Bogowie i rock and roll

| 14 paź 2014  09:21 | Brak komentarzy

Fot: www.facebook.com/bogowiefilm

Fot: www.facebook.com/bogowiefilm

Nie! To nie będzie recenzja. To jest apel: Idźcie na film i zobaczcie, jak wyglądał rock and roll w wykonaniu lekarzy w PRL-u. Zobaczcie, komu i za co należy stawiać pomniki. Nie ze spiżu, marmuru, granitu, brązu, lecz z …serca! Czy ktoś to potrafi? Tak! Łukasz Palkowski, reżyser młodej generacji wraz ze scenarzystą Krzysztofem Rakiem. Bez najmniejszych uprzedzeń związanych z życiem w PRL pokazali, jak wyglądało powstawanie jednego z najważniejszych osiągnięć polskich nauk medycznych – przeszczepianie serca! I nie słyszałam, aby ktoś kwestionował fakty pokazane w filmie. To ważne!

Kardiochirurg, Zbigniew Religa pomnik już ma i postawili go filmem „Bogowie” młodzi ludzie, niespełna czterdziestolatkowie, wraz ze sponsorami, którzy uznali, że pieniądze wyłożone na pokazanie tego, jak Religa walczył o rzeczy w życiu najważniejsze dla niego i dla innych ludzi, są „kasą” zainwestowaną dobrze i w szlachetnym celu.

Pomnik złożony jest z taśmy filmowej, z opisu PRL-u, z pokazania losów ludzi, którzy Profesorowi zaufali, wierzyli w jego wiedzę, umiejętności i pasję. Kruchy to pomnik? Spiż lepszy? Wszystkie pomniki można zburzyć. I historia, nawet naszych czasów, pokazała, że nie ma pomników wiecznych, zawsze otoczonych czcią. Nie ma idei i czynów, które ludzie są skłonni szanować zawsze. Wiele pomników, więc padło. A ten? Pozostanie! Zawsze jest nadzieja, że nawet, gdy wszystkie kopie filmowe na świecie zostaną zniszczone, to nagle gdzieś spod ziemi ktoś jedną, tego filmu, wykopie.

I bardzo dobrze! Bo film jest naprawdę świetny, i to pod każdym względem. Wszystkiego jest tu po trochu i wszystkiego tyle ile trzeba. Absurdalne często realia PRL-u, gra aktorów o ciągle niezbyt znanych twarzach, znakomita muzyka pojawiająca się w tych momentach, co trzeba. I Tomasz Kot! Ani jedno słowo zachwytu nad jego grą, które napisano w dotychczasowych recenzjach, nie jest napisane na wyrost. I ani jedno słowo, które napiszę, też nie będzie powiedziane z przesadą. Można powiedzieć: odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu w odpowiednim momencie. Myślę, że gdyby ten film został zrobiony za kilka czy więcej lat, gry T. Kota nie doceniono by prawdopodobnie tak bardzo, jak dzieje się to obecnie. Bo dziś niemal wszyscy pamiętamy profesora Zbigniewa Religę: jak wyglądał, jak się poruszał, jak mówił. Widzieliśmy jego skromny uśmiech przy wypowiadaniu się na różne tematy. I ten Jego, dla jednych filuterny, a dla innych diabelski błysk w oczach. Tomasz Kot to znakomicie podpatrzył i jeszcze lepiej odtworzył. Istny majstersztyk! Czapki z głów! W zasadzie, szczególnie z maską lekarską na twarzy, Kot nie gra Religi. Tomasz Kot Zbigniewem Religą jest!

Trudno mi wyobrazić sobie uczucia żony i dzieci prof. Religii, którzy w zaledwie 5 lat po śmierci męża i ojca oglądają Tomasza Kota w roli ich najbliższej osoby. To muszą być przeżycia wyjątkowe. Podobnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić uczuć i odczuć żony prof. Religi, Anny, w czasie trwania ich małżeństwa. W jednej z rozmów dziennikarskich niedawno powiedziała, żeby w żadnym przypadku odnośnie jej postawy wobec męża nie można używać słowa poświęcenie. – A ja zapytam: jeśli to nie było poświęcenie, to co? W filmie postać żony jest zaledwie zarysowana, ale niezwykle mocną i widoczną kreską. Magdalena Czerwińska swoją grą, w kilku gestach i słowach pokazała jak zdecydowaną, mocną i…kochającą kobietą swego męża była żona profesora Religii. Już dawno nie widziałam w filmie polskim w formie tak subtelnej pokazanych, tak mocnych uczuć. Jeśli to nie było poświęcenie, to tylko jedno słowo jeszcze mi się ciśnie na usta: miłość! Tak, profesorowi Relidze zdarzył się najlepszy z możliwych rodzaj kobiecej miłości – wyrozumiała i cierpliwa..

Łukasz Palkowski i Krzysztof Rak pokazali w swym filmie nie tylko samego Zbigniewa Religę w jego pasji. Pokazali, bez taniej indoktrynacji współczesnych widzów, także kawałek PRL-u po stanie wojennym, kawałek, o którym niewielu dzisiaj chce pamiętać. Pokazali to, że w tamtych siermiężnych (w stosunku do obecnych) czasach zrobiono rzeczy wielkie, tak ważne, że jeszcze dzisiaj trudno do nich się równać. Twórcy kierując się prawdą historyczną, pokazali, że w tamtych czasach lekarze mieli możliwości rozwoju zawodowego poprzez wyjazdy na staże zagraniczne i korzystali z tego. Uczyli się od najlepszych i tacy byli potem tutaj – w Polsce: najlepsi w tym, co robią. Przy tym to, czego nauczyli się w świecie, chcieli wykorzystywać i wykorzystywali dla swoich rodaków z pełnym zaangażowaniem lekarza i …człowieka. I nie były im potrzebne do tego samochody najlepszych zachodnich marek, domy i mieszkania na wysokim poziomie. Będąc na stażach zagranicznych, wiedzieli, że mogą zostać za Zachodzie, że mogą mieć dobra materialne z wyższej półki, a jednak wracali do kraju, do domu. Dlaczego? To jest pytanie do socjologów, psychologów, ale przede wszystkim dla polityków. W filmie też zarysowana jest odpowiedź.

Rozbijający się, piratujący swoim dużym fiatem dla dobra pacjentów prof. Religa, a także niecofający się przed „mijaniem się z prawdą” wobec władz inni członkowie jego zespołu, posuwający się nawet w imię ratowania ludzkiego życia do kradzieży benzyny będącej wówczas tylko na kartki, to dowód jak ważny był etos walki o zdrowie i życie pacjenta w tamtych czasach. Twórcy filmu pokazując absurdy PRL-u, pokazali je w sposób tyleż prawdziwy, co prześmiewczy, ale zarazem poważny, bez zadęcia w kierunku taniego demaskatorstwa. Niewątpliwie PRL miała wiele twarzy…

*

Jest w tym filmie pokazane ogromne, nie wiem, czy dzisiaj jeszcze często występujące, poświęcenie! To praca wspaniałych lekarzy – pasjonatów i pielęgniarek, młodych dziewcząt szybko dorastających do formatu swoich przełożonych. To, co ci ludzie w tamtym czasie robili i zrobili, zasługuje na najwyższe uznanie, takie, którego właściwie żadne słowa nie są w stanie wyrazić. Ale przede wszystkim mało kto wie, jak naprawdę rodził się polski odcinek medycyny pod nazwą „przeszczepy serca”. O tych cichych bohaterach powinno się mówić głośno, bo są to prawdziwe wzorce do naśladowania na przyszłość dla dzieci i młodzieży. I nie tylko!

Niezwykle obiecujące dla polskiego kina (i nie tylko, na szczęście) jest to, że grupa filmowców koło czterdziestki, na czele z wyróżnionym już wcześniej za inne dokonania reżyserem Ł.Palkowskim po prostu „czuje bluesa” – wie, o co chodzi w życiu, co jest ważne i warte pokazania.

Ale w tym w filmie jest nie tylko blues. Sam prof. Religa lubił jazz i Armstronga, przy którego muzyce został pochowany. Zagrano mu „What a Wonderful World . Jest w tym filmie, przede wszystkim, rock and roll! Mnóstwo! Temperament Profesora był na pewno równy Jego ogromnej wiedzy! Religa miał pasję i postanowił bez straty czasu ją realizować. Wiedział, o co mu chodzi, miał wiedzę lekarską, niezbędne doświadczenia i brak zamiaru rozpraszania się na drobnostki. Przeszczep serca, jako priorytet zrealizował na najgłośniejszych akordach: zespołowo, szybko, bez dyskusji, a jeśli nawet ją dopuszczał – to krótko, węzłowato i na temat. Scena w filmie, w której Profesor przedstawił swoim współpracownikom rozwiązanie problemu odrzucania przeszczepów ma charakter występu rockowego: szybko, treściwie i mocno! I zachwycająco! Zarówno dla Religi, jak i Kota! Profesor miał swoje słabości i zostały one w filmie pokazane. Ale nie o słabościach jest ten film, lecz o sile. Ogromnej, godnej podziwu, a nawet, jak to u nas, pozazdroszczenia.

Zbigniew Religa był wielki w swej pasji, dobroci, empatii, sile, wiedzy i… można by tak jeszcze długo. Tylko, po co?

Trzeba iść na film, obejrzeć go uważnie, a potem zastanowić się czy w Polsce potrafimy szanować, a nawet czcić tych, którzy na to ze wszech miar zasługują? Czy stawiamy pomniki na pewno tym, którzy tak powinni być uhonorowani.

Zbigniew Religa za swe dokonania życiowe właśnie otrzymał pomnik w oryginalnej i nowoczesnej formie. Seneka powiedział dawno temu „Zły to lekarz, który traci nadzieję, że wyleczy chorego”. Profesor Religa trzymał się nie tylko przysięgi Hipokratesa. Musiał też czytać Senekę, bo nigdy nie zwątpił, że może i powinien nieść pomoc choremu, nawet w niełatwych warunkach. I o tym jest film „Bogowie”, i to właśnie trzeba zobaczyć!

Jolanta Czartoryska

Komentarze

Pozostaw komentarz:





  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 3/2022
    BEZPIEKA WIECZNIE ŻYWA Trafiamy na książkę Jacka Snopkiewicza „Bezpieka zbrodnia i kara?”, wydaną wprawdzie przed trzema laty, ale świeżością tematu zawsze aktualna. „Bezpieka” jest panoramą powstania i upadku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, urzędu uformowanego na wzór radziecki w czasach stalinizmu.

    Więcej...


    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • A TO CIEKAWE…

    Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych pozwał SDP OMZRiK zarzuca Jolancie Hajdasz powtarzanie kłamstw Agnieszki Siewiereniuk-Maciorowskiej. Ośrodek pozwał Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich za tekst, w którym Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wstawia się za pozwaną przez Ośrodek Agnieszką Siewiereniuk-Maciorowską
    Świat Młodych Świat Młodych 73 lata temu W poniedziałek, 7 lutego 1949 roku ukazał sie pierwszy numer Świata Młodych. Gazeta była czasopismem dla młodzieży wydawanym w latach 1949 – 1993 w Warszawie, utworzonym z połączenia tygodnika Świat Przygód i dwutygodnika Na Tropie.

    Więcej...



  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM