która bardzo mnie uradowała – podniosła na duchu! Tchnęła we mnie wiarę, wskrzesiła nadzieję! Naprawdę jest się z czego cieszyć, za co bić brawo: „Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski wkrótce mogą stracić ochronę prawną przyznaną im przez Węgry. Nowe władze w Budapeszcie rozpoczęły weryfikację statusów uchodźcy nadanych obywatelom UE z powodów politycznych. Procedura została uruchomiona w maju, a węgierski urząd ds. azylu prowadzi obecnie ponowną ocenę wydanych wcześ­niej decyzji! (…) Prawnik zwraca uwagę, że ewentualne postanowienie o cofnięciu ochrony może stosunkowo szybko nabrać mocy prawnej!”. Toż to, bez wątpienia, krzepiące są słowa. Wprawdzie przesadą, i to wielką, byłoby powiedzieć, iż sprawa związana z pojmaniem i postawieniem przed wymiarem sprawiedliwości Ziobry & Romanowskiego ruszyła z kopyta, ale pojawiło się jakieś światełko w tunelu, bo do tej pory było w nim tak ciemno, że oko wykol!

W tej sytuacji dwieście pięćdziesiąt sześć służb specjalnych – tajnych, jawnych, szybkiego, wolnego i żadnego reagowania – podległych ministrowi Siemoniakowi nabierze wiatru w żagle! I tylko patrzeć, jak zlokalizują pobyt uciekinierów – Zbynia i Marcina – byłych liderów byłej partii Solidarna Ze Złodziejami Polska! To pewne jest jak realizacja stu konkretów w sto dni. Przy takim zawodowstwie, takiej skuteczności służb nie może być inaczej! Sam na własne uszy słyszałem, jak zdrowy na ciele i umyśle minister-koordynator zapewniał rodaków, że „determinacji naszemu wymiarowi sprawiedliwości NIE ZABRAKNIE w tych kwestiach, bo ta sprawa jest poważna i ma wielki ciężar gatunkowy!”.

Myślę, że owa sprawa waży gdzieś w granicach dziesięciu ton – nie mniej! Tu nie ma żartów! Jest z czym się zmagać! Nie ma innego wyjścia! MUSI BYĆ DETERMINACJA, gdyż wiadomo sprawa jest poważna i ma wielki ciężar! Musi nastąpić szybka, zgodna ze wszelkimi przepisami, procedurami i wuj wie, z czym jeszcze mobilizacja, a za nią równie szybka reakcja! Dokładnie taka, jaką do tej pory szczyci się dwieście pięćdziesiąt sześć służb specjalnych koordynowanych przez Siemoniaka osobiście! Tomasz to bez wątpienia człowiek wielkiego, nadchodzącego jak dobrobyt SUKCESU! Niestety, źli, wredni, zawistni, wraży mu ludzie – konkretnie politycy opozycji – mają go, mówiąc najłagodniej jak tylko można, za wyjątkowego bęcwała i największą niedorajdę w rządzie premiera Tuska! To, że Tomka aparycja, sposób rozumowania i wysławiania się sprzyja takiej opinii, nie świadczy o tym, że jest ona prawdziwa! Obiektywnie, rzecz całą ujmując, mniemam, iż Siemoniak przyczyni się, i to bardzo, do zwycięstwa Koalicji Obywatelskiej w nadchodzących wyborach parlamentarnych!

ANTONI SZPAK

PS Zaprawdę powiadam wam: czuję się wyśmienicie, dzieląc się z Państwem takimi dobrymi wiadomościami!

Komentarze

Jeden komentarz do “Z ANGORY nr 25”

  1. Andrzej Adamowicz
    poniedziałek, 15 - cze - 2026, godz. 09:32

    Wolność mediów nie kończy się na dużych redakcjach
    Z niepokojem obserwuję kolejne przypadki działań organów ścigania wobec dziennikarzy, które w opinii wielu osób noszą znamiona przekroczenia granic państwa prawa i mogą być odbierane jako forma nacisku na środowisko medialne. Dlatego z pełnym przekonaniem wyrażam poparcie dla protestu również Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej w obronie aresztowanego dziennikarza oraz wszystkich ludzi mediów, wobec których podejmowane są działania mogące ograniczać swobodę wykonywania zawodu.
    Niepokój budzi szczególnie praktyka wchodzenia do mieszkań dziennikarzy pod pretekstem anonimowych zgłoszeń czy niezweryfikowanych informacji o możliwym przestępstwie. Oczywiście państwo ma obowiązek reagować na zagrożenia i prowadzić postępowania wyjaśniające, jednak działania organów ścigania muszą pozostawać proporcjonalne, transparentne i wolne od jakichkolwiek podejrzeń o instrumentalne wykorzystywanie prawa wobec osób wykonujących zawód zaufania publicznego.
    Dziennikarze rozpoznawalni w skali ogólnopolskiej, tacy jak Leszek Kraskowski czy Tomasz Sakiewicz, mają szansę liczyć na szerokie wsparcie opinii publicznej oraz organizacji dziennikarskich — często nawet tych, które na co dzień pozostają po przeciwnych stronach sporów ideowych i politycznych. I bardzo dobrze, ponieważ solidarność środowiskowa w sprawach fundamentalnych jest oznaką dojrzałości demokracji.
    Ale pojawia się zasadnicze pytanie: kto stanie w obronie dziennikarzy lokalnych?
    Kto upomni się o redaktorów działających w małych miastach, na prowincji, zajmujących się sprawami niewygodnymi dla lokalnych elit, samorządów czy środowisk wpływu? Kto stanie po stronie tych, którzy nie mają dostępu do wielkich mediów, renomowanych kancelarii prawnych ani ogólnopolskiej rozpoznawalności?
    Przykładów nie trzeba długo szukać. W ubiegłym roku w Olsztynie miała miejsce sytuacja budząca poważne wątpliwości wobec dziennikarza współpracującego z portalem „PRAWDA O UWM”. Okoliczności tej sprawy — podobnie jak w przypadku głośnych wydarzeń związanych z red. Tomaszem Sakiewiczem — rodzą pytania o granice ingerencji służb wobec przedstawicieli mediów. Do dziś prokurator nie zatwierdził przeszukania, a mimo upływu czasu nie pojawiły się nawet symboliczne przeprosiny ze strony Policji. Nikt również nie wszczął postępowania w sprawie poszukiwania osoby, która zawiadomiła Policję o niezaistniałym zdarzeniu. Brak refleksji instytucjonalnej nad konsekwencjami takich działań nie buduje społecznego zaufania.
    Nie można ignorować społecznego odbioru tego rodzaju zdarzeń. W środowisku dziennikarskim — zwłaszcza lokalnym — podobne sytuacje bywają postrzegane jako forma ostrzeżenia: „nie zajmujcie się tematami niewygodnymi”. Nawet jeśli taka intencja formalnie nie istnieje, skutki społeczne pozostają realne. Powstaje efekt mrożący, który może prowadzić do autocenzury i ograniczenia zainteresowania tematami dotyczącymi nieprawidłowości czy błędów osób sprawujących władzę lub posiadających wpływy.
    Wolność mediów nie może być przywilejem wyłącznie największych redakcji i najbardziej znanych nazwisk. Państwo prawa poznaje się również po tym, jak traktuje lokalnych dziennikarzy — tych, którzy każdego dnia patrzą na ręce lokalnej administracji, instytucjom publicznym i osobom sprawującym władzę w swoich społecznościach.
    Dlatego popieram protest i przyłączam się do głosu tych, którzy domagają się poszanowania wolności słowa, prawa do krytyki i bezpieczeństwa wykonywania zawodu dziennikarza — niezależnie od miejsca pracy, poglądów czy zasięgu medium.

    Andrzej Bronisław Adamowicz
    Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej
    Legitymacja nr 10666

Pozostaw komentarz:





  • XI Zjazd Delegatów SD RP

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński
    1/2026
     
    BEZPIEKA WIECZNIE ŻYWA Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.

    Więcej...


    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM

  • Fundusze UE

    Komitety Monitorujące Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.

    Więcej...