Z ANGORY nr 15

| 5 kwi 2026  10:20 | Brak komentarzy

Okno na media

Przemysław Czarnek to kolejne wielkie odkrycie prezesa Kaczyńskiego. Tym razem nie towarzyskie, jak było z Julią Przyłębską, lecz na wskroś polityczne. Szukano w PiS kandydata na premiera w przyszłym rządzie i jak królik z kapelusza wyskoczył poseł Czarnek. Był już wojewodą, ministrem edukacji, naraził się nie tylko uczniom i nauczycielom, ale także znacznej części rodziców. Butą, arogancją, totalną walką ze środowiskami LGBT zamierzał minister Czarnek unowocześniać nasze szkolnictwo.

Tym, którzy już nie pamiętają, przypominam, że jest to ten sam minister edukacji, który w Polsacie, w „Śniadaniu u Rymanowskiego”, nazwał Biedronia degeneratem i w żaden sposób nie chciał europosła przeprosić. Prezes Kaczyński uważa jednak, że taki zakapior, krzykacz będzie doskonałym kandydatem na premiera. A że czasem zachowuje się jak pierwowzór zza oceanu, to nie wada, lecz zaleta. Jeżeli Czarnek będzie równie dobrym naśladowcą jak prezydent, to operacja musi się udać. Prezes wierzy – a wiara prezesa to więcej niż wiara arcybiskupa Jędraszewskiego – że w przyszłym roku PiS odzyska władzę, a do zwycięstwa poprowadzi ich premier Czarnek.

Kandydat na premiera ma wyjątkowe parcie na szkło. Gdzie kamera telewizyjna, tam zaraz pełno Czarnka. Rozpychać się też potrafi. W ławach sejmowych, ruchem konika szachowego, znalazł się na miejscu Ryszarda Terleckiego. Nawet się poseł Terlecki nie obejrzał, a już go premier in spe wykolegował z honorowej pozycji, obok prezesa Kaczyńskiego.
W pierwszej ławie od frontu, obok byłego premiera i byłego wicepremiera, przyszły premier, napuszony, prezentuje się jak co najmniej dwie trzecie prezydium przyszłego rządu PiS. I, co najważniejsze, żaden zwyczajny poseł przyszłego premiera nie zasłania. Tylko prezes prezentuje się jeszcze bardziej mikro. Przy Terleckim jakoś wydobywał się z tła…
Elektorat topnieje, notowania spadają, więc dla ratowania elektoratu prezes wysłał posła Czarnka w Polskę. Pielgrzymka namaszczonego premiera pod wieloma względami jest wyjątkowa. Wiece mają charakter ekskluzywny, a Czarnek spotyka się – tylko z „prawdziwymi” Polakami – przy stole, a stół wozi ze sobą. Mebel jest specjalnie chroniony i na wiecach rytualnie eksponowany. W centralnym punkcie stoi stół, a premier wokół niego biega. Dlaczego stół? Stół to symbol, wyjaśnia Czarnek, przy stole, jak tradycja nakazuje, spotyka się rodzina. Kolędując więc po wsiach i miastach, przekonuje przekonaną rodzinę do prawd oczywistych, wydumanych przez niestrudzenie panującego prezesa.

Przyszły premier przy wędrownym stole przebudza wiernych wyborców. „Przebudzenie, czas na głos Polaków” – to szyld, pod którym odbywają się spotkania. A co się stanie, jak przebudzą się nie ci Polacy i dadzą głos? W okresie przedświątecznym przyszły premier straszy przede wszystkim drożyzną i biedą. W Polsce jest już tak biednie, że biedniej być nie może. A żeby uwiarygodnić drożyznę, ustawia się Czarnek przed kamerami na tle Hali Mirowskiej, najdroższego bazarku w stolicy, i epatuje telewidzów cenami. Telewidzowie tymczasem, kilka ulic dalej, w markecie, kupują masło po 1,99 zł, cukier za 2,50 zł, schab po 18 zł. Innym razem, w mieście powiatowym, Czarnek wykrzykuje, bo tylko krzyczeć potrafi: „Nie obiecuję benzyny za 5,19, ale zapewniam, że tu, na tym stole, rząd prawicy położy rozwiązania, by ulżyć Polakom… Jesteśmy za czystym powietrzem, nie znaczy to jednak, że mamy się zamknąć w stodołach… Ślad węglowy to jest szaleństwo Unii Europejskiej, ale my nie chcemy polexitu, my chcemy tuskexitu”… Takie brednie opowiada na każdym spotkaniu, a „rodzina” bije brawo. Telewizje to transmitują, i dobrze. Wydawcy w TVP, Polsacie i TVN swój rozum mają.

ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ

TELEWIZOR POD GRUSZĄ

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku za sprawą popularnego balladzisty Tadeusza Chyły dowiedzieliśmy się, że cysorz to ma klawe życie oraz wyżywienie klawe! Ta sensacyjna wiadomość nie została w PRL-u dobrze przyjęta! Wprawdzie wzbudziła wśród ludu pracującego miast i wsi podziw, zachwyt, ale też uzasadnioną ze wszech miar zazdrość i zawiść!

Bo powiedzmy sobie wprost, z jakiego to racjonalnego powodu jakiś cysorz ma klawe życie oraz wyżywienie klawe, a my NIE?! Czym on różni się od nas – z innej gliny jest ulepiony? Nie, po trzykroć NIE! Taki sam z niego człek, jak my! Szczerze mówiąc, nie poznałem osobiście żadnego cysorza, nie miałem okazji pogadać, zobaczyć z bliska, jak żyje, ale wierzę Chyle. Nie mam powodu wątpić w prawdziwość jego słów. My, Polacy, żyjemy zgodnie z boskimi przykazaniami i nie zwykliśmy kłamać. Prawda nas wyzwala i od zarania dziejów trzymamy się tego przeświadczenia na co dzień i od święta! Obecnie mamy w Przenajświętszej Suwerennej Rzeczpospolitej pełzającą demokrację i dojrzewający w bólach kapitalizm! Dlatego jesteśmy, według naszych włodarzy, na razie 20. potęgą gospodarczą na świecie, ale niebawem będziemy dziesiątą! Spokojnie, cały czas pniemy się w górę!

Niezrozumiałe jest jednak to, że pomimo ewidentnego sukcesu, uznania, jakie zdobyliś­my w Europie i poza nią, żaden rodak – uczciwie pracujący i pomnażający w pocie czoła dochód narodowy – nie pochwalił się, że ma klawe życie oraz wyżywienie klawe! Jakoś nikomu nie przeszło to wyznanie przez gardło! Z tego, co twierdzą od przeszło 20 lat politycy POPiS-u, owe klawe życie będą miały nasze wnuki i prawnuki! Na razie w świętojebliwej nadwiślańskiej krainie trwa eksperyment, w którym raz jedna partyjna rodzinka, raz druga jest na swoim!!! Balladę Tadeusza Chyły wieńczy pointa: dobrze, dobrze być cysorzem, choć to świnia i krwiopijca! Na szczęście w Polsce nie ma ani jednego cysorza, za to świń i krwiopijców nam nie brakuje! Ba, przybędzie ich znacznie więcej, jak wyjdziemy z UNII!

ANTONI SZPAK

Komentarze

Pozostaw komentarz:





  • XI Zjazd Delegatów SD RP

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński
    1/2026
     
    BEZPIEKA WIECZNIE ŻYWA Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.

    Więcej...


    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM

  • Fundusze UE

    Komitety Monitorujące Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.

    Więcej...