Stanowisko Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie aresztowaniem dziennikarza Leszka Kraskowskiego
Dziennikarze RP | 11 cze 2026 20:15 | Jeden komentarz
Nie przesądzając o zasadności zarzutów postawionych dziennikarzowi Leszkowi Kraskowskiemu, nie formułując ocen dotyczących konkretnego postępowania karnego, uważamy, że każda osoba korzysta z konstytucyjnej zasady domniemania niewinności i prawa do rzetelnego procesu przed niezależnym sądem, a także dostępu do obrońców, których aresztowany dziennikarz został bezprawnie pozbawiony.
Zwracamy uwagę na wyraźne rozróżnienie pomiędzy ewentualnymi przestępstwami o charakterze pospolitym a działalnością publicystyczną i dziennikarską, która niekiedy może przybierać formę prowokacji dziennikarskiej, działań śledczych lub innych niestandardowych metod pozyskiwania i publikowania informacji służących interesowi publicznemu. Leszek Kraskowski jest dziennikarzem śledczym.
Dlatego Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej apeluje do organów prowadzących postępowanie w sprawie dziennikarza Leszka Kraskowskiego o zachowanie maksymalnej transparentności podstaw faktycznych i prawnych podejmowanych decyzji – w takim zakresie, w jakim pozwala na to dobro śledztwa. Opinia publiczna ma prawo uzyskać jasną informację, że stosowane środki procesowe wynikają wyłącznie z przesłanek przewidzianych przez prawo, a nie pozostają w jakimkolwiek związku z działalnością medialną, krytyką życia publicznego czy publikowanymi materiałami prasowymi.
Jako organizacja reprezentująca dziennikarzy nie możemy pozostawać obojętni na wszelkie sytuacje, które mogłyby rodzić wątpliwości co do wykorzystywania instrumentów państwa w sposób wywołujący efekt zastraszenia, autocenzury lub prewencyjnego ograniczania wolności słowa.
Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej, zauważa, że zastosowanie aresztu w przypadku dziennikarza budzi kontrowersje. Nie jest akceptowane przez znaczną część środowiska dziennikarskiego. Dlatego oczekujemy wyjaśnień. Będziemy nadal monitorować rozwój sprawy, powstrzymując się od wydawania ocen co do winy lub niewinności osoby zatrzymanej.
Z upoważnienia Prezydium ZG SDRP
Jan Kot
Komentarze
Jeden komentarz do “Stanowisko Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie aresztowaniem dziennikarza Leszka Kraskowskiego”
Pozostaw komentarz:





Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.
niedziela, 14 - cze - 2026, godz. 20:25
Wolność mediów nie kończy się na dużych redakcjach
Z niepokojem obserwuję kolejne przypadki działań organów ścigania wobec dziennikarzy, które w opinii wielu osób noszą znamiona przekroczenia granic państwa prawa i mogą być odbierane jako forma nacisku na środowisko medialne. Dlatego z pełnym przekonaniem wyrażam poparcie dla protestu również Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej w obronie aresztowanego dziennikarza oraz wszystkich ludzi mediów, wobec których podejmowane są działania mogące ograniczać swobodę wykonywania zawodu.
Niepokój budzi szczególnie praktyka wchodzenia do mieszkań dziennikarzy pod pretekstem anonimowych zgłoszeń czy niezweryfikowanych informacji o możliwym przestępstwie. Oczywiście państwo ma obowiązek reagować na zagrożenia i prowadzić postępowania wyjaśniające, jednak działania organów ścigania muszą pozostawać proporcjonalne, transparentne i wolne od jakichkolwiek podejrzeń o instrumentalne wykorzystywanie prawa wobec osób wykonujących zawód zaufania publicznego.
Dziennikarze rozpoznawalni w skali ogólnopolskiej, tacy jak Leszek Kraskowski czy Tomasz Sakiewicz, mają szansę liczyć na szerokie wsparcie opinii publicznej oraz organizacji dziennikarskich — często nawet tych, które na co dzień pozostają po przeciwnych stronach sporów ideowych i politycznych. I bardzo dobrze, ponieważ solidarność środowiskowa w sprawach fundamentalnych jest oznaką dojrzałości demokracji.
Ale pojawia się zasadnicze pytanie: kto stanie w obronie dziennikarzy lokalnych?
Kto upomni się o redaktorów działających w małych miastach, na prowincji, zajmujących się sprawami niewygodnymi dla lokalnych elit, samorządów czy środowisk wpływu? Kto stanie po stronie tych, którzy nie mają dostępu do wielkich mediów, renomowanych kancelarii prawnych ani ogólnopolskiej rozpoznawalności?
Przykładów nie trzeba długo szukać. W ubiegłym roku w Olsztynie miała miejsce sytuacja budząca poważne wątpliwości wobec dziennikarza współpracującego z portalem „PRAWDA O UWM”. Okoliczności tej sprawy — podobnie jak w przypadku głośnych wydarzeń związanych z red. Tomaszem Sakiewiczem — rodzą pytania o granice ingerencji służb wobec przedstawicieli mediów. Do dziś prokurator nie zatwierdził przeszukania, a mimo upływu czasu nie pojawiły się nawet symboliczne przeprosiny ze strony Policji. Nikt również nie wszczął postępowania w sprawie poszukiwania osoby, która zawiadomiła Policję o niezaistniałym zdarzeniu. Brak refleksji instytucjonalnej nad konsekwencjami takich działań nie buduje społecznego zaufania.
Nie można ignorować społecznego odbioru tego rodzaju zdarzeń. W środowisku dziennikarskim — zwłaszcza lokalnym — podobne sytuacje bywają postrzegane jako forma ostrzeżenia: „nie zajmujcie się tematami niewygodnymi”. Nawet jeśli taka intencja formalnie nie istnieje, skutki społeczne pozostają realne. Powstaje efekt mrożący, który może prowadzić do autocenzury i ograniczenia zainteresowania tematami dotyczącymi nieprawidłowości czy błędów osób sprawujących władzę lub posiadających wpływy.
Wolność mediów nie może być przywilejem wyłącznie największych redakcji i najbardziej znanych nazwisk. Państwo prawa poznaje się również po tym, jak traktuje lokalnych dziennikarzy — tych, którzy każdego dnia patrzą na ręce lokalnej administracji, instytucjom publicznym i osobom sprawującym władzę w swoich społecznościach.
Dlatego popieram protest i przyłączam się do głosu tych, którzy domagają się poszanowania wolności słowa, prawa do krytyki i bezpieczeństwa wykonywania zawodu dziennikarza — niezależnie od miejsca pracy, poglądów czy zasięgu medium.
Andrzej Bronisław Adamowicz
Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej
Legitymacja nr 10666