Z ANGORY nr 1
Dziennikarze RP | 29 gru 2025 08:50 | Brak komentarzy

TELEWIZOR POD GRUSZĄ
Nowy 2026 rok z pewnością będzie równie „udany, ciekawy”, a może nawet jeszcze bardziej intrygujący od minionego, o którym chciałbym jak najszybciej zapomnieć! Rozkręcająca się i zaogniająca wojna między pałacami DUŻYM i małym zaczyna coraz mocniej doskwierać rodakom.
Domniemany, bo nie faktyczny (głosy wyborców do dziś nie są policzone) prezydent Nawrocki & premier Tusk – Kargul i Pawlak polskiej sceny politycznej – nie dadzą nam od siebie odpocząć. Będą nieustannie, dla dobra i pomyślności OJCZYZNY, robili sobie na złość – wywoływali konflikty, wszczynali kłótnie o byle co! Innymi słowy, będą w swoim żywiole! Niech się wali, niech się pali, musi wyjść na moje! A bo to pierwszy raz w dziejach ukochanej, świętojebliwej nadwiślańskiej krainy Polak jest przed szkodą i po szkodzie GŁUPI!!! Przecież to nasza odwieczna, uświęcona tradycja. W tym przysłowiu wyraża się prawdziwa polska tożsamość – nasze jestestwo! Jeszcze nigdy klasa próżniacza nie była taka podła, wredna, zdegenerowana!
Politycy nie mają w sobie za grosz wstydu, godności i honoru! Te przymioty dobrego, nienagannego wychowania i starannego wykształcenia są im całkowicie zbędne w uprawianiu chamskiej, załganej polityki! Tylko przeszkadzałyby im w sejmowych i senackich obradach, boby zmuszały parlamentarzystów do myślenia i operowania w dysputach argumentami trafiającymi do przeciwników politycznych, a to umożliwiałoby dojście do porozumienia ponad podziałami! Pomarzyć dobra rzecz! Niestety, trzeba zejść na ziemię i zderzyć się z rzeczywistością. A ta nie nastraja optymistycznie! Jak powiada mój stary, zacny kumpel, góral spod samiuśkich Tater, nigdy w Polsce nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej! Wydaje się, że owa maksyma bardzo przypadła do gustu Nawrockiemu i Tuskowi! Oni wyraźnie hołdują zasadzie: Im gorzej ma się mój przeciwnik, tym lepiej dla mnie! Och, jak bardzo chciałbym się mylić w swoich przypuszczeniach. Jakiż byłbym szczęśliwy, wiedząc, że Nawrocki & Tusk poszli po rozum do głowy! Ale nie pójdą, bo nie znają drogi!
ANTONI SZPAK
Okno na media
W sobotę „powrócił komunizm”, a już w środę: „Dziś, szanowni państwo, w Polsce skończył się postkomunizm”. Jedno prezydent Karol Nawrocki powiedział przy okazji celebrowania rocznicy stanu wojennego, drugie – na tle rozmontowanego w pałacu Okrągłego Stołu. Trudno za prezydentem nadążyć, a tym bardziej zrozumieć, co powróciło, skoro jednocześnie odeszło.
Wprawdzie te dwie wypowiedzi dzielił dystans ponad tygodnia, a więc powracający komunizm mógł nakłonić prezydenta do tego, by w trybie na cito przystąpić do demontażu i wyprowadzenia symbolicznego mebla z pałacu raz na zawsze, razem z postkomunizmem. Stół przeżył w pałacu kilka dekad i poprzednich prezydentów, dopiero historyk, nie bacząc, że to ikona polskiej transformacji ustrojowej, dopatrzył się w nim znamion postkomunizmu. Zbigniew Janas (opozycjonista), komentując akcję wyprowadzenia Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego, powiedział dosadnie: „Nawrocki robi to tak, jak robili komuniści”. Jeszcze większe emocje targnęły Joanną Szczepkowską, która przy trawestacji swego słynnego powiedzenia usłyszała od prezydenta, że wypowiedziała to „jakaś aktorka”. Więc ta aktorka nie przebierała w słowach; „Posłuchaj, rezydencie prezydenckiego pałacu, gdyby nie Okrągły Stół, dzisiaj, człowieku bez honoru, nie mógłbyś go rozmontować i nikt by o tobie nie wiedział…”. Okrągły Stół ma trafić do Muzeum Historii Polski.
Niewykluczone, że będzie to miejsce bardziej odpowiednie dla cennego eksponatu. Odnoszę jednak wrażenie, że nie w tym jest sedno kontrowersji. Stół o tak niepowtarzalnym i historycznym znaczeniu zasługuje na godniejsze potraktowanie. Od prezydenta Nawrockiego, historyka (ktoś na Facebooku napisał: Taki historyk, jak…), mogliśmy oczekiwać innego entourage’u wokół wynoszenia stołu, przy którym o przyszłości Polski debatowali wielcy konstruktorzy naszej współczesności. Prezydent Nawrocki ma prawo mieć swoją ocenę rządowej strony Okrągłego Stołu, ale nie rolą prezydenta jest pomniejszanie znaczenia tego eksponatu. Widowisko demontażu stołu, jakie pałacowi mędrcy zademonstrowali nam w telewizji, było jednym wielkim skandalem.
Pobojowisko, porozkręcane fragmenty stołu, jacyś ludzie krzątający się wśród rumowiska elementów i na tym tle uradowany gospodarz. To nie jest szafa trzydrzwiowa, która zagraca nam sypialnię i trzeba szafę wyeksmitować do kuzynów. Ministrowie w Kancelarii Prezydenta, wyćwiczeni w „dokładaniu” rządowi, nie opanowali i chyba się nie nauczą sztuki kurtuazji i dyplomacji, jaką należy stosować w scenariuszach wydarzeń dostojnego urzędu. Dużym błędem było zaproponowanie prezydentowi Nawrockiemu, by w publicznym wystąpieniu wypomniał gościowi (a to podwójnie nie wypada) brak wdzięczności za pomoc okazywaną Ukraińcom przez Polaków. Wręczenie upominku w postaci książki o rzezi wołyńskiej to więcej niż afront. O trudnych sprawach dyplomaci rozmawiają w cztery oczy i niekoniecznie informują opinię, jak potraktowali interlokutora. Chyba że w tym przypadku Karol Nawrocki zapragnął osobiście, na forum, poinformować Brauna i Mentzena, że było „twardo”.
Festiwal medialny głowy państwa nie skończył się w przedświątecznym tygodniu na obrazkach z wizyty ukraińskiego prezydenta. Tuż przed świętami prezydent Karol Nawrocki uznał za konieczne poinformować społeczeństwo o zawetowaniu trzech ustaw, zapomniał jednak dodać, że te weta spowodują, iż kilka miliardów nie trafi m.in. do NFZ na pomoc medyczną dla Polaków. Prezydentowi nie chodziło chyba o miliardy, lecz o to, by Polacy mieli o czym gadać przy świątecznych stołach.
ANDRZEJ MAŚLANKIEWICZ
Komentarze
Pozostaw komentarz:











Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.