XXIV Bieg Powstania Warszawskiego
Wojciech Grabowski | 31 lip 2014 15:41 | komentarzy 5
W sobotę 26 lipca, na ulicy Konwiktorskiej, długo przed godziną startu do XXIV Biegu Powstania Warszawskiego, zbierali się uczestnicy zawodów, wśród nich niżej podpisany, który jako 6-letnie dziecko przeżył Powstanie na Starym Mieście i startuje w biegu po raz 24.
Startuje też inne dziecko Powstania – Zbyszek Duszyński, który przeżył je na Czerniakowie. Frekwencja rekordowa, 10 000 numerów startowych przygotowanych przez organizatorów ze Stołecznego Centrum Sportu „AKTYWNA WARSZAWA” (dawny WOSiR) rozeszło się błyskawicznie. (Gdy 10 lat temu staliśmy na ulicy Długiej na starcie XIV Biegu Powstania Warszawskiego, a kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder w towarzystwie premiera Marka Belki składał wieniec przed pomnikiem Powstania Warszawskiego, wówczas rekordowa stawka uczestników biegu wynosiła…268 osób).
*
Dochodzi godzina 20.40, startują ci, którzy wybrali dystans 5 km, („dziesiątka” startuje o godzinie 21.00). Tradycyjnie śpiewamy „Rotę”, potem chóralne odliczanie, wystrzał (honorowym starterem jest powstaniec, płk. Edmund Baranowski) i ruszamy na trasę poprowadzoną „szlakiem walk i męczeństwa”. Wybór miejsca startu i mety zarazem, obok stadionu Polonii na ul. Konwiktorskiej – nieprzypadkowy. Na boisku Polonii, w nocy 21/22 sierpnia 1944 r. został zdziesiątkowany niemieckim ostrzałem batalion „Zośka” przy próbie przejścia na Żoliborz.
Skręcamy w ul. Bonifraterską. Tu, pod nr 12, Niemcy zamordowali 300 osób: chorych, lekarzy i pielęgniarki ze Szpitala Bonifratrów.
Biegniemy dalej, przy rogu ul.Długiej i pl. Krasińskich mijamy po prawej stronie miejsce, gdzie się znajdował właz do kanałów, którymi w nocy 1/2 września 1944 roku powstańcy opuścili Starówkę.
Trasa biegu prowadzi ul.Miodową. Mijamy budynek pod nr 22/24, gdzie 15 sierpnia 1944 r. zginęła załoga „Liberatora” z 81.dywizjonu bombowego SAAF, niosącego pomoc powstańcom.
*
Wbiegamy na Krakowskie Przedmieście. Mimo późnej pory mnóstwo ludzi, dopingują nas. Przy hotelu „Bristol” skręcamy w ul. Karową i zbiegamy w dół w stronę ślimaka. Wymieniam uprzejmości z dziennikarskim koleżeństwem (które mnie szybko mija) znanym mi z innych tras biegowych, m.in. Jackiem Noworytą, Teresą Otto, Heniem Bartkowiakiem. Nic to, biegnę swoim tempem.
Dobiegamy do Wybrzeża Gdańskiego (miła niespodzianka od organizatorów: uliczny, wodny zimny prysznic), skręt w lewo i za kilka minut możemy obserwować pokaz multimedialny fontann na Podzamczu. Osiągamy ulicę Sanguszki, czeka nas blisko 400-metrowy podbieg, na końcu którego mijamy po lewej stronie potężny gmach Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. W czasie Powstania miejsce zaciętych walk, gmach zdobyty przez Polaków 2 sierpnia, przez długi czas zagradzał Niemcom drogę na Starówkę. 28 sierpnia Niemcy zdobyli budynek i wymordowali 30. ciężko rannych wraz z dr Hanną Petrynowską („Raną”).
*
I znowu Konwiktorska, już widzę metę. Dla mnie to już koniec biegu, wybrałem bowiem dystans 5 km, ci zaś, którzy się zdecydowali na 10 km, muszą pobiec jeszcze jedną pętlę.
Za metą otrzymuję pamiątkowy medal, napój. Dodam, że na na trasie działały grupy rekonstrukcyjne, które przygotowały rekonstrukcję powstańczych walk.
Tym biegiem oddaliśmy hold powstańcom, jak też ludności cywilnej poległej w czasie walk (około 200 tysięcy).
Chociaż wszyscy, którzy ukończyli zawody czuli się zwycięzcami, z obowiązku podam, że pierwsi na mecie byli: dystans 5 km – Ewa Chreścionko i Artur Kozłowski – dystans 10 km – Olga Ochal i Michał Kaczmarek (mimo skwaru i „duchoty”, jaka panowała tego wieczoru, uzyskali znakomite rezultaty).
*
Na zakończenie tej relacji dodam, że należą się oklaski dla pracowników Stołecznego Centrum Sportu AKTYWNA WARSZAWA, za znakomitą organizację tego biegu. Brawo!
Wojciech Grabowski
Komentarze
komentarzy 5 do “XXIV Bieg Powstania Warszawskiego”
Pozostaw komentarz:
piątek, 1 - sie - 2014, godz. 14:03
Dziękując Redakcji Portalu, za opublikowanie mojego tekstu, ale biorąc również pod uwagę kilkanaście opinii, które otrzymałem telefoniczną drogą, pozwalam sobie na skreślenie kilku uwag.
Stare porzekadło głosi, że istnieje coś takiego jak :”złośliwość rzeczy martwych”, a więc na przykład zawodność urządzeń technicznych. I prawdopodobnie, właśnie technika spowodowała, że zamieszczony tekst nieco odbiega od pierwowzoru.
Po pierwsze: nie ukazał się tytuł: „Biegliśmy szlakiem walk i męczeństwa”. Tytuł wyjaśnia bowiem zamysł autora na takie, a nie inne ujęcie relacji z XXIV Biegu Powstania Warszawskiego (nazwa biegu miała być tzw, nadtytułem).
Po drugie: z całym szacunkiem dla organizatorów imprezy i podziwu dla ich pracy (czemu dałem wyraz na zakończenie zamieszczonej relacji), powtarzanie tego raz jeszcze (a tak się niestety stało, jak można przeczytać) byłoby już przesadą. Cóż, technika lubi płatać figle, tym razem doświadczyła tego Redakcja Portalu: dziennikarzerp.org.pl
Pozostaję z szacunkiem.
Wojciech Grabowski
piątek, 1 - sie - 2014, godz. 15:07
Żałuję, że z przyczyn losowych, nie mogłem wystartować w XXIV Biegu Powstania Warszawskiego, ale czytając świetny reportaż autorstwa Wojciecha Grabowskiego z trasy Biegu, czułem się tak, jakbym również uczestniczył w tym sportowo-patriotycznym wydarzeniu. Gratulacje dla wszystkich uczestników, którzy ukończyli bieg, oczywiście też dla autora relacji.
Janek
piątek, 1 - sie - 2014, godz. 15:33
Ponad godzinę temu (dokładnie o g.14.03), w komentarzu wspomniałem o figlach, które lubi płatać technika. Ale figle, proszę Szanownych Czytelników, się skończyły, wynikiem czego jest usunięcie przez Redakcję Portalu pewnych powtórek, o których pisałem w pierwszym komentarzu. Droga Redakcjo Portalu: dziennikarzerp.org.pl – tak trzymać!
Dziękuję i pozdrawiam.
Wojciech Grabowski
piątek, 1 - sie - 2014, godz. 22:13
Super, że coraz więcej osób biega. Nawet nie jest istotne z jakiego powodu biegają. Ważne, że poprawiają stan swojego zdrowia.A może dziennikarze zorganizują bieg środowiskowy w celach integracyjnych. Może po dokładnym „rozwaleniu” środowiska czas aby go integrować??
sobota, 2 - sie - 2014, godz. 12:03
Nawiązuję do komentarza Pani Lidii B. (tak się podpisała, wysyłając swoje uwagi 1 sierpnia, o g.22.13).
Szanowna Pani Lidio,
Od wielu lat dziennikarze (i niekiedy z redakcji krańcowo – odległych politycznie) wspólnie uczestniczą w wielu zawodach biegowych (ale nie tylko). Przykłady? Proszę bardzo, pierwszy z brzegu: czwartego czerwca 2014 r. o godzinie 6.00 na starcie tzw. „Biegu Wolności” (Pole Mokotowskie – Warszawa) stają m.in. Tomek Lis (znany nie tylko z TVP), Wojtek Staszewski (b. mistrz dziennikarzy w maratonie -kiedyś „Gazeta Wyborcza”), Maciek Kurzajewski (TVP Sport),Robert Korzeniowski (4-krotny złoty madalista olimpijski, były dyrektor TVP Sport,) Monika Miller (Polsat News), Janusz Kalinowski (PAP), również moja skromna osoba. W tym przypadku, „szlabanem” okazała się zbyt wczesna (dla niektórych) godzina startu. Na starcie wielu innych imprez biegowych, np. w maratonach, półmaratonach, „Życiowych Dziesiątkach”, tzw. „Teście Coopera” itd. itp., aż się roi od dziennikarzy. Podobnie jest w innych dyscyplinach sportowych, na przykład w tenisie, w narciarstwie alpejskim i biegowym, w pływaniu, w golfie. I to cieszy, gdyż jak słusznie Pani stwierdziła (cyt.): „poprawiają stan swojego zdrowia” (koniec cyt.)
Ze sportowym i dziennikarskim pozdrowieniem.
Wojciech Grabowski