Kilka mitów o TVP

| 15 sty 2016  12:37 | Brak komentarzy

Nie zna życia, kto nie służył w marynarce… Oj, nie zna życia, kto nie pracował w TVP. Rozpoczęła się kolejna fala zwolnień w tej upolitycznionej instytucji. Nie pierwsza, zapewne nie ostatnia. Przyszli następcy obecnych władców będą robić to samo. Warto więc rozwiać parę mitów.
Każda kolejna nowa władza chciała mieć swoją telewizję, i swoich ludzi na kierowniczych stanowiskach (bo nie wszystkich dziennikarzy udawało się wymienić). I każda władza przeżywała zawód, bo rzadko kiedy dzięki przekazowi TVP wygrywała wybory. Poszczęściło się SLD w 2001 roku, ale już nie PiS w 2007 i PO w 2015. Posiadanie nadzoru nad telewizją publiczną nie daje gwarancji wygranych wyborów.


Od kiedy pamiętam, prezes TVP był nominowany przez polityków, pośrednio – w drodze konkursów z wytypowanym wcześniej zwycięzcą, lub w drodze bezpośredniej, jak dziś, przez ministra skarbu. Która droga lepsza? Pierwsza ukrywała fakt, że prezesem mógł być tylko były polityk lub ktoś powiązany z partią polityczną interesami, pozycją lub kontaktami towarzyskimi. Mitem było i jest wyobrażenie sobie na tym stanowisku tzw. bezpartyjnego fachowca. Dziś prezesem jest polityk, i PiS tego nie skrył – Jacek Kurski jest byłym dziennikarzem, czy prezesem będzie również po wprowadzeniu dużej ustawy medialnej? Jeśli miałyby spełnić się obietnice PiS o odpolitycznieniu mediów, to jego misja jest przejściowa. Pozamiata i pójdzie sobie? Zobaczymy.

Mitem jest obiektywizm mediów publicznych, a szczególnie publicznej telewizji. Można mówić o obiektywizmie poszczególnych programów, o neutralności czy bezstronności pewnych dziennikarzy, ale już nie kierownictwa redakcji informacyjnych, szefów kanałów i ścisłego zarządu. Ci ludzie, na ogół, byli delegowani przez partie polityczne, lub wyznaczani na swoje funkcje z ich rekomendacji i za ich przyzwoleniem. Mieli dbać o interesy tych partii, więc oczywiście obiektywni być nie mogli! Co więcej, przywożenie w teczkach dyrektorów TVP w regionach w pewnych okresach stało się normalną praktyka, której się nikt nie dziwił. Więc skąd to dzisiejsze zdziwienie? Naprawdę, nikt tego nie widział??? No, powiem krótko: szczyty hipokryzji.

W dzisiejszym „Super Expresie” przeczytałem, że Kukiz chce mieć TVP2. Właśnie. Skoro wcześniej PO miała np. program I i II, SLD – TVP Info, a PSL – ośrodki regionalne, to dlaczego Kukiz15 miałby nie dostać w politycznym dealu TVP2? Bezwstyd żądań można zrozumieć w kontekście wcześniej zaprowadzonych na dworach TVP praktyk feudalnych. Inni mogli, dlaczego ja mam się krępować? Co lepsze: hipokryzja, polegająca na udawaniu, że tak wcale w przeszłości nie było, czy jasne postawienie sprawy?

I jeszcze słówko o micie pluralizmu. Był, a jakby go nie było, bo bywał na krótko. Pamiętam lata 1993-1998 w TVP w Łodzi, kiedy rzeczywiście obserwowałem pluralizm na własne oczy jako dziennikarz. Potem, z roku na rok było coraz trudniej, bo zaczęły się naprzemienne czystki i najbardziej zaangażowani politycznie dziennikarze żegnali się z pracą. W „dużej” Telewizji ( w Warszawie) pluralizm wznowiony około 2004-2005 roku z hukiem się skończył w 2010, bo jeden Pospieszalski wiosny nie czynił. Dziś odchodzą dziennikarze związani z poprzednią władzą. Jak mawiał Lejzorek Rojtszwaniec, zwalniają, to znaczy, że  będą przyjmować; ale czy tych wyrzuconych przed 2004 rokiem jeszcze za SLD, czy tych wyrzuconych w 2010, czy jeszcze innych, i czy na pewno również niepokornych wobec PiS?

Czytam w prasie, że niektórzy odchodzący z TVP dziennikarze żalą się na swój los. A czy im było żal, gdy ich koleżanki i koledzy zostali wyoutsourcingowani (po prostu wywaleni) do firmy Leasing Team i z dnia na dzień stracili etaty w TVP? Warto też wiedzieć, że głównie pozostali tak zwani funkcyjni, garstka dziennikarzy (najbardziej niezbędnych czy oddanych?) i administracyjni. Nie cieszę się, że ktoś traci pracę, ale pracę w TVP też traciłem dwukrotnie i jakoś z tym żyłem, bo jest życie również poza TVP, w co często trudno uwierzyć, kiedy w tej firmie przepracowało się 15 albo 30 lat. Co więcej, jeżeli pracę traci celebryta a nie dziennikarz, to nowego celebrytę szybko można wykreować, z pozyskaniem dobrego dziennikarza już tak prosto nie jest.

Czytam teraz w prasie wypowiedzi odchodzących, że zespoły dziennikarskie w TVP działały jak jedna wielka rodzina. I zazdroszczę im, naprawdę zazdroszczę (o ile to prawda), bo sam nie miałem tego wrażenia. Często obserwowałem rywalizację, podchody, donoszenie na swoich wrogów, walki frakcyjne i między związkami zawodowymi. Owszem, przyjaźnie też były, ale głównie wśród członków ekip zdjęciowych, bądź między dziennikarzami wspólnie realizującymi program, acz to ostatnie poczucie solidarności zostało rozbite przez likwidację redakcji. Może więc nie ma za czym tęsknić?

CMWP SDP apeluje „do nowych szefów redakcji o szczególną troskę, by zmiany personalne były motywowane wyłącznie kryteriami profesjonalizmu poszczególnych dziennikarzy, czy pracowników mediów”. Apel słuszny, oby nie naiwny. Ważne, by w zamęcie nie wylać dzieci z kąpieli, ważne, żeby zostali fachowcy choćby bezpartyjni. Od ich obecności na każdym poziomie produkcji telewizyjnej ( i oczywiście radiowej) zależy jakość publicznych mediów. Mitem jest przekonanie, że można czyścić do spodu, bo nowych fachowców się znajdzie i że nie ma ludzi niezastąpionych. Otóż nieprawda, są ludzie, których zastąpić byle kim nie można.

Robienie porządków w Telewizji publicznej przypomina czyszczenie stajni Augiasza. Warto wspomnieć, że Augiasz, który zlecił tę pracę Herkulesowi, nie zapłacił mu za jej wykonanie, w związku z czym Herkules go zabił. Tym razem historia się nie powtórzy, ale niewykluczone, że duża ustawa medialna będzie robić porządki po małej…

Marek Palczewski

Komentarze

Pozostaw komentarz:





  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy


    Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej jest organizacją członkowską Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy.
  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 4/2021  
    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM