25 maja wybory do PE. Jeśli tak wygląda elita…?

| 18 mar 2014  20:22 | Jeden komentarz

Mariusz_Kamiński1

W ostatnich dwudziestu latach nasze polskie życie zmieniło się! Ale żeby aż tak bardzo? Zupełnie przestały obowiązywać podstawowe standardy, które widoczne były nawet w czasach uznanych za absolutnie nienadające się do naśladowania!

W grudniu ubiegłego roku widziałam w telewizji wywiad z europosłem trzech kadencji Michałem Kamińskim. Był stanowczy w opisywaniu swojej pewności, że nie będzie kandydował do parlamentu europejskiego. Miał inne plany na życie, poza tym zmęczył się intensywną od wielu lat pracą. Miał prawo! Jak się ciężko pracuje, to się człowiek zmęczy! On jednak mówiąc tak, najlepiej wiedział, że nie ma partii, z której mógłby kandydować! Z PIS-u i z Polska jest Najważniejsza na pewno nie mógłby. Obie je pożegnał lub te partie pożegnały się z nim. Słuchając prawie mu uwierzyłam, chociaż niezbyt chętnie. Pomyślałam, że to takie tam, ot, gadanie. Dosyć pilnie obserwuję naszą scenę polityczną i nieraz słyszałam M. Kamińskiego. Jeszcze kilka dni temu umiejscowiłabym go na naszej scenie politycznej, mimo że chyba do żadnej partii już nie należy. Uważałam, że jest wyznawcą programu zbliżonego do PIS, chociaż nie ze wszystkim się zgadzał. Przez kilka lat w PIS-ie był tak zaangażowany i w tym zaangażowaniu przekonywujący, iż uważałam, że kto, jak kto, ale nie on! Odkąd obraził się na prezesa Kaczyńskiego, zaczął się podlizywać (tak to właśnie muszę nazwać, niestety) Platformie Obywatelskiej i premierowi. Powoli, ale jak się okazało, skutecznie. Każdy ma prawo do zmian i do popełniania błędów. To oczywiste!

Są, a przynajmniej powinny być jednak, pewnych zmian granice. A jednak ich nie ma! Popatrzmy na nasze elity polityczne ostatnich lat, spoglądając od prawa do lewa. Wymieńmy tylko samą czołówkę: R. Sikorski, M. Kamiński, J. Kluzik – Rostkowska, P. Zalewski, R. Czarnecki, B. Arłukowicz, J. Wojciechowski, Zb. Kuźmiuk, D. Rosati, D. Huebner i wreszcie L. Miller, a nawet M. Siwiec. I wielu innych. Wszak to politycy z pierwszych stron gazet! Wszyscy oni uważają, że mają prawo mówić nam jak powinniśmy żyć, jakie poglądy powinniśmy wyznawać i jak powinniśmy postępować. Równocześnie wszyscy oni dali sobie prawo do radykalnej zmiany… No właśnie, czego? Poglądów? Partii? Idei? Zarobków?

Co stało u podstaw ich decyzji dotyczących zmiany partii? Czy nie był to zwykły koniunkturalizm, a może nawet chciwość? Przecież w Polsce panuje powszechnie opinia, że posłowie i europosłowie niewiele robią, a otrzymują za to nie wysokie, lecz bardzo wysokie wynagrodzenia, które wielu z nich podwyższa je sobie od czasu do czasu poświadczaniem nieprawdy o uczestnictwie w posiedzeniach europarlamentu, na których nie są obecni! Wszystko to są fakty medialne, których nie sprostowano!

Informacja z ostatnich dni, że Michał Kamiński, przez bardzo długi czas czołowy polityk Prawa i Sprawiedliwości, będzie kandydował do europarlamentu z listy PO wzburzyła bardzo wielu. Wszystkie media traktują tę wiadomość, jako absolutny news i hit!

Może warto zainteresować się tym jak obecnie czują się członkowie PO w Lublinie, po tym jak okazało się, że nikt z nich nie jest godny otrzymać propozycji kandydowania do europarlamentu z listy partii na pierwszej pozycji? Czyżby po prostu to nie było dla nich, czyli tych, którzy codziennie pracują na dobry wizerunek partii? Nie wychylać się i harować! Oto ich partyjne zadanie!

Nie jestem w żadnej partii i mogłoby mnie nie obchodzić jak się czują członkowie którejkolwiek formacji, gdy zostali pominięci przy rozdzielaniu apanaży. Wszak na lewicy dzieje się dokładnie tak samo! Mogę powiedzieć: nie moja partia, nie moje apanaże! Jednak interesuje mnie, jako obywatela, jak to się dzieje, że tak łatwo można zmieniać partię, poglądy, postawy, a potem reprezentować – ponoć – elektorat? Jak to się dzieje, że ciągle te same osoby, niezależnie od tego GDZIE są, otrzymują zaszczyty, apanaże, wpływy? I nikomu to nie przeszkadza! Mam tu na myśli partie polityczne i ich aktywistów. Przypominam, że partie finansowane są z pieniędzy podatników, więc obywatele mają prawo interesować się partiami i tym, co się w nich dzieje.

Jak bardzo zmienił się nasz świat od czasu, gdy moje pokolenie wchodziło w świat dorosłych! Wówczas prawie wszystko było siermiężne, nie takie „światowe” jak obecnie. Doprawdy nie potrafię sobie przypomnieć, aby w ogóle, nie mówiąc już o łatwości, politycy przechodzili z partii do partii. Tak w Polsce, jak i w innych krajach, niekoniecznie tzw. demoludach. Czy na tym właśnie polega wolność, że przestały istnieć honor, lojalność i stałość? Czy tak powinno być, że zdrada awansuje powoli do miana cnoty?

A co z programem, co ideami? Co ze społeczeństwem? Co z wyborcami? Kim oni są dla naszych polityków, dla samozwańczych elit politycznych? Dlaczego politycy uważają, że można sobie kpić z ludzi i tej tak bardzo cenionej – ponoć – demokracji? Czy rzeczywiście miał rację „bulterier” naszej polityki, Jacek Kurski, gdy mówił, że durny naród to kupi?

*

Otóż ja mam nadzieję, że naród tego nie kupi! Mam szczerą nadzieję, choć może płonną, że naród, mimo wszystko, pójdzie na wybory i odda głos przeciw tym, dla których wybory i wyborcy są zupełnie nieważni, są zwykłą masą. Mam taką nadzieję, mimo że wiem gdzie żyję! Nasze społeczeństwo nie jest w dostatecznym stopniu informowane przez media, na czym polega ordynacja wyborcza do europarlamentu. Ludzie wiedzą tylko jedno: nie mają już na nic wpływu. Ja już kiedyś, gdzieś to słyszałam!

Jolanta Czartoryska

Fot: Wikipedia

Komentarze

Jeden komentarz do “25 maja wybory do PE. Jeśli tak wygląda elita…?”

  1. Tadeusz
    piątek, 24 - lip - 2015, godz. 14:08

    Autorka, wspominając czasy PRL – w kontrapunkcie do teraźniejszości – pisze: „Doprawdy nie potrafię sobie przypomnieć, aby w ogóle, nie mówiąc już o łatwości, politycy przechodzili z partii do partii.” Czy to żart ulotny, czy pamięć zawodzi? Skąd niby (i dokąd) miałyby się odbywać takie transfery? Z PZPR do SD? A może z ZSL do PZPR? Może szanujmy trochę młodych czytelników, którym taki tekst robi – pardon – wodę z mózgu.

Pozostaw komentarz:





  • RADA ETYKI MEDIÓW

  • Międzynarodowa Legitymacja Dziennikarska

    legitymacja Członkowie naszego stowarzyszenia mogą uzyskać legitymacje dziennikarskie (International Press Card) Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy FIJ (IFJ), z siedzibą w Brukseli.
  • POLECAMY

    Dziennikarz Olsztyński 1/2022  
    Wojciech Chądzyński: Wrocław, jakiego nie znacie Teksty drukowane tutaj ukazywały się najpierw w latach 80. ub. wieku we wrocławskim „Słowie Polskim”, nim zostały opublikowane po raz pierwszy w formie książkowej w 2005 roku.

    Więcej ...


    Magnat prasowy, który umarł w nędzy 17 grudnia 1910 roku ukazał się w Krakowie pierwszy numer Ilustrowanego Kuryera Codziennego – najważniejszego dziennika w historii polskiej prasy. Jego twórca – pochodzący z Mielca – Marian Dąbrowski w okresie międzywojennym stał się najpotężniejszym przedsiębiorcą branży medialnej w Europie środkowej.

    Więcej ...


    Olsztyńscy dziennikarze jako pisarze Niezwykle płodni literacko okazują się członkowie Olsztyńskiego Oddziału Stowarzyszenia. W mijającym roku ukazało się sześć nowych książek autorów z tego grona. Czym mogą się pochwalić?

    Więcej ...



    Wyścig do metali rzadkich Niedawno zainstalowany w Warszawie francuski wydawca Eric Meyer (wydawnictwo o dźwięcznej nazwie Kogut) wydał na przywitanie dwie ciekawe pozycje, z których pierwszą chcemy przedstawić dzisiaj. To Wojna o metale rzadkie francuskiego publicysty Guillaume Pitrona, jak głosi podtytuł Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej.

    Więcej...

     

  • ***

    witryna4
    To miejsce przeznaczamy na wspomnienia dziennikarzy. W ten sposób staramy się ocalić od zapomnienia to, co minęło...

    Przejdź do Witryny Dziennikarskich Wspomnień

    ***

  • PARTNERZY

    infor_logo


  • ***

  • FACEBOOK

  • ARCHIWUM