I zobaczył młody Polak… List z Wiednia

| 19 lut 2014  18:33 | Brak komentarzy

Figura Jerzego Franciszka Kulczyckiego na narożniku domu w Wiedniu przy Favoritenstraße, foto: Wikipedia/Buchhändler

Figura Jerzego Franciszka Kulczyckiego na narożniku domu w Wiedniu przy Favoritenstraße, foto: Wikipedia/Buchhändler

Ogromna liczba Polaków znajduje się za granicami naszego kraju. Nasi rodacy pracują, studiują i żyją w innych krajach i bardzo rzadko decydują się na powrót. Zobaczyli, że można inaczej żyć…I nie chcą wracać. Dlaczego?

Należę do Pokolenia ’89. Urodziłem się w kwietniu. Razem z „nową” Polską skończę w tym roku 25 lat. Znam tylko jedną Polskę. Tę nową, ponoć lepszą od poprzednich… Historię znam już tylko z książek i opowiadań. Od 2008 roku przebywam w Austrii. Tutaj skończyłem studia na uniwersytecie (bez opłat) i tutaj obecnie pracuję (wynagrodzenie pozwała mi spokojnie żyć). Wielu moich kolegów jest też poza granicami kraju.

Polakom z Pokolenia ’89 nie można już zarzucić, że nigdzie nie byli i nic nie widzieli. Granice innych państw są otwarte szeroko jak nigdy przedtem, a podróżowanie między kontynentami szybkie, łatwe i przyjemne. Młodzi Polacy bywają, zwiedzają i studiują poza granicami Polski, w państwach przez ich rodziców często wciąż określanych „Zachodem”. Obserwują, widzą jak jest i porównują wszystko do swojego domu, do Polski. Nie chcą wracać, a jak już muszą, to często patrzą jak tu znowu wyjechać.

Dlaczego tak jest, skoro, jak twierdzi wielu polityków, w Polsce jest tak dobrze? Z braku dobrych, często wręcz jakichkolwiek, perspektyw, najpierw wyjechaliśmy na przysłowiową chwilę, ale po jakimś czasie decydujemy zostać na dłużej. Może nawet na zawsze. Całe moje pokolenie cechuje brak strachu i śmiałość w działaniu. Tolerancja na otaczający świat oraz wiara we własne siły i możliwości pozwala nam na najśmielsze pomysły. Nie mamy problemów z określeniem swojej wartości nawet, jeśli czasami, zdaniem starszych, ją przeceniamy.

Będąc w Austrii ponad pięć lat, cały czas porównuję to, co tu widzę, słyszę i czuję, do tego, co jest, jak cały czas mówię, „u nas w Polsce”. Będąc przyzwyczajony do standardów polskich, edukacyjnych, ekonomicznych, politycznych, społecznych, na początku wielu rzeczom się w Wiedniu dziwiłem. Jednak czas zrobił swoje. Coraz częściej łapię się na tym, że standardy, które traktuję, jako własne, bardziej są austriackie niż polskie. Gdy przyjeżdżam do kraju, wszystko porównuję bezwiednie z warunkami, w których obecnie żyję, z Austrią. Złapałem się na tym, że gdy mówię „a u nas…”, to już to nie jest w Polsce. Szybko? – No cóż, porównanie komunikacji, tempa budowy inwestycji, obsługi w biurach, urzędach, sposobu kontaktów z uczelnią i profesorami, a także tolerancji na inne zachowania, a nawet dyscypliny niezbędnej, na co dzień, niestety ciągle jeszcze wypada na niekorzyść Polski.

Oczywiście w Polsce widzę pozytywne zmiany, ale moje pokolenie nie chce żyć nadzieją, która może okazać się płonna. Słyszymy od starszych, jakie ogromne nadzieje Polacy mieli w roku 1980 i potem w 1989. Oglądam telewizję austriacka i dziwię się już coraz mniej, że tam jest taki spokój. W Polsce każdy kanał telewizyjny nadaje „newsy”, które wzbudzają najpierw zaskoczenie, potem oburzenie, w końcu obrzydzenie i obojętność. Nie chcę żyć w takich warunkach! Chcę pracować, otrzymywać zapłatę, kupić potrzebne mi rzeczy, a czasami zrobić sobie przyjemność w formie np. wycieczki, na którą będzie mnie stać. Chcę, aby mnie szanowano dlatego, że i ja szanuję moje państwo. Chcę być dumny z Polski!

Coraz mniej wyobrażam sobie powrót do Polski i życie na nowo w polskich standardach. Polacy z mojego pokolenia, coraz częściej wyznają zasadę „tam dom, gdzie praca”, co przecież w dużej mierze jest powodem obecnej dramatycznej sytuacji demograficznej w Polsce. Jeśli młodzi będą wyjeżdżać z Polski i zakładać rodziny za granicą, sytuacja się na pewno nie poprawi, lecz zdecydowanie pogorszy.

Gdyby ci z Pokolenia ’89, którzy wyjechali, podjęli decyzje o powrocie, wnieśliby poprzez nabyte doświadczenia wiele dobrego do naszego społeczeństwa pod kątem rynku pracy czy gospodarki. Popchnęliby, tym samym, Polskę cywilizacyjnie do przodu.

*

Jednak w moim pokoleniu widzę również zgubę. Bo jeśli nic się w Polsce nie zmieni, to ci, którzy coraz lepiej układają sobie życie na obczyźnie, którzy mogliby – mówiąc górnolotnie – stać się przyszłością naszego kraju, nigdy z zagranicy nie wrócą! I tak nie stanie się wyłącznie ze względu na to, że rząd, ten czy inny, nie utworzy więcej miejsc pracy. Najgorsze jest brak stabilności prawa, a za tym, życia społecznego. Dramatem jest nieprzewidywalność wydarzeń w kraju, w którym chce się żyć.

*

Czas pokaże, z jakim krajem ostatecznie postanowią się związać młode nadzieje Polski z Pokolenia ‘89. I nie tylko!

Adam S. Czartoryski

Komentarze

Pozostaw komentarz:





  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • A TO CIEKAWE…

    Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych pozwał SDP OMZRiK zarzuca Jolancie Hajdasz powtarzanie kłamstw Agnieszki Siewiereniuk-Maciorowskiej. Ośrodek pozwał Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich za tekst, w którym Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wstawia się za pozwaną przez Ośrodek Agnieszką Siewiereniuk-Maciorowską
    Świat Młodych Świat Młodych 73 lata temu W poniedziałek, 7 lutego 1949 roku ukazał sie pierwszy numer Świata Młodych. Gazeta była czasopismem dla młodzieży wydawanym w latach 1949 – 1993 w Warszawie, utworzonym z połączenia tygodnika Świat Przygód i dwutygodnika Na Tropie.

    Więcej...



  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 2/2022    
    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM