Z ANGORY nr 23
Dziennikarze RP | 1 cze 2026 17:27 | Jeden komentarz

Okno na media
Kisiela brak
Briefing czy konferencja prasowa? W nie tak odległej przeszłości częściej posługiwano się tym pierwszym określeniem, ostatnio natomiast w modzie jest konferencja. Stacje telewizyjne i radiowe zapowiadają bez głębszej refleksji konferencje prasowe premiera, ministrów, polityków. A niezależnie od mód, myślę sobie, że konferencja prasowa prezesa Kaczyńskiego briefingiem raczej nie jest, skoro po wypowiedzeniu w kierunku zgromadzonych dziennikarzy kilkunastu oczywistych oczywistości zawija się na pięcie i drepcze w przestrzeń sobie tylko znaną.
Konferencja rządzi się określonymi zasadami. Pierwsza jest taka, że media są ważniejsze niż prelegent. On przychodzi do dziennikarzy, by wysłuchać pytań i sensownie oraz wyczerpująco na nie odpowiedzieć; czasem także wysłuchać oświadczeń. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze konferencje przebiegają według takiego wzoru – w rzeczywistości bywa zazwyczaj odmiennie. A to dlatego, że politycy nie znają tej podstawowej zasady: po pierwsze media.
Wystąpienie Pawła Szefernakera, szefa gabinetu prezydenta, na tle Pomnika Księcia Józefa Poniatowskiego (nie wiem, dlaczego przy pomniku) nazywam więc briefingiem. Minister miał zakomunikować, czyli złożyć oświadczenie dziennikarzom, że ustawa o statusie osoby najbliższej procedowana w Sejmie nie spotka się z poparciem prezydenta. Nie zapowiedział weta, ale z kontekstu wynikało jednoznacznie, że ono będzie. Szef gabinetu zapowiada weto, którego jeszcze nie ma…
Zresztą to nie jedyna śmieszność przy tym pomniku. Otóż minister Szefernaker powiedział: „Każdy człowiek może żyć, jak uważa, ale na związki partnerskie nie ma zgody”. Krótko mówiąc: Niech żyją, jak chcą, a my im życia nie ułatwimy. Pan Szefernaker jeszcze przed „prezydentem wszystkich Polaków” wykluczył tych, którzy żyją, „jak chcą”, tylko dlatego, że związki partnerskie kojarzą się panu ministrowi z małżeństwem.
Jeżeli obok rzeki powstanie kanał żeglugowy, a takie przykłady mamy na podorędziu, to czy on będzie rzeką? Chyba nie. Tak też jest z małżeństwem, które zawsze będzie małżeństwem, choćby obok żyła jak chce niezliczona ilość związków partnerskich. Ale nie ma co przekonywać – panowie ministrowie z pałacu wiedzą lepiej.
Szefernaker przynajmniej sprawia wrażenie skromnego, ale Marcin Przydacz jest już z innej bajki. Parcie na szkło ma większe od niejednej gwiazdy estrady. Jak już zabłyśnie w oknie telewizora, to swym napuszeniem wszem wobec daje do zrozumienia: „ja tu rządzę”. Minister Zbigniew Bogucki – do czasu „szlabanu” marszałka Czarzastego – też nie odpuścił żadnej okazji, by zaistnieć w mediach. Na mównicy sejmowej jawił się jako wyrocznia prawa, najwybitniejszy legislator, jedyny taki prawnik pod słońcem, a w Europie Środkowej już na pewno.
Żałośni są ci napuszeni panowie pokazujący nam się w telewizji. Oczekiwałbym choć odrobiny skromności na przykrycie nieuzasadnionej buty.
Szkoda, że nie ma już Kisiela. Pamiętamy jego słynne powiedzonka „głupota polityczna”, „dyktatura ciemniaków” i to, że „jesteśmy w…”. Brakuje nam Kisiela. Nazwałby tak tę naszą rzeczywistość, że niejednemu politykowi nie tylko szczęka by opadła. Świadomie irytował i władzę ludową, i opozycję, i środowiska katolickie, zmuszając do samodzielnego myślenia.
Czasy się zmieniły, władza jest inna, czy Kisiel byłby Kisielem? Bo głupota polityczna nadal ma się dobrze.
ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ
TELEWIZOR POD GRUSZĄ
Hierarchowie UBOGIEGO Kościoła Katolickiego robią na mnie zawsze niezapomniane wrażenie. Podziwiam ich szczerze za konsekwentne, niczym nieskrępowane wciskanie ludziom ciemnoty, tudzież nieustanne straszenie wiernych PIEKŁEM, którego sami nigdy nie widzieli! Obłuda, hipokryzja, relatywizm, zakłamanie – nieodzowne składniki, atrybuty kazań purpuratów – wywołują we mnie dreszcze! O zakazach i nakazach wprowadzonych od dwóch tysięcy lat przez papieży mogę rozmawiać godzinami – takie są one w swej treści fascynujące i ekscytujące! Jedno, czego nie ogarniam do końca, to ogromu wydarzeń mających wpływ na to, z kim i z czym fioletowe berety, przez wieki całe, zawzięcie walczyły, kogo i co bezpardonowo niszczyły, ilu niewinnych ludzi owi duszpasterze umieścili na czarnej liście, poddali torturom i spalili żywcem na stosie. Czymś niepojętym dla mnie do tej pory jest to, iż NIEOMYLNI – czytaj: pełni pychy i zadufani w sobie – papieże, nazywani przez wiernych Ojcami Świętymi, WIDZIELI w kobietach czarownice, w sekcji zwłok, transfuzji krwi, przeszczepach itp., itd. ZŁO z piekła rodem, a w naukowych odkryciach i wszelkich wynalazkach dzieła szatana! Zaiste musieli być całkowicie odmóżdżeni, robiąc to, co robili!
Historia nas uczy, że niczego nas nie uczy! Klechy – te w godowych szatach i te w roboczych czarnych kieckach – są dobitnym przykładem owego twierdzenia! Do tej pory nie wyciągnęli z mrocznych, krwawych, haniebnych dziejów Kościoła żadnej nauki! Oni chętnie wróciliby do czasów, w których czuli się PANAMI życia i śmierci – do tych wspaniałych dla nich lat, gdy sam ich widok wzbudzał u ludzi strach i przerażenie! Ale to se ne wrati! Dziś Stolica Piotrowa nie odgrywa w świecie ważnej roli – głos papieża praktycznie nie ma znaczenia! Afery pedofilskie, skandale natury obyczajowej i finansowej do teraz nierozliczone, zamiecione pod dywan, zrobiły swoje! APOSTAZJA boleśnie dotyka, rani Kościół! Nikt normalny nie uznaje księży za ziemskich namiestników Pana Boga! Karma wraca i to cieszy!
ANTONI SZPAK
Komentarze
Jeden komentarz do “Z ANGORY nr 23”
Pozostaw komentarz:





Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.
wtorek, 2 - cze - 2026, godz. 17:16
Funkcjonariusz Wydziału Prasy KC PZPR i polityczny nadzorca prasy zakładowej wspominajacy Kisiela? Przezabawne