W paszczy chińskiego smoka

| 18 cze 2013  10:36 | Brak komentarzy

Polscy dziennikarze przebywali w Chinach na zaproszenie Stowarzyszenia Dziennikarzy Chińskich.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Chińskich zaprosiło do siebie przedstawicieli mediów z Polski do odwiedzenia ich kraju i zapoznania się na żywo z ich kulturą, historią i oczywiście – mediami.

Dziennikarz w Chinach to nie tylko przedstawiciel mediów, z którym liczą się inne instytucje, ale również osoba, która jest ściśle ukierunkowana w przekazywaniu informacji ogółowi. Aby zostać dziennikarzem w Chinach, trzeba zdać specjalny egzamin, po którym dostaje się tak zwaną kartę dziennikarza i legitymację prasową.

Chińskie Stowarzyszenie Dziennikarzy zrzesza około 300 000 członków, ze wszystkich rodzajów mediów. Nie należy do żadnej międzynarodowej federacji dziennikarzy (informacja potwierdzona dwukrotnie u samego źródła).

Z zaproszenia Chińczyków skorzystało osiem osób z Polski, w tym trzy z Krakowa.

Krakowska trójka reprezentowała Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. W grupie były osoby z Telewizji Polskiej, radia, z gazety lokalnej, GUS`u i Wytwórni Papierów Wartościowych (te dwie ostatnie instytucje również wydają gazetę).

Sama podróż do Chin przebiegła sprawnie i trwała zaledwie 10 godzin z międzylądowaniem w Wiedniu, a warszawska grupa miała międzylądowanie w Helsinkach. Lotnisko w Pekinie to trzy potężne terminale, połączone ze sobą kolejką bezobsługową. Na lotnisku straż graniczna była poinformowana, że przyjedziemy i w zasadzie nas oczekiwali. Stąd i odprawa celno – paszportowa była błyskawiczna. I szybka podróż do hotelu – tu na marginesie muszę stwierdzić jako kierowca, że jeżdżenie po ulicach Pekinu, to „wolna amerykanka”, gdzie kierunkowskazów używa się sporadycznie, zaś klaksonu się nadużywa. W czasie godzinnej jazdy do hotelu kierowca w Polsce za taką jazdę pewnie stracił by prawo jazdy kilkakrotnie.

Chiny dziś to nowoczesność. Samo lotnisko już zrobiło na nas ogromne wrażenie. Podróż do hotelu, wyobrażenie o Chińczykach poruszaszających się na rowerach rozbiła w drobne kawałeczki. Jak później się dowiedzieliśmy, rowerów z roku na rok jest co raz mniej na ulicach, większość ludzi przesiada się na skutery lub do samochodów, ogólnie dostępnych i montowanych w fabrykach w kraju. Jak przekonaliśmy się na własne oczy szerokie ulice sprzyjają rozwojowi przemysłu samochodowego. Samochody wielu marek poruszają się po chińskich drogach, łudząco podobne do tych spotykanych na całym świecie, lecz pod rodzimymi nazwami. Chińczycy również mają specyficzny system informacji o korkach. Na specjalnych urządzeniach (coś w rodzaju naszego GPS) lub na specjalnie zainstalowanej aplikacji w telefonie komórkowym pokazany jest układ ulic oznaczony różnymi kolorami. Kolory obrazują stan przejezdności ulic i sugerowane objazdy, aby sprawnie przemieszczać się po mieście. I to działa niezawodnie. Jak dowiedzieliśmy się od gospodarzy władze nakłaniają mieszkańców, do tego, aby korzystali z rowerów, lecz bez większego rezultatu. W tym celu buduje się specjalnie wydzielone pasy (odgrodzone płotkami od ulicy), którymi mogą przemieszczać się wyłącznie rowery i rowery napędzane silnikami elektrycznymi.

Być w Chinach i nie być na Wielkim Murze, to jak polecieć do Paryża i nie wejść na wieżę Eiffla. Wielki Mur zbudowany przed wiekami w celu ochrony terytorium Chin przed wrogimi armiami, pełnił swą funkcję skutecznie. Potem popadł w ruinę, kiedy zmieniono strategię prowadzenia wojen. Odrestaurowany służy obecnie jako atrakcja turystyczna Chin. Mur to kompleks umocnień i wież obserwacyjnych, które komunikowały się ze sobą za pomocą sygnałów świetlnych lub dźwiękowych. Aby zwiedzać mur trzeba oprócz wygodnych butów, mieć również niezłą kondycję fizyczną. Mur biegnie szczytem gór i pagórków, w związku z tym na swoim szczycie nie jest płaski, jest natomiast wielkim zbiorem schodów różnej wysokości i szerokości (dość stromych miejscami), które powodują, iż przemieszczanie się po nich wcale nie jest wygodne, a do tego męczące.

Plac Niebiańskiego Spokoju

Pekin to też znany na całym świecie Tian’anmen (Plac Niebiańskiego Spokoju), gdzie spoczywa w mauzoleum Mao Zedong (Mao Tse-tung). Tutaj też 4. czerwca 1989 roku zakończyły się krwawo stłumione protesty studentów (w Polsce w tym czasie zmieniał się ustrój polityczny po przez pierwsze wolne wybory). Tutaj też znajduje się chiński parlament, w którym delegaci spotykają się dwa razy w roku na zjazdach plenarnych (trwających około dwóch tygodni każdy). W dzień powszedni to zwykły plac, na którym odbywa się normalne szare życie: jeżdżą rowery, skutery, samochody i autobusy: spacerują ludzie, może jest trochę więcej policji niż gdzie indziej. W czasie dużych państwowych uroczystości plac jest zamykany dla ruchu kołowego i przed mauzoleum odbywają się defilady i wszelkiego rodzaju uroczystości. Co prawda gospodarze nas zapewniali, że od lat nie odbywają się w Pekinie marsze i wiece pierwszomajowe, ale przezornie wywieźli nas do Doliny Słońca właśnie 1 maja.

Zakazane Miasto

Zakazane Miasto”, to kolejny punkt poznawania historii Chin. Kompleks pałacowy cesarskiej rodziny i jego świty, zapewne wrażenie zrobił na nie jednym turyście. Wejścia do miasta strzegą małpy – samiec i samica (podobno, bo ja różnicy nie zauważyłem). Im więcej zwierząt i symboliki ornamentalnej na narożach dachów budynków kompleksu pałacowego, tym ważniejszy i większej rangi urzędnik, bądź rodzina cesarza zamieszkiwała dany budynek. Do samego kompleksu pałacowego prowadzi pięć bram. Bramą centralną miał prawo wchodzić i wychodzić sam cesarz, bramami bocznymi wchodzili urzędnicy i dwór cesarski, bramami najbardziej zewnętrznymi poruszała się służba i poddani. Przez centralną bramę tylko raz mogła wejść cesarzowa w czasie ślubu z cesarzem. Jeśli chciała opuścić zakazane miasto, robiła to tylną bramą, podobnie jak i powracała tamtędy na swoje apartamenty. Zakazane miasto kilka razy było niszczone i ponownie odbudowane. Ostatni raz po drugiej wojnie światowej Mao Tse Tung nakazał odbudowania miasta i ustanowiono w nim w 1965 roku muzeum. Po dziś dzień można go zwiedzać. Ostatni cesarz chiński zmarł w 1924 roku w „Zakazanym Mieście”.

Strefa Wysokich Technologii

Oprócz standardowych zabytków chiińscy gospodarze zapewnili nam wizyty w Summer Valley i w Specjalnej Strefie Wysokich Technologii. Ta pierwsza, to miasto Dezhou położone we wschodniej części Chin oddalonej od Pekinu około 360 km. Ten dystans pokonaliśmy w trochę ponad godzinę pociągiem dużych prędkości (300 km/h). Na miejscu zaprezentowano nam budynek, w którym wszystko się zaczęło. Znajdowała się tam makieta przedstawiająca miasto przyszłości zasilane zogniwysokich słonecznych, znajdujących się na dachu i na balkonach mieszkań budynków wielorodzinnych.

Oczywiście wielu z nas myślało na początku, że to jest tylko kolejny futurystyczny pomysł, który nigdy nie zostanie zrealizowany. Jak bardzo pomyliły się te osoby, mogliśmy się przekonać już kilka minut później, kiedy to co zobaczyliśmy na makiecie, zobaczyliśmy w rzeczywistości. Większość budynków znajdujących się na makiecie, stała w rzeczywistości, część już zamieszkana, część w stadium końcowym budowy. Ponadto pomysłowość Chińczyków, jak wykorzystać ogniwa słoneczne, do uzyskiwania energii jest przeogromna. Począwszy od bardzo praktycznych pomysłów, jak plecak z takim ogniwem, które potrafi ładować telefon komórkowy, czy zasilać laptopa, a skończywszy na tak zabawnym pomyśle, jak czapeczka z daszkiem, w który wmontowano wiatraczek zasilany energią słoneczną.

Słoneczna dolina to nie tylko makieta osiedla i odwzorowanie jej w rzeczywistości, to także całe miasto, które również korzysta ze słonecznej energii. W bardzo wielu blokach, czy budynkach użyteczności publicznej można było zobaczyć na dachach i balkonach, a także w oknach ogniwa solarne. Samo miasto liczy około 500 000 ludzi, zaś cała prefektura 5 milionów.

Specjalna Strefa Wysokich Technologii usytuowana jest w Xian (około 6 milionów mieszkańców), prawie 850 km od Pekinu, tutaj swoją siedzibę lub filię ma wiele międzynarodowych firm i koncernów, zajmujących się różnymi gałęziami przemysłu. W siedzibie centrali Specjalnej Strefy zaprezentowano nam makietę całego obszaru, jak również krótką historię powstania. W samej strefie znajduje się ponad 2000 różnego rodzaju firm większych lub mniejszych, między innymi Samsung, 3M, Zotye Nomad, BYD. W strefie zatrudnionych jest ponad milion pracowników na trzy zmiany (w zależności od potrzeb danej firmy). W strefie działa również urząd, w którym można załatwić wszelkie sprawy związane z otwarciem i funkcjonowaniem firmy. Działa to na zasadzie jednego okienka – petent przychodzi, pobiera odpowiednie formularze, wypełnia je, składa i czeka około 2-3 dni, po czym może rozpocząć swoją działalność. Działalność w strefie, to korzystne opodatkowanie, różnego rodzaju ulgi i pomoc finansowa przy rozpoczęciu działalności, oraz pomoc w czasie całej działalności.

Terakotowa armia

Samo Xian to także dawna stolica Chin. Z Pekinu najlepiej dostać się tu samolotem (godzina lotu), gdyż cena połączeń wewnętrznych zbliżona jest do cen biletu kolejowego. W mieście można zobaczyć wiele zabytków, jak również zrekonstruowaną część starego miasta, wraz z murami obronnymi. Na murach obronnych są różnego rodzaju muzea (między innymi muzeum rowerów) i kawiarenki. W pobliżu Xian znajduje się również znana terakotowa armia składająca się z 7500 żołnierzy, oficerów, koni. Armia została odkopana przypadkiem w 1974 roku przez rolnika, który chciał wykopać studnię wraz z dwoma sąsiadami. W nagrodę za to, że oddali państwu taką przysługę, władze postanowiły uhonorować i obdarowało ich jednym rowerem. Do dzisiejszego dnia żyje jeden z nich, który często przesiaduje w muzeum terakotowej armii.

Prawdziwa czwarta władza

Oprócz programu turystycznego były również wizyty studyjne i kurtuazyjne. Wta Xianzwar odwiedziliśmy lokalną gazetę Shaanxi Daily, której nakład to zaledwie 500 000 egzemplarzy. Koledzy z tamtejszej gazety byli zaciekawieni jak wygląda sprzedaż prasy drukowanej w Polsce oraz jakie robimy zabiegi marketingowe, aby podnieść sprzedaż gazet. Wszystkie nasze polskie pomysły skrupulatnie notowali. Na koniec chińscy dziennikarze życzyli nam takiej sprzedaży, jaką oni mają, czyli na poziomie 97% gazet.

Wizyta w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Chińskich i rozmowy z sekretarzem generalnym SDCh uświadomiły nam, jak potężną władzą są media w tym kraju. Nie dziwią już egzaminy i ograniczony dostęp do tego zawodu. Sami dziennikarze chińscy to bardzo mili i otwarci ludzie, ale zarazem bardzo ciekawscy i dociekliwi. Ich pytania do nas były różnego typu i dotyczyły aspektów naszego życia gospodarczego, politycznego i medialnego. Sami zaś, na zadane pytania, które w ich mniemaniu były niewygodne, udzielali wymijającej odpowiedzi lub zmieniali temat. Siedziba stowarzyszenia to czterokondygnacyjny budynek z ogromną liczbą sal konferencyjnych i ogromnym centrum prasowym. To tutaj odbywają się konferencje prasowe z udziałem premiera rządu i przedstawicieli partii rządzącej. Marzy mi się w Polsce taka spójna organizacja dziennikarska, skupiająca wszystkich dziennikarzy.

Po polsku…

Wizyta w Międzynarodowym Radio Chińskim, to kolejny punkt oficjalnego programu spotkań. Tu spotkaliśmy się z dyrekcją rozgłośni oraz zaglądnęliśmy do sekcji polskiej, liczącej 6 osób. W ciągu doby dwie godziny programu jest po polsku dla mieszkających w Chinach Polaków. Odbiór możliwy jest na falach średnich (tam gdzie kiedyś Wolna Europa) i falach długich. W sekcji polskiej pracuje jeden Polak na stażu (przyjechał z Polski) oraz pięciu Chińczyków – trzy dziewczyny i dwóch chłopaków. Byliśmy zaskoczeni jaką płynną i ładną polszczyzną mówią ci ludzie. Nawet zadanie skomplikowanego pytania nie stanowiło dla nich najmniejszego problemu w zrozumieniu i odpowiedzeniu na dane zagadnienie. Ja jako kiedyś pracujący w radio nigdy w Polsce nie słyszałem tak dźwięcznej polszczyzny. Oprócz sekcji polskiej jest jeszcze 15 innych sekcji światowych, w tym węgierska (sąsiadująca z sekcją polską), niemiecka włoska i inne.

Stereotypy

Wracając samolotem do Polski przez Monachium, zdałem sobie sprawę, że stereotyp biednego zacofanego Chińczyka ma się nijak do rzeczywistości. Patrząc na wyniki jakimi mogą się poszczycić Chińczycy, to ten stereotyp był dla nich bardzo krzywdzący. W tej chwili PKB Chin wynosi ponad 8%, a bezrobocie to zaledwie 5% – patrząc na wszędzie się panoszący kryzys w finansach, to można tylko Chińczykom zazdrościć takich wyników. Do tego jeszcze trzeba dodać, że Chiny nie mają problemów z inflacją ani deflacją. Średnia pensja w Chinach to około 5000 yuanów (w przeliczeniu na polskie około 2500 zł), lecz koszty utrzymania są dwukrotnie niższe niż w Polsce. Uważam, ze możemy się wielu rzeczy nauczyć od naszych przyjaciół z Chin. Czekamy zatem na ich przyjazd za rok do Polski, i do Krakowa. Postaramy się im zapewnić równie atrakcyjny program co oni za oferowali nam.

 

Ireneusz Michał Hyra

Sekretarz Oddziału Stowarzyszenie Dziennikarzy RP

 

Siedziba Chińskiej Telewizji Publicznej

Siedziba Chińskiej Telewizji Publicznej

Kolejka bezobsługowa na lotnisku w Pekinie

Kolejka bezobsługowa na lotnisku w Pekinie

Terrakotowa Armia w Xian

Terrakotowa Armia w Xian

Zakazane Miasto

Zakazane Miasto

Siedziba Stowarzyszenia Chińskich Dziennikarzy

Siedziba Stowarzyszenia Chińskich Dziennikarzy

Plac Niebiańskiego Spokoju

Plac Niebiańskiego Spokoju

Pociagi Dużych Prędkości w Pekinie

Pociagi Dużych Prędkości w Pekinie

Nasza delegacja przed stadionem olimpijskim w Pekinie

Nasza delegacja przed stadionem olimpijskim w Pekinie

Wielki Mur Chiński

Wielki Mur Chiński

 

Komentarze

Pozostaw komentarz:





  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • A TO CIEKAWE…

    Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych pozwał SDP OMZRiK zarzuca Jolancie Hajdasz powtarzanie kłamstw Agnieszki Siewiereniuk-Maciorowskiej. Ośrodek pozwał Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich za tekst, w którym Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wstawia się za pozwaną przez Ośrodek Agnieszką Siewiereniuk-Maciorowską
    Świat Młodych Świat Młodych 73 lata temu W poniedziałek, 7 lutego 1949 roku ukazał sie pierwszy numer Świata Młodych. Gazeta była czasopismem dla młodzieży wydawanym w latach 1949 – 1993 w Warszawie, utworzonym z połączenia tygodnika Świat Przygód i dwutygodnika Na Tropie.

    Więcej...



  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 2/2022    
    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM