Dom Dziennikarza ocalony

| 2 paź 2026  20:26 | Jeden komentarz

Czy można ocalić dom, który przez dziesięciolecia był czymś więcej niż tylko adresem?

1 października 2026 roku w Naczelnym Sądzie Administracyjnym zapadło orzeczenie, które dla środowiska dziennikarskiego ma znaczenie znacznie wykraczające poza prawnicze paragrafy. Tego dnia odczytano wyrok w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji dotyczącej przyznania nabywcy roszczeń prawa własności do gruntu nieruchomości przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie.

Pierwsze komentarze, które można było usłyszeć w sądowych kuluarach, brzmiały niemal jak ulga: Dom Dziennikarza ocalony. Roszczenia oddalone! Pojawiły się też słowa o sprawiedliwości dziejowej, odbudowie zaufania do wymiaru sprawiedliwości i obronie dobra publicznego.

Na sali obecne były media komercyjne – publicznych nie było. Rejestrowały odczytanie wyroku i pierwsze reakcje, między innymi dr Jolanty Hajdasz, prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które od lat zarządza i administruje Domem Dziennikarza.

Wśród obecnych był również red. Jan Kot, członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej, które od początku swego istnienia swoją siedzibę ma właśnie przy Foksal 3/5.

Bo adres ten to nie jest tylko nieruchomość. To od ponad siedemdziesięciu lat ideowy dom polskiego  środowiska dziennikarskiego. Obie organizacje, a także inne podmioty, od dawna zabiegają o uregulowanie kwestii własności i zasad użytkowania obiektu. W gruncie rzeczy chodzi o odpowiedź na proste, choć prawnie skomplikowane pytanie: co dalej z miejscem, które przez dziesięciolecia służyło kolejnym pokoleniom dziennikarzy?

Dziś Foksal nadal żyje. Dzięki inicjatywom kulturotwórczym i prospołecznym służy nie tylko dziennikarzom, ale także młodym adeptom zawodu i szerokiej publiczności. Odbywają się tu spotkania, debaty, gale konkursowe, konferencje, koncerty, wydarzenia kulturalne i społeczne. Dzieje tego miejsca są zresztą znacznie starsze niż historia powojennego Domu Dziennikarza. Budynek wzniesiono w 1878 roku dla bankiera Stanisława Wołowskiego. Później przeszedł w ręce księżnej Marii Radziwiłłowej. Przed wojną mieściły się tu między innymi poselstwa Stanów Zjednoczonych i Norwegii. W 1934 roku w bramie pałacu dokonano zamachu na ministra Bronisława Pierackiego. Podczas Powstania Warszawskiego działał tu szpital powstańczy. Budynek został niemal całkowicie zniszczony. „Niemal” nie jest tu zresztą słowem użytym na wyrost.

W październiku 1945 roku działka, na której pozostały wypalone ruiny, przeszła – na mocy tzw. Dekretu Bieruta – na własność m.st. Warszawy. To historia sprzed ponad 80 lat. W latach 1947–1951 miała miejsce odbudowa i znaczna przebudowa obiektu, na planie dawnego pałacu.

I tutaj warto zatrzymać się na chwilę. Bo Dom Dziennikarza nie pojawił się na Foksal za sprawą jednego podpisu czy jednej decyzji. Odbudowywano go cegła po cegle, z funduszy państwa polskiego i przy znaczącym, społecznym udziale warszawiaków – w tym dziennikarzy, m.in. członków Związku Zawodowego Dziennikarzy a dziś Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. Ludzi, którzy po wojnie postanowili, że z gruzów można zbudować nie tylko budynek, ale także kawałek wspólnego świata. Do dziś żyją świadkowie, uczestnicy tamtych wydarzeń. To ważna część historii tego miejsca. Być może również ważna dla zrozumienia kontekstu dzisiejszych sporów własnościowych i decyzji sądu.

Historia nieruchomości nie zawsze mieści się jedynie w księdze wieczystej. Czasem trzeba zajrzeć głębiej – do pamięci miasta, ludzi i pokoleń. To jeszcze nie jest ostatni akt. Czy wyrok NSA kończy sprawę? Oczywiście, że nie. Perspektywa utraty pałacu i gruntu na rzecz nabywcy roszczeń została szczęśliwie oddalona, ale pozostają pytania. Co z wstrzymanym przez stołeczny ratusz prawem użytkowania wieczystego? Jakie będą dalsze powinności m.st. Warszawy jako rzeczywistego właściciela obiektu? Jak zostanie uregulowana przyszłość Domu Dziennikarza? Na te pytania odpowiedź przyniesie dopiero czas.

Sprawa Foksal jest zresztą jedną z wielu odsłon trwającego od ponad trzydziestu lat polskiego serialu reprywatyzacyjnego. Tym razem jednak wydarzyło się coś, co daje powód do ostrożnego optymizmu. Nie tylko dlatego, że jeden z etapów sporu zakończył się pomyślnie dla obrońców publicznego charakteru tego miejsca. Także dlatego, że wokół Foksal – mimo różnic, które przecież istnieją – środowisko dziennikarskie potrafiło mówić jednym głosem. A to w dzisiejszych czasach jest wyjątkową wartością. Jeśli uda się ocalić nie tylko budynek, ale i jego sens, wtedy okaże się, że ocaliliśmy coś znacznie ważniejszego niż adres przy Foksal 3/5. Ocaliliśmy kawałek polskiego dziennikarstwa…

Jan Kot

Autor tekstu jest członkiem Zarządu Oddziału Warszawskiego oraz Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej, Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej, a także wykładowcą Wydziału Dziennikarstwa Społecznej Akademii Nauk.

Foto: SDP

Komentarze

Jeden komentarz do “Dom Dziennikarza ocalony”

  1. wer
    wtorek, 6 - paź - 2026, godz. 10:45

    Co to za dziennikarze co nie potrafią sami napisać tekstu? Ten artykuł to podręcznikowy przykład tworzenia materiału przez AI z wszystkimi jej błędami i bolączkami:

Pozostaw komentarz:





  • XI Zjazd Delegatów SD RP

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński
    2-3/2026
     
    BEZPIEKA WIECZNIE ŻYWA Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.

    Więcej...


    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • POLECAMY

  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM

  • Fundusze UE

    Komitety Monitorujące Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.

    Więcej...