Opowiedzieć świat od nowa…
Dziennikarze RP | 9 lut 2026 22:19 | Brak komentarzy
Rozmowa z redaktorem Janem Kotem – członkiem Zarządu Oddziału Warszawskiego oraz Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej, wieloletnim współpracownikiem TVP i Polskiego Radia, członkiem Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej, a także wykładowcą na Wydziale Dziennikarstwa Społecznej Akademii Nauk w Warszawie.
Panie redaktorze, po raz kolejny uczestniczył Pan w posiedzeniu Rady Programowej TVP. Możemy prosić o kilka słów refleksji?
Tak, rzeczywiście – ponownie miałem przywilej uczestniczyć w obradach tego zacnego i wyjątkowo pluralistycznego gremium. Tym razem w roli analityka, prezentując autorskie opinie dotyczące wybranych obszarów strategii programowej. Nie zabrakło, co zawsze dla mnie jest najbardziej twórcze, stu pytań do… czyli przestrzeni do dzielenia się głębszymi przemyśleniami i pomysłami na temat funkcjonowania mediów publicznych.
No właśnie – co z tą telewizją?
Tak naprawdę to temat bez dna. Przez wszystkie lata wolnej Polski miałem okazję z bardzo bliska obserwować kolejne etapy rozwoju rynku medialnego w nowej rzeczywistości ustrojowej. Dziś – z wielu powodów – stoimy na krawędzi istnienia telewizji w formule, jaką znaliśmy przez dekady. Zmieniła się percepcja odbiorców, nastąpiła rewolucja technologiczna i utrata znaczenia tradycyjnej „anteny”, a do tego dochodzą czynniki polityczne – najtrudniejsze i najbardziej obciążające. Do tego COVID dokończył dzieła, gdy okazało się, że nie tylko można było zamknąć kościoły czy cmentarze, ale i nadawać główne wydania wiadomości z domowych łazienek, a prognozę pogody z kuchni. To był koniec prymatu i potęgi koncesjonowanych mediów, a świat bezpowrotnie przeniósł się do cyberprzestrzeni. To wszystko razem składa się na epokowy, i do tego ostry, zakręt w dziedzinie komunikacji społecznej.
A polityka? Da się od niej uciec?
Nie uciekniemy – choć bardzo bym chciał, żebyśmy kiedyś w końcu mogli. Na dłuższą metę nie da się budować mediów publicznych, mając stale w tyle głowy interesy tej czy innej partii. Problem jest ustrojowy, bo politycy grają tak, jak im system pozwala. Od lat obowiązuje ta sama reguła: kto ma władzę, ten ma telewizję, a kto ma telewizję, ten ma władzę. To mechanizm patologiczny. Oczywiście wszystko zależy – teoretycznie – od nas, obywateli, od tego, jaki model sobie wybierzemy przy urnach, także ten medialny. Ostatnie wybory parlamentarne osiągnęły co prawda rekordową frekwencję, blisko 75 procent, ale wciąż ponad jedna czwarta została w domach. Natomiast przy prezydenckich ponad 9,5 mln uprawnionych nie wzięło udziału głosowaniu, a wiemy, że wynik był – jak to określano – „na żyletki”. Zresztą sam udział w wyborach też nie wystarczy. Potrzebna jest stała presja obywatelska, społeczna, środowiskowa. Każda władza – na każdym poziomie – powinna wiedzieć, że jest obserwowana. Na tym polega demokracja. Od tego są też wolne media.
A o co chodzi z tą likwidacją telewizji publicznej?
Szczerze mówiąc – nie wiem. Brakuje mi jasnego planu, zakomunikowanej mapy drogowej, konkretnej wizji. Chyba że coś przeoczyłem. Jako obywatel i podatnik chciałbym wiedzieć, jaki jest dalszy etap normalizacji tego sektora, który wszyscy finansujemy. Dwa lata eksperymentu wyczerpują już chyba formułę „etapu przejściowego”.
Znam argumenty, że potrzebna jest nowa ustawa, że konieczny jest podpis prezydenta, że – czy w ogóle warto próbować? A może przy okazji wziąć pod uwagę np. koncepcję scalenia Polskiego Radia i Telewizji Polskiej w jeden organizm? Dziś mamy centralę i 16 oddziałów terenowych TVP oraz 18 spółek publicznej radiofonii – w sumie 35 zarządów i armię urzędników. Czy naprawdę musimy ją utrzymywać, zamiast np. wzmocnić zespoły dziennikarskie? Być może brzmi to populistycznie, a być może po prostu zdroworozsądkowo. Trzeba rozmawiać, negocjować, szukać rozwiązań – i mieć odwagę marzyć.
Co z Pana perspektywy jest dziś najważniejsze?
Oczywiście misja, odpolitycznienie i społeczne zaufanie. To, na co kiedyś się umówiono, tworząc media publiczne – by były bardziej publiczne niż państwowe. Rzetelna informacja, uczciwa i pogłębiona publicystyka, wysoka kultura, dobre kino, ambitny teatr i w końcu reportaż – jako zanikająca forma wypowiedzi dziennikarskiej wydobywająca prawdziwe historie realnych ludzi. Jako widz jestem dumny, gdy tego typu produkcje goszczą od czasu do czasu na antenach TVP, bo goszczą i to trzeba odnotować.
Należy też docenić doświadczonych twórców, dziennikarzy i wydawców, którzy od lat – mimo niekiedy trudnych warunków – tworzyli, tworzą lub mogliby tworzyć realną wartość dodaną, zarówno w radiu, jak i w telewizji. Wystarczy zerknąć na zachodnie media, gdzie świat tłumaczą redaktorzy z zawodową i życiową praktyką przy jednoczesnym otwarciu na entuzjazm młodych i ekranowe piękno. Widzę jeszcze ogromny, wciąż niewykorzystany potencjał ludzki – zarówno wewnątrz, jak i poza strukturami spółek. Chciałbym mieć przekonanie, że istnieje jakiś plan na pozyskiwanie lub odzyskiwanie wartościowych kadr z zasobu prawie 40 milionowego narodu.
A diagnoza?
Za kilka lat ta debata może być już spóźniona. Kolejne miliardy – których rzekomo nie ma – nadal będą wpadać w czarną dziurę, a widz telewizyjny będzie znikał, o ile w ogóle dotrwa. Najbardziej zależy mi na jednym: na otwarciu realnych kanałów komunikacji z młodym pokoleniem. Nie po to, by wychowywać przyszłych wyborców – bo tego i tak nie kupią – ale by docierać do nich w akceptowalnej dla nich formie z mądrym, doświadczonym, przekazem fundamentalnych wartości, racjonalności i społecznej wrażliwości.
Jeśli my tego nie zrobimy, zrobi to ktoś inny – często za pomocą dezinformacji i fake newsów. Zresztą to już się dzieje w Internecie. Widzę to na co dzień w pracy ze studentami. Niekiedy mam wrażenie, że świat – a przynajmniej jego fragmenty – trzeba opowiadać im od nowa. Ale gdy robi się to z pasją, w oryginalny i sugestywny sposób, z empatią i troską, efekty potrafią być zdumiewające i zostają na długo.
Tu widzę ogromną rolę mediów publicznych, również jako element bezpieczeństwa państwa: by zacząć opowiadać świat od nowa – w nowej formule, z nową dynamiką i przy użyciu nowych narzędzi. I wcale nie musi to być ekran tradycyjnego telewizora. Dwa lata temu, wraz z początkiem nowej ery w TVP, marketingowym hymnem stała się fantastyczna piosenka „Kwiatu Jabłoni” – „Poznajmy się od nowa”. Może więc nie tylko poznajmy się od nowa – bo już z kim mieliśmy się poznać to się poznaliśmy albo nie, ale spróbujmy teraz świat opowiedzieć od nowa, z wykorzystaniem najlepszych wzorców i najlepszych intencji. Jak śpiewał zespół: „Bez słów co bolą, bez otwartych ran…”. Być może właśnie teraz jest na to dobry moment.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Redakcja SDRP / Fot. © Jan Kot
Dlaczego lewica się wycofała?
Dziennikarze RP | 8 maj 2024 11:56 | Brak komentarzy
Jak długo może być „wrażliwy społecznie” (i to nie werbalnie) lewicowy poseł, który sam ma sześć mieszkań albo prowadzi firmę?
Z Prof. Mirosławem Karwatem rozmawia Robert Walenciak, Tygodnik Przegląd
W którym miejscu jest polska polityka?
– Jest w pętli. Tę pętlę założyło nam PiS. Jak ona wygląda? Przykład: jak pociągnąć do odpowiedzialności Macieja Wąsika za kołnierz, skoro on może się powołać na orzeczenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego? Nieważne, że izba jest nieuznawana w Europie, nie jest uznawana przez parlament, ale istnieje. Ma ktoś do tego zastrzeżenia? Może je zgłosić do Trybunału Konstytucyjnego.
Zatrzymać czas na papierze
Dziennikarze RP | 8 kwi 2022 07:47 | Brak komentarzy

Fot. Ireneusz SANGER / 24Kurier.pl
Rozmowa z Anną Kolmer, dziennikarką Polskiego Radia Szczecin, przewodniczącą Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Pomorze Zachodnie.
> Czytaj dalej >>>
Oni się śpieszą, a my się nie dajemy
Dziennikarze RP | 21 lut 2022 16:01 | Brak komentarzy
Dzisiejsze dziennikarstwo albo władzę sprawuje, albo o nią walczy
Publikujemy fragment rozmowy z Danielem Passentem, opublikowanej w numerze 20/2018 tygodnika PRZEGLĄD z 14 maja 2018 r.
W dziennikarstwie najgorzej być letnim. Słusznym, ale nudnym.
Są tacy, którzy może nie mają takiego temperamentu, nie mają pióra… Ale tacy w naszym zawodzie też są potrzebni, bo wypełniają 90% pisma.
A pan jest zadziora!
Owszem, byłem trochę zadziorny i złośliwy. I Rakowski, z którym się przyjaźniłem, nieraz na korytarzu redakcyjnym pytał mnie: „No, Passent, kogo dzisiaj opluwasz?”. On to mówił z ironią. Bo szczypałem w felietonach. Byłem ambitny zawodowo, podejmowałem się różnych rzeczy – że pojadę do Wietnamu, kiedy bombardowano Wietnam Północny. Że zrobimy z Marianem Turskim pierwszą w polskiej prasie rozmowę z dziećmi. Że gdzieś pojadę za jedną dietę, byle coś zobaczyć. Miałem żyłkę dziennikarską. (…)
To tandeta, nie kultura
Dziennikarze RP | 24 sty 2022 17:16 | Brak komentarzy

Fragment rozmowy Roberta Walenciaka z Olgą Lipińską,
Przegląd nr 5
Tacy politycy, jakie społeczeństwo
Oczywiście. Władza jest emanacją narodu. Polacy, jak każdy naród, mają pewne wspólne cechy. Wynika to z edukacji, z warunków życia, z historii i z interpretacji tej historii.
Jest jeszcze prawdziwe dziennikarstwo
Dziennikarze RP | 12 gru 2019 10:14 | Jeden komentarz

Z prof. dr hab. Januszem Włodzimierzem Adamowskim, dziekanem Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii na Uniwersytecie Warszawskim – rozmawia Jerzy Byra
Rozmowa pochodzi z 70 numeru pisma „Prestiż – relacje Gospodarcze”
O kondycji polskiego teatru
Dziennikarze RP | 26 lis 2019 23:00 | Brak komentarzy

BEZ WIERSZÓWKI nr 9-10 (171-172)
Z Tomaszem Miłkowskim rozmawia Barbara Janiszewska
Barbara Janiszewska: Gdybyś miał porównać polski teatr 30 lat temu i obecnie, to…?
Tomasz Miłkowski: To długi okres. Początkowo można mówić o kontynuacji, jeżeli za punkt zwrotny przyjmuje się rok 1997 – rok pamiętnych premier Krzysztofa Warlikowskiego i Grzegorza Jarzyny. Niektórzy uważają, że od tego roku polski teatr wkroczył w XXI wiek. Pojawiają się na afiszu nowe nazwiska, wzrasta zainteresowanie nowym teatrem zachodnim, rośnie oferta performansów, pojawia się wiele nieinstytucjonalnych inicjatyw aktorskich.
Strukturalnie zmieniło się niewiele – nadal dominuje teatr repertuarowy, finansowany ze środków publicznych (państwowych i samorządowych), choć pojawiło się kilka znaczących teatrów niezależnych, działających pod skrzydłami fundacji (Komuna Warszawa, Fundacja Krystyny Jandy) lub prywatnych (Teatr 6. piętro, Capitol i Kamienica w Warszawie).
Marek Książek – W reportażu każde słowo ma swoje znaczenie
Dziennikarze RP | 25 lis 2019 22:35 | Brak komentarzy

BEZ WIERSZÓWKI nr 9-10 (171-172)
Andrzej Zb. Brzozowski: Nie od razu po szkole ciągnęło Cię do dziennikarstwa?
Marek Książek: Jeżeli już mnie ciągnęło, to do pisania. Zakręty życiowe spowodowały, że pracę zacząłem od żwirowni, można powiedzieć: od tłuczenia kamieni… Dopiero w 1983 roku, w wieku Chrystusowym, wszedłem na ścieżkę medialną. W szkole średniej pisałem wiersze i jakieś scenki na występy kabaretowe. Bardziej mnie pociągała literatura niż dziennikarstwo. Sądziłem, że pisarz, literat jest ważniejszy, bo to do niego przychodzą dziennikarze z prośbą o wywiad (śmiech).
Rozmowa z Wacławem Krankowskim, Prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki MASTERS (PZLAM)
Dziennikarze RP | 29 paź 2019 08:53 | Brak komentarzy
Z Wacławem Krankowskim, Prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki MASTERS, o historii związku, o idei sportu Masters, o Mistrzostwach Dziennikarzy, a także o medalach i pasji rozmawia Andrzej Maślankiewicz. Zapraszamy do odsłuchania nagrania.

Fot: Julia Truszczyńska
Ludzie z pasją: prof. dr hab. inż. Andrzej Jakubiak
Elżbieta Grec | 23 sty 2014 23:16 | Brak komentarzy
Wykładowca na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. Z Politechniką związany od 1974 r.; pełnił m.in. funkcje Prodziekana ds. studenckich Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych, Prorektora ds. Studenckich. Trzykrotny laureat nagrody dla najlepszego wykładowcy „Złota Kreda”, laureat Medalu Politechniki Warszawskiej, Medalu Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina i wielu, wielu innych wyróżnień oraz nagród. Kreator szeroko pojętej edukacji środowiska studenckiego. Inicjator i pomysłodawca licznych przedsięwzięć na niwie kultury, a także problematyki społecznej środowiska studenckiego. Na uczelni mówi się o nim minister kultury Politechniki Warszawskiej. W 2008 z rąk przedstawicieli siedmiu roczników studenckich otrzymał unikalny tytuł Student Honoris Causa.
















Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.
Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.
17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.








Reprezentacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest pełnoprawny, członkiem Komitetów Monitorujących programy krajowe i programy regionalne. Aby wypełnić wszystkie wymogi postawione przed Stowarzyszeniem Dziennikarzy podajemy skład poszczególnych Komitetów Monitorujących.