Opowieści z krainy czarnej propagandy

| 17 paź 2013  13:44 | Brak komentarzy

1308198_12445567Ty, ja, my wszyscy żyjemy w Krainie Propagandy. Partyjnej. Rodzimej. Propaganda, to dziecko wojen, narodziła się i wyrastała w brzęku oręża. Na nic się zatem zdało wyklęcie tego terminu ze słowników języka polskiego po roku 1989 i wprowadzenie kupieckiego PR – światowego i salonowego – public relations. – Propaganda to pomiot diabelski, faszystowski i ten komunistyczny – wykrzykiwali zawsze gotowi do bratobójczej walki polityczni glosatorzy prawej strony.

Krzycząc, masakrowali niemiłosiernie materię słowa i wyznawców. I jak zwykle, niedouczeni nabożni prostaczkowie nie wiedzieli, że termin ten powołał do życia papież Grzegorz XV bullą Incustabili Divinae tworząc Sacre Congregatio de Propaganda Fide – Świętą Kongregację Propagandy Wiary, organ do szerzenia wiary i organizowania misji. Dostało się dzisiejszym ludom Ameryki Południowej od konkwisty, dostało!.

Dziś nasza prawica całkiem sprawnie posługuje się wszelkimi metodami propagandowymi. Przemożna chęć zdobycia władzy, wygrania kolejnej potyczki, zniszczenia przeciwnika politycznego pcha ich do czynu. Kto śledził podjazdy tych komiwojażerów spod znaku PiS na Warszawę, mógł mieć wyobrażenie. Polityczni komiwojażerowie pędzili po stolicy. Wodził ich prezes: po mostach, po ulicach. Propagandyści. A z nimi profesor wyzbyty wstydu i togi…

Słowa. Padały słowa niemądre, ogłupiające. Usłużni żurnaliści, wysyłani przez jeszcze bardziej usłużnych ich szefów nie żałowali kamer i ludzi. Ponoć w imię zasady: audiatur et altera pars. Figa, to propaganda była we wszystkich odcieniach: biała, szara, czarna. Prawdzie wydano wojnę. A ciemny lud warszawski tego nie kupił! Ja też nie.

Tymczasem w najnowszym numerze tygodnika Polityka, pisze naczelny m. in: „W Warszawie było jakieś referendum. Może mieliśmy nawet okazję porozmawiać o przyszłości stolicy, ale się nie udało; poszło w politykę. Nie darujemy: nie tylko stolica, ale wszystkie większe miasta pilnie potrzebują audytu – wolnego od politycznych emocji, zewnętrznego opisu i oceny…”

HENRYK KAZIMIERZ ZAGAŃCZYK

Zdjęcie: http://www.sxc.hu

Komentarze

Pozostaw komentarz:





  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 1/2022  
    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM