MY, DZIECI WOJNY

| 14 mar 2022  11:35 | Brak komentarzy

Historia zatoczyła koło. Zanosi się na to, że część naszego pokolenia, obecnych osiemdziesięciolatków urodzonych w wojennych latach 1939–1945, dokona swego żywota znów w cieniu imperialnej wojny w Europie. Fakt, że prawie całe życie przeżyliśmy w Polsce w latach pokoju, jest słabą pociechą, bo wiedząc, jaka była przeszłość, martwimy się niewiedzą na temat przyszłości, która w ograniczonym wprawdzie zakresie dotyczy nas, ale w której żyć będą nasze dzieci i wnuki. Czy naprawdę zresztą żyliśmy w pokojowej Europie?

Wojciech W. Zaborowski
Oddział Dolnośląski Wrocław

W latach pięćdziesiątych ub. wieku    śpiewaliśmy z zapałem i przekonaniem:

„Stań razem z nami, dotrzymaj kroku,
Splata nam ręce braterska więź.
Wygramy walkę o trwały pokój,
Wrogom wolności wzniesiona pięść!”

Miłujące pokój narody Związku Radzieckiego i ich satelitarne otoczki wznosiły zgodnie pięść przeciwko „podżegaczom wojennym”, jak nazywano państwa zachodniej demokracji.

Pytanie za 100 punktów: przeciwko komu mamy ową pięść dziś wznosić? Jeśli młodzież nie wie, to podpowiem. Wszystko wskazuje na to, że przeciwko tym, którzy właśnie w piątej dekadzie ub. wieku zachęcali nas do walki o pokój. „Naprzód młodzieży świata”, śpiewane na codziennym szkolnym apelu, do dziś mi brzmi w uszach! To sąsiedzi zza miedzy („tam po wschodniej stronie…” – że żartobliwie posłużę się cytatem z opery „Madame Butterfly” G. Pucciniego, tak nas zagrzewali do walki o światowy pokój!

I mimo zasadniczych wątpliwości, które owe pacyfistyczne hasła budziły szczególnie w starszym pokoleniu (jak słusznie zauważył J. Pietrzak: „dopóki się o pokój walczy, to o pokoju nie ma mowy”), do samych haseł trudno byłoby mieć pretensje, gdyby nie całkowity rozbrat między słowami i czynami światowego mocarstwa. Te lata trochę starsi z pewnością pamiętają. Rok 1956 i brutalne stłumienie węgierskiego powstania. Czołgi w Budapeszcie, ranni i zabici, węgierscy uchodźcy szturmujący austriacką granicę, Polacy oddający krew dla Węgrów. A potem? Rok 1968 i najazd bratnich wojsk ma Czechosłowację w celu stłumienia „Praskiej Wiosny”. I znów – płonące opony na drogach prowadzących do stolicy, by zatrzymać napór obcych wojsk, uchodźcy na granicy z Niemcami itd.

Naprawdę żyliśmy w pokojowej Europie?

Mamy rok 2022. I znów młode pokolenie doznaje tego, co my, starsi, przeżywaliśmy już kilkakrotnie. Co gorsza, źródło owych przeżyć jest niezmiennie to samo, choć się nieco język zmienił. Już nie „podżegacze” , a NATO stanowi zagrożenie, otaczające mocarstwo państwa mają być nie wasalne, a „neutralne”. Inny trochę język, imperialne cele te same. Również obiekt ataku inny, kolejny – Ukraina. I brzmiałoby śmiesznie, gdyby nie było cyniczne i tragicznie brzmiące w uszach wolnego świata twierdzenie agresora, że najeżdżając sąsiedni kraj, w ten właśnie sposób walczy… o pokój! Skąd my to znamy?

Urodziłem się w czasach wojny. Mając dwa lata, przeżyłem Powstanie Warszawskie i exodus warszawiaków, najpierw do obozu przejściowego w Pruszkowie, a potem wraz z mamą (ojca odnaleźliśmy dopiero po wojnie) odbyliśmy wojenną tułaczkę, nim w 1946 roku wróciliśmy do spalonej stolicy. Ale to była wojna światowa. Jak nazwać to, czego obecnie jesteśmy świadkami? I najważniejsze – jak uniemożliwić rozprzestrzenienie się wojny i    doprowadzić do jej zakończenia?

Pytanie, jak kraj – podobno miłujący pokój – okazuje się od lat agresorem, pozostawiam bez odpowiedzi.

Wojciech W. Zaborowski

Komentarze

Pozostaw komentarz:





  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 1/2022  
    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM